Seat Leon e-HYBRID: System zarządzania energią i sterowanie dotykowe

Strona główna Lab Inne
Poukładane, minimalistyczne wnętrze z minimalną ilością przycisków fizycznych. Jak to się sprawuje?
Poukładane, minimalistyczne wnętrze z minimalną ilością przycisków fizycznych. Jak to się sprawuje?

O autorze

Kolejna hybryda plug-in na rynku, którą postanowiłem sprawdzić to Seat Leon w odmianie e-HYBRID. Wbrew pozorom każde auto z takim napędem sprawuje się nieco inaczej ze względu na zróżnicowane podejście producentów oraz konfigurację systemu zarządzania energią. Przy okazji sprawdziłem również jak w codziennej eksploatacji sprawuje się sterowanie dotykowe w nowym systemie info-rozrywki.

System zarządzania energię

Hybrydy plug-in mają to do siebie, że sterowanie trybami napędu jest dość skomplikowane. To wszystko zasługa wielu opcji, ustawień, zmiennych, możliwości etc. Nie inaczej jest z Seatem Leonem e-HYBRID, który oprócz standardowych trybów jazdy, odpowiedzialnych za zmianę charakterystyki pracy jednostki napędowej, zawieszenia i układu kierowniczego, mamy także sporo możliwości konfiguracji pracy układu hybrydowego.

Mowa oczywiście o zarządzaniu energią z możliwością włączenia trybu tylko i wyłącznie elektrycznego, w którym silnik spalinowy pozostaje wyłączony i można go wywołać jedynie tzw. kickdown, czyli wbicie pedału przyspieszenia do oporu. Po naładowaniu baterii do pełna, teoretyczny zasięg to około 60 km. W praktyce, przy normalnej miejskiej jeździe z wykorzystaniem np. podgrzewania foteli itp. realny zasięg to około 45 kilometrów.

Jest także tryb oszczędzania energii baterii, w którym to silnik spalinowy przejmuje rolę napędową, zaś silnik elektryczny działa w trybie miękkiej hybrydy (rozruch silnika i wspomaganie podczas ruszania) i korzysta z baterii w sposób minimalny. Jest wreszcie tryb pozwalający na doładowanie baterii podczas jazdy. Tryb ten należy za każdym razem manualnie włączyć i wybrać docelowy poziom naładowania. Po naładowaniu do wybranego poziomu, system będzie oszczędzał baterię.

Warto zaznaczyć, że tryb ładowania baterii nie ma większego sensu w mieście, bowiem zużycie paliwa drastycznie rośnie przy niewielkich zyskach w poziomie naładowania. O wiele lepszym pomysłem jest doładowywanie baterii w trasie. Owszem, spalanie rośnie, choć jest to różnica ok. 2-3 l/100km. Po pokonaniu około 100 km bateria została naładowana do około 70%. Oczywiście jest także system rekuperacji energii podczas hamowania, ale działa on w sposób śladowy i odzyskana energia zazwyczaj nie przekracza 1% po kilkunastokilometrowej trasie miejskiej.

Dotykowy system info-rozrywki

Wiem, nie jest to nowość i coraz więcej producentów stosuje tego typu rozwiązanie. Czy dobrze? Zyskuje na tym chyba tylko stylistyka a to i tak tylko wtedy, gdy ktoś preferuje minimalizm i porządek. Brak przycisków fizycznych pozwala stylistom nieco zaszaleć i zastosować płynniejsze linie, ale z drugiej strony sprawia, że obsługa nawet podstawowych funkcji staje się skomplikowana, niewygodna, nieintuicyjna a w wielu przypadkach nawet niebezpieczna. Swoją drogą skoro podczas jazdy nie możemy korzystać z dotykowych smartfonów, czemu dozwolone jest korzystanie z dotykowych interfejsów w aucie?

Pierwsze chwile z nowym interfejsem systemu info-rozrywki w Seacie Leonie są bardzo trudne. Ja po prostu poświęciłem kilkanaście minut na przekopanie się przez wszystkie funkcje, menu, podmenu etc. aby mniej więcej zapamiętać gdzie znajdują się poszczególne funkcje. Oczywiście po pewnym czasie nabrałem wprawy i wiedziałem gdzie znajdują się ustawienia napędu hybrydowego, resetowanie komputera pokładowego etc. Mimo to podczas jazdy ustawienie klimatyzacji nastręczało problemów.

O ile z dotykowymi suwakami ustawienia temperatury jakoś można sobie poradzić, tak ustawienie kierunku nawiewu, podgrzewania foteli czy kierownicy wymagało już kilku kliknięć w menu. Nie da się tego zrobić bez kilkukrotnego zerknięcia na ekran i skupienia wzroku w jednym miejscu, aby wcelować palcem w odpowiednie miejsce. Niekiedy w trasie rezygnowałem z ustawienia jakiejś funkcji, bo nie chciałem odrywać wzroku od drogi. Czekałem na światła lub spowolnienie ruchu, ale wtedy o stłuczkę nietrudno. Czy to wina Seata? Nie, to wina dziwnej mocy i niewielu producentów się jej opiera.

Podsumowanie

Seat Leon e-HYBRID to wydatek co najmniej 134 300 złotych. Czy warto? To bardzo ciekawa hybryda z mnóstwem ustawień, o przyzwoitym zasięgu i świetnym wyposażeniu. Napęd jest naprawdę udany i warto go sprawdzić podczas jazdy próbnej. Jeśli chodzi o system info-rozrywki, na początku sprawia wrażenie przeładowanego i nieintuicyjnego, ale można się do niego przyzwyczaić. Szkoda tylko, że Seat postanowił pójść na całość jeśli chodzi o interfejs dotykowy i zabrakło przycisków fizycznych do podstawowych funkcji.

© dobreprogramy
s