Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Taksówkarz mnie naciągnął, zacząłem korzystać z Ubera

Temat Uber kontra taksówkarze przewija się od początku wprowadzenia tego pierwszego do Polski. Do tej pory nie angażowałem się zbytnio w ten spór, ale zmuszony ostatnio do skorzystania z usług transportowych, stałem się zwolennikiem dalszej popularyzacji Ubera. Zacznijmy od początku mojej przygody.

Do tej pory nie korzystałem z Ubera czy taksówek. Bardzo rzadko jeździłem również inną komunikacją, czy to pociągami czy autobusami. Niemal zawsze stawiając na własny samochód. Moja pasja do motoryzacji i wizyty w parkach prasowych firm motoryzacyjnych rozsianych po Warszawie, sprawiły, że musiałem odstawić własne auto i zacząć rozglądać się za alternatywnymi środkami transportu.

Podczas pierwszej wizyty w BMW Polska, postanowiłem nie męczyć się autobusami czy kolejnymi przesiadkami do pociągów by potem jeszcze pokonać pewną odległość pieszo. Wybrałem więc taksówkę, by móc dotrzeć tuż po samą siedzibę BMW, szybko i wygodnie. Niestety popełniłem kilka błędów, które wykorzystał kierowca taksówki, naciągając mnie na dużą sumę pieniędzy. Dużą za zaoferowaną usługę.

r   e   k   l   a   m   a

Wiem, że moje błędy były podstawowe. Musicie my jednak mi wybaczyć, był to mój pierwszy raz, a wiadomo jak wówczas bywa, szybko i zbytnio nie wiemy co robić. Do Warszawy dotarłem pociągiem, wysiadając na dworcu Warszawa Zachodnia. Siedziba BMW Polska, zależnie od obranej trasy, znajduje się na ulicy Wołoskiej, dokładnie 7,9 lub 9,3 km od dworca. Mogłem wybrać pociąg, ale tuż pod nosem miałem również taksówki, a przecież nawet wybierając dłuższą drogę, kierowca nie policzy mi dużo za niecałe 10 km.

Niestety, jednak mi policzył. Nie wiem jaką dokładną trasę obrał, ale nawet pokonując 10 km, powinien wziąć znacznie mniej. Po rozmowie i ustaleniu miejsca do którego ma mnie zawieźć, ruszyliśmy. Owszem cena miała być akceptowalna, a ja miałem dotrzeć szybko. Owszem długo nie musiałem czekać by znaleźć się pod BMW Polska, by móc pobiec do ich biura i zgłosić się po fenomenalną limuzynę 750Ld.

Podczas drogi dostałem prawdopodobnie podstawowy zestaw pytań, który ma wyłonić frajera łatwego do oskubania. Odpowiadając na te pytania, stałem się frajerem. Mój usługodawca dowiedział się, że jestem spod Łowicza, słabo znam Warszawę, a pewnie jeszcze mam sporo pieniędzy (niestety to nie prawda), bo jadę odebrać drogą limuzynę BMW. Stałem się dla niego łakomym kąskiem, będąc powiedzmy, że turystą z jakiegoś pierdziszewa, który nagle znalazł się w Warszawie.

Podjeżdżamy więc pod siedzibę BMW Polska, a taksówkarz odwraca się do mnie i z uśmiechem mówi, że jego komputer policzył mi 80 zł. Tak, 80 zł za pokonanie tej krótkiej drogi, czyli nawet licząc dłużą trasę, wychodzi 8 zł za kilometr. Sądzę jednak, że przyszło mi zapłacić 10 zł za kilometr. Nie chciałem już z nim kłócić się pod siedzibą BMW i robić scen. Pomyślałem, że niech ma ma te 80 zł i niech cieszy się, że kogoś ponownie naciągnął. Owszem niech ma, ale będą to moje ostatnie pieniądze wydane na taksówkę.

Okazało się jednak, że się myliłem, bowiem z taksówki skorzystałem jeszcze raz. Będąc ostatnio w Warszawie, ponownie na Dworcu Zachodnim, musiałem dotrzeć do salonu Porsche położonego na Połczyńskiej (7,8 km). Tym razem jednak miałem za sobą poprzednie doświadczenia, a także rady znajomych, korzystających z taksówek i wyczulonych na wąsatych Januszy w Passatach z napisem Taxi.

Już na początku ustaliłem maksymalną kwotę jaką jestem w stanie zapłacić. Ściśnięciem dłoni podpisałem umowę z kierowcą taksówki, a ten obiecał, że usługa nie będzie droga. Przyjemnie zaskoczyło mnie to, że cena była naprawdę do zaakceptowania. Nie pamiętam już ile dokładnie wyniosła, ale było to nieznacznie powyżej 20 zł. Można? Jak widać można podejść do klienta normalnie. Może jednak nie zabolało kierowcy taksówki to, że nie wysadzał mnie pod salonem Porsche, bowiem wolałem go nie uświadamiać, że jadę odebrać Audi S4, a po prostu, niech mnie podrzuci na stację benzynową. Stacja oczywiście tuż przy salonie. Może jednak po prostu był normalnym człowiekiem i nie chciał mnie wykorzystać.

Niesmak po pierwszym razie pozostał, utrzymuje się nadal, bo słyszę o kolejnych próbach naciągnięcia moich znajomych, którzy nagle muszą płacić prawie 10 zł za przejechanie kilometra po Warszawie czy Łodzi. Co z tego, że są normalni taksówkarza, jak wielu z nich szuka frajerów, niszcząc reputację wszystkim innym. Niszczą też swoim zachowaniem, nie potrafiąc zaakceptować konkurencji w postaci Ubera.

Uber ma stałe ceny, nikt nie chce nas oszukać i jest bardzo atrakcyjnie. Tak przynajmniej słyszałem i postanowiłem to sprawdzić. W ten czwartek musiałem dotrzeć z salonu Porsche w Warszawie do Domu Volvo, czyli salonu szwedzkiego producenta. Polecam tam się wybrać, to najlepszy salon jaki miałem okazję odwiedzić, świetne i ładne miejsce. Wracając do tematu wpisu, nie będę juz rozpisywał się o cenie i kilometrach, ale dodam, że wszystko było zgodnie z umową, a dodatkowo wykonane perfekcyjnie. Pozdrawiam mojego kierowcę, któremu wystawiłem 5 gwiazdek.

Owszem można trafić na normalnego taksówkarza, ale są i Ci, którzy chcą nas wykorzystać i niestety stanowią oni dość sporą grupę. Nie chcę liczyć na farta, czy trafię na normalnego kierowcę i chyba wiecie kogo wybiorę następnym razem? Oczywiście, że Ubera i to nie tylko ze względu na ceny i podejście do klienta. Wybiorę go za wygodę korzystania z usługi, która jest świetnie zintegrowana z Mapami Google, to jednak temat na inny wpis na blogu.  

porady inne

Komentarze