Samsung Galaxy Note10 i DeX. Test trybu desktopowego. Z dużej chmury mały deszcz

Strona główna Aktualności
Samsung Galaxy Note10 Aura Glow, fot. Komórkomania (Miron Nurski)
Samsung Galaxy Note10 Aura Glow, fot. Komórkomania (Miron Nurski)

O autorze

Samsung Galaxy Note10 zadebiutował na rynku 22 sierpnia. Kolega Miron Nurski obszernie opisał swoje pierwsze doświadczenia z tym sprzętem, analizując jego najważniejsze cechy jako smartfonu. Mnie jednak w szczególnym stopniu zainteresowało coś innego, a mianowicie odświeżony tryb Samsung DeX. Funkcja od teraz pozwala nie tylko przekształcić telefon w desktop, ale także odpalić androidowe środowisko w obrębie komputera z systemem Windows lub macOS.

Jest to ciekawe z paru względów. Wiem, niniejszym narażę się braci smartfonowej, ale nigdy nie byłem fanem ekranów dotykowych. Siła wyższa zmusza do korzystana z nich w terenie. Niemniej w domu czy biurze, siedząc przed wygodną klawiaturą, mizianie SMS-a to droga przez mękę. Dlatego chętnie używam wszelkiej maści integracji, ot chociażby Dell Mobile Connect. Tu DeX wydaje się krokiem naprzód. Poza tym, przynajmniej w teorii, może podratować właściciela jakiegoś, delikatnie mówiąc, niezbyt świeżego peceta. Wyświetlić film w 4K albo grę. Brzmi interesująco, przyznajcie.

Daleki ultrafiolet w akcji

Ale dość już o mnie i dość też teorii. Skupmy się na tym, co Samsung DeX w przypadku Note10 zapewnia w praktyce. Jakby nie patrzeć, jest to najwydajniejsza i najpełniejsza implementacja tej funkcji jak dotąd. Exynos 9825 to jeden z pierwszych komercyjnie dostępnych czipów, który jest wytwarzany przy użyciu fal z zakresu dalekiego ultrafioletu – EUV. Pomimo analogicznych parametrów do poprzednika (dwa rdzenie Mongoose 4/5, dwa Cortex-A75 i cztery Cortex-A55), Exynosa 9820, osiąga ponoć aż do 30 proc. lepszą wydajność. To dawałoby poziom porównywalny do niskonapięciowych układów w laptopach.

Sam Samsung DeX, o czym zdążyłem wspomnieć, również istotnie ewoluował. Dodam, że w nowej wersji nie wymaga żadnej przystawki. Wystarcza zwykły kabel USB-C do USB. (Dla monitorów i telewizorów sprzedawany jest kabel USB-C do HDMI). Tak, nie trzeba dokupować żadnych zabawek. Przy czym, jakby przy cenie Note10 ustalonej na 4149 zł trzeba jednak było coś dokupić, to główny księgowy Samsunga powinien znaleźć się przykuty na miesiąc do pręgierza pod Dworcem Centralnym.

Witaj, duży Androidzie

Bądź co bądź, historia zaczyna się od podpięcia kabla. Potem jeszcze tylko instalacja oprogramowania i można działać. Kreator w telefonie kieruje na stronę z niezbędnym oprogramowaniem dla komputera. Na Windowsach 10 i 7 to jak spacerek przez płotki. Z macOS jest nieco gorzej, ponieważ DeX nie może koegzystować z usługą przesyłania plików Android File Transfer, więc z czegoś należy zrezygnować. Tyle o konfiguracji. Recenzencko rzecz ujmując, jest dostatecznie łatwa i szybka.

Jeśli jednak ktoś z was liczy, że Koreańczycy jakoś wyjątkowo pokłonili się nad interfejsem dla desktopów, to czeka go spory zawód. DeX, mówiąc kolokwialnie, na kilometr pachnie Androidem. Niby jest tu jakieś złudzenie z pogranicza Cinnamona i Windowsa, choćby w formie klasycznego "X" do zamykania okien aplikacji albo skrajnie uproszczonego menu kontekstowego, jednak lwia część nawigacji odbywa się z pomocą zmapowanych Wstecz i Home. I niestety nie da się ich przypisać do klawiatury, np. pod Backspace. Zostaje nawigacja ekranowa.

Tyle dobrego, że w zasobniku aplikacji, mocno przypominającym Launchpad z macOS albo – jak kto woli – GNOME Shell lub Unity, można skorzystać z klawiszy strzałek.

Festiwal nieprzystosowanych apek

Ale sam interfejs systemu jeszcze można byłoby przemilczeć, bo przecież chodzi głównie o aplikacje. Tylko, właśnie dopiero wraz z odpaleniem kilku pierwszych aplikacji DeX przestaje lekko irytować, a zaczyna doprowadzać do szewskiej pasji. Platforma działa od 2017 roku. W tym czasie koreańskiemu producentowi udało się namówić do współpracy tylko kilkunastu wydawców, a jednocześnie większą część procesu dostosowania oprogramowania zrzucono na twórców.

OK, wśród aplikacji w 100 proc. kompatybilnych z DeX są niewątpliwie kanoniczne tytuły: Office, Photoshop Express, Gmail, Chrome, YouTube, VLC czy Spotify. Są nawet narzędzia typowo robocze, jak AutoCAD Mobile, pakiet VMware i TeamViewer, a nawet kilka gier. Pełną listę znajdziecie tutaj. Brawo. Problem w tym, że jeżeli dana aplikacja nie ma certyfikatu zgodności, to działa dokładnie tak, jakby uruchomić ją na smartfonie. Powłoka kompatybilności obejmuje jedynie wymuszenie widoku horyzontalnego. O obsłudze rolki myszy do przewijania możecie zapomnieć.

Co gorsza, fakt stworzenia danej apki przez Samsunga, i to tak ważnej jak chociażby Telefon, nie oznacza pełnej zgodności z DeX. Zresztą, z obsługą połączeń w ogóle bywa zabawnie, bo funkcja nie radzi sobie z wykorzystaniem podsystemu audio komputera. Rozmowę można odebrać lub rozpocząć, ale oznacza to tylko tyle, że smartfon przejdzie w tryb głośnomówiący.

YouTube, jedna z aplikacji rzekomo dostosowanych do DeX, miewa okazyjne problemy z wyświetlaniem interfejsu. Dzieje się tak zwłaszcza w widoku pełnoekranowym, gdzie elementy nachodzą na siebie. Można przy tym zapomnieć o odtwarzaniu w 4K. Nie wiem, jak jest w przypadku mającego wyższą rozdzielczość natywną Note10+, ale przynajmniej "zwykły" model ogranicza wyświetlanie do 1080p. Tak, jak przy uruchomieniu wideo wprost na ekranie smartfona.

Dopiero kiedy oprogramowanie jest przystosowane dobrze, vide MS Office, albo nie robi większych problemów, to DeX można docenić. System działa naprawdę płynnie, również przy kilku apkach uruchomionych naraz, a mysz i klawiatura wiele zmieniają w postrzeganiu znanego softu. Taki Snapseed dosłownie zyskuje drugie życie, patrząc na precyzję korekty punktowej. Znacznie wygodniej korzysta się także z narzędzi do montażu, z Adobe Premiere Clip na czele.

Dla niedzielnych graczy

Trochę nieoczekiwanie, znalazłem dla DeX jedno zastosowanie, w którym sprawdza się absolutnie rewelacyjnie – gry. Znalazłby się tuzin innych smartfonów będących bardziej dla graczy niż seria Galaxy, a tu taka niespodzianka. Obecnie czołowe produkcje na smartfony wyglądają niewiele gorzej niż wysokobudżetowe tytuły z ery PS3 i Xboksa 360. Dodatkowo, wiele z nich wspiera zewnętrzne kontrolery i klawiaturę, a niektóre nawet mysz. Dla kogoś kto lubi sobie w wolnej chwili w coś zagrać, a dysponuje sztruclem na Atomie funkcja DeX to genialna alternatywa.

Wyścigowy Asphalt 9 na dużym ekranie prezentuje się świetnie, cechując się zarazem pełną implementacją obsługi klawiatury do sterowania. Analogicznie zagrać można w Fortnite, Vainglory czy rewelacyjne Alto's Adventures. A to dopiero początek, gdyż potężny Exynos 9285 otwiera przed użytkownikiem świat wszelkiej maści emulatorów. Sprawdziłem, można płynnie i z w miarę wygodnym sterowaniem pograć w tytuły z PlayStation 2 i PlayStation Portable.

Linux on DeX

Strzelam jednak, że was i tak najbardziej zainteresuje inna funkcja DeX. Mowa o możliwości uruchomienia Ubuntu. To powinno rozwiązać problemy z nieprzystosowanym oprogramowaniem z Androida, a wydajność Exynosa 9285 budzi nadzieje na całkiem niezłe rezultaty mariażu z Linuksem. Myk polega na tym, że opcja instalacji Ubuntu na DeX póki co dla modelu Note10 nie jest dostępna. Najnowsza kompilacja instalatora pochodzi z kwietnia 2019 roku. Note10 siłą rzeczy nie znajduje się na liście zgodności. Trzeba więc poczekać na stosowną aktualizację.

Na ten moment próba instalacji Ubuntu na Note10 kończy się komunikatem o braku kompatybilności. Stąd do tego tematu będziemy mogli powrócić dopiero za jakiś czas.

Z dużej chmury mały deszcz

Na nieszczęście PR-u Samsunga, który kreuje DeX na woła roboczego, w końcowym rozrachunku funkcja ta okazuje się przede wszystkim gadżetem rozrywkowym. Cóż, przynajmniej do czasu, aż wprowadzona zostanie aktualizacja Linux on DeX, albo pojawi się więcej zgodnych apek, na co jednak nie liczyłbym, patrząc na dotychczasową dynamikę rozwoju. Dobrze, że jest zoptymalizowany pakiet Office i kilka narzędzi z sektora grafiki, wirtualizacji i kontroli zdalnej, ale w ogólnym zarysie nowy DeX niewiele różni się od tego, co można uzyskać parując smartfon z komputerem. Czy mnie zawiódł? Nie – bo mniej więcej tego oczekiwałem. Ale czy może zastąpić przestarzały komputer albo komputer w ogóle? Tym bardziej nie. No chyba, że komuś faktycznie wystarcza możliwość zagrania w parę gier i filmy.

© dobreprogramy