Samsung Galaxy Note 9 – wrażenia po kilku dniach. Drogi i bezkonkurencyjny?

Strona główna Aktualności

O autorze

Kolejny Samsung, który na pierwszy rzut oka wygląda jak każdy inny topowy smartfon z dużym wyświetlaczem. To zdanie pasuje do ostatnich przedstawicieli linii Note, ale jak starają się nas uczyć od najmłodszych lat, nie powinno się oceniać książki po okładce. Chociaż trzeba przyznać, że Note 9 posiada całkiem ładną sylwetkę.

Elementem wyróżniającym każdy smartfon Samsunga z serii Note jest rysik. Towarzyszy on wszystkim modelom i sprawia, że urządzenie znacząco zyskuje na atrakcyjności. Co warto zauważyć, rysik s Pen to jeszcze jedna duża zaleta – Note 9 nie ma konkurencji, co pozwala koreańskiemu producentowi na stosowanie wysokich cen. Testowany egzemplarz, który został wyposażony w 128 GB na pliki, został wyceniony na 4300 zł.

Jakość wykonania

Samsung Galaxy Note 9 z pewnością potrafi zrobić pierwsze dobre wrażenie. Jak już wspomniałem, wygląda jak smartfon z najwyższej półki. Mimo tego, ma jedną dość mocno przeszkadzającą wadę. W związku z tym, że do testów otrzymałem wersję w ciemnym kolorze, a obudowa pokryta jest warstwą szkła, to dosłownie po kilku minutach pojawiają się widoczne ślady pozostawione przez palce.

Szklana obudowa wygląda świetnie, zwłaszcza w jasnym pomieszczeniach. Szkoda jednak, że ta atrakcyjność utrzymuje się tylko jeśli zdecydujemy się nie dotykać Note’a 9. Szklany przód i tył to także niski opór stawianym palcom. W połączeniu z dużymi rozmiarami i dość sporą wagą, stanowczo zbyt łatwo o przypadkowe wyślizgnięcie się smartfonu z dłoni.

Przód należy do dużego wyświetlacza, który został otoczony smukłymi ramkami. Te najbardziej szczupłe znajdują po bokach, przez co Samsungowi udało się uzyskać interesujący efekt. Ekran na prawym i lewym boku nieznacznie jest zaokrąglony i zachodzi na boki. Sprawia to, że obramowanie wydaje się smuklejsze niż jest faktycznie. Nad i pod wyświetlaczem znalazły się już trochę grubsze ramki. Co z pewnością zostanie przez wielu docenione. Samsung nie zdecydował się na zastosowanie wycięcia na ekranie.

Na długą listę zalet należy wpisać także złącze minijack. Tak, wciąż możemy korzystać z większości słuchawek bez potrzeby noszenia ze sobą przejściówki. Nie zabrakło też gniazda na kartę pamięci. Note 9 ma być smartfonem dla bardziej wymagających użytkowników i jeśli weźmiemy pod uwagę zastosowane złącza i gniazdo na kartę microSD, to zrozumiemy, że faktycznie z takim urządzeniem mamy do czynienia.

Tył to dwie kamery, lampa LED i czytnik linii papilarnych. Wreszcie czytnik został bardziej oddzielony od obiektywów kamery. W poprzedniku znajdował się na tej samej wysepce, co doprowadzało do częstego dotykania kamery zamiast czytnika. W Note 9 wspomniany problem nie występuje, a przynajmniej nie zdarzyło mi się przypadkowo położyć palca na kamerze. Wymiary wynoszą 161,9 × 76,4 × 8,8 mm. Całość waży natomiast 201 gramów.

Wyświetlacz i wydajność

Ustaliliśmy już, że największą atrakcją jest rysik. To on sprawia, że Note 9 jest wyjątkowy. Z kolei na drugim miejscu, na liście najlepszych elementów, znajduje się wyświetlacz. Smartfon Samsunga został bowiem wyposażony w 6,4-calowy wyświetlacz wykonany w technologii Super AMOLED. Najwyższa rozdzielczość wynosi 1440×2960 pikseli, co daje bardzo zadowalające zagęszczenie na poziomie 514 ppi. Najwyższa rozdzielczość? Tak, najwyższa, bowiem tuż po wyjęciu z pudełka domyślnie ustawione jest 2220×1080 pikseli, co ma przełożyć się na dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu.

Sercem jest autorski procesor Exynos 9810, który zbudowany jest z czterech wydajniejszych rdzeni opracowanych przez Samsunga i czterech Cortex-A55. Ten układ znany jest już z Galaxy S9. Szkoda, producent mógł postarać się o wydajniejszy procesor, tym bardziej, że już za miesiąc zobaczymy nowe iPhone’y. Z drugiej jednak strony, pod względem osiągów nie można nic zarzuć Note’owi 9. Na pokładzie testowanego egzemplarza znalazło się 6 GB RAM i 128 GB na pliki z opcją rozbudowy za pomocą karty pamięci. Jeśli jednak wciąż będzie nam mało, to zawsze można wybrać wersję z 8 GB RAM i 512 GB na dane. Podobno ta mocniejsza cieszy się dużym zainteresowaniem.

Smartfon działa bardzo szybko, to jak najbardziej czołówka. Odnoszę wrażenie, że Samsung postarał się i jeszcze bardziej zoptymalizował swoją rozbudowaną nakładkę. Note 9 sprawia wrażenie sprawniejszego od Galaxy S9. Niestety, nie mam obu modeli u siebie i nie mogę ich dokładnie porównać.

Względem bezpośredniego poprzednika, zauważalnie wzrosła pojemność akumulatora. W Galaxy Note 8 otrzymywaliśmy akumulator 3300 mAh, natomiast Note 9 to już 4000 mAh. Nie, nie jest to duża wartość. Śmiem twierdzić, że wreszcie ten smartfon dostał po prostu odpowiedni akumulator do swoich możliwości. Pojawiło się wsparcie dla szybkiego ładowania. Nie zabrakło funkcji bezprzewodowego dostarczania energii.

Rysik i oprogramowanie

Dokładniejszy opis możliwości oferowanych przez rysik, jak i samego, mocno zmodyfikowanego przez Samsunga, Androida, pojawi się w oddzielnym tekście, jak i w końcowej recenzji. Tutaj podam podstawowe informacje.

Rysik s Pen został wyposażony w mały akumulator, a także moduł łączności Bluetooth. Pozwala mu to na zdalne sterowanie wybranymi funkcjami Note’a 9. Naciśnięcie przycisku na rysiku umożliwia wykonanie zdjęcia w aplikacji aparatu. Z kolei w Spotify jedno kliknięcie to pauza, natomiast podwójne naciśnięcie służy do pominięcia aktualnie odtwarzanego utworu.

Średnica końcówki rysika ma 0,7 mm i wykrywa 4096 poziomów nacisku. Otrzymujemy więc precyzyjny rysik, który dzięki rozbudowanej nakładce na Androida, sprawia że Galaxy Note 9 pod tym względem nie ma konkurencji. Rysik może służyć m.in. do notatek, zaznaczania fragmentów ekranu czy nawet do wybierania słów, które mają zostać przetłumaczone na inny język. Warto podkreślić, że to tylko część oferowanych możliwości.

Galaxy Note 9 działa pod kontrolą Androida 8.1 Oreo z nakładką Samsung Experience w wersji 9.5. W dniu pisania tekstu łatki bezpieczeństwa pochodzą z 1 sierpnia 2018 roku. Z pewnością pojawi się aktualizacja do najnowszego Androida 9.0 Pie. Nakładka Samsunga znacząco wpływa na wygląd i funkcje systemu. Producent stara się dorzucić sporo autorskiego oprogramowania i rozwiązań.

Odnoszę wrażenie, że Samsung tak naprawdę chciałby mieć własny system operacyjny i nie być zależnym od Google. Owszem, ma Tizen OS, ale ze skromną bazą aplikacji nie stanowi on konkurencji dla Androida. System działa szybko, nie zauważyłem problemów ze stabilnością. Mimo wszystko, znalazłem jedno niedociągnięcie. Tuż po pierwszym uruchomieniu smartfonu, zainstalowana jest aplikacja Facebooka i zestaw oprogramowania Microsoftu – nie lubię takich reklam, zwłaszcza w smartfonie kosztującym 4300 zł.

Jakość zdjęć i dźwięku

Główna, umieszczona z tyłu kamera wykonuje zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 12 MP. Tak samo jak w Galaxy S9, pojawiła się mechaniczna przysłona, która ma dwa tryby pracy: imponująco jasne f/1.5 i zapewniające przyzwoitą głębię ostrości f/2.4. Nie zabrakło optycznej stabilizacji obrazu. Z kolei druga kamera, która także ma 12 MP, służy do uzyskania dwukrotnego bezstratnego zoomu.

Filmy można rejestrować w maksymalnej rozdzielczości 4k przy 60 klatkach na sekundę. Należy jednak pamiętać, że w tym trybie nie jest dostępna stabilizacja wideo. Pojawił się tryb nagrywania w zwolnionym tempie. Galaxy Note 9 potrafi rejestrować wideo przy 960 klatkach na sekundę. Przednia kamerka to natomiast 8 MP i powinna spodobać się wszystkim miłośnikom wstawiania selfie na Instagrama.

Galaxy Note 9 został wyposażony w głośniki sygnowane logo AKG. Maskownica głównego głośnika znajduje się na dolnej ramce. Wspomagany jest on przez głośnik do rozmów, co pozwala uzyskać odczuwalnie lepszą jakość dźwięku. Samsungowi należą się brawa za pozostawienie złącza minijack. Ponadto do zestawu dołączane są słuchawki AKG, które brzmią naprawdę dobrze, chociaż do zadowalającego efektu trochę im brakuje.

Podsumowanie: pierwsze wrażenia z Galaxy Note’a 9

Spotkałem się z opiniami, że Samsung Galaxy Note 9 jest nudny. Brakuje mu innowacyjnych rozwiązań, nowych większych funkcji i wygląda prawie tak samo, jak poprzednik. Owszem jest tylko usprawnioną wersją, ale po pierwszych kilku dniach, śmiem twierdzić, że brak większych zmian może być zaletą.

Samsung ulepszył poprzedni smartfon, wypuszczając na rynek świetny produkt. Nie udało mi się znaleźć większych wad, chociaż pojawiło się kilka niedociągnięć. Nie odniosłem też wrażenia, że mam do czynienia z funkcjami w wersji beta, jak to czasami bywa w przypadku większych innowacyjnych rozwiązań, które nie zostały dopracowane na dzień premiery. Czyżby najlepszy smartfon Samsunga? Prawdopodobnie tak, ale nie dla wszystkich, o czym napiszę za kilkanaście dni. Czy warty swojej ceny? Odpowiedź pozostawiam Wam i potencjalnym klientom, którzy zastanawiają się nad kupnem Note’a 9.

© dobreprogramy