Rzut oka na obudowę Deepcool Gamer Storm New Ark 90SE

Rynek obudów komputerowych na przestrzeni ostatnich lat ewoluował znacząco. Od prostych stalowych skrzynek, do różnorodności form, kształtów oraz materiałów o których przeciętny użytkownik PC nawet kiedyś nie myślał. Konkurencja jest zażarta, szczególnie w segmencie high-end. Dlatego tym razem przyjrzę się obudowie zaserwowanej przez Deepcool, aby przekonać się, czego można oczekiwać za wydany pokaźny plik gotówki.

Niespełna pół roku temu zadebiutowała obudowa New Ark 90SE, za którą przyjdzie zapłacić około 630 do 650 zł, zależnie od sklepu. Jak widać, to sporo pieniędzy, dlatego obudowa ta nie będzie w polu zainteresowania przeciętnych zjadaczy krzemu, liczących każdą złotówkę podczas składania komputera. O tym, dla kogo i po co jest ta obudowa, zastanowimy się wspólnie pod koniec całego wywodu. Teraz przejdę do konkretów, czyli opisu jakości wykonania, a także jak przebiegł proces składania komputera.

Pełen majestat

New Ark 90SE onieśmiela rozmiarami niczym Krążownik Imperialny. Jeśli przez lata przyzwyczaiłeś się, do typowych „bud” ATX z rodziny Mid-Tower, to takie właśnie może być pierwsze wrażenie. Za gabarytami, mierzącymi dokładnie: 54 x 23 x 53 cm, w parze idzie solidna waga – 12 kg. Większość z tej masy stanowi hartowane szkło, którego użyto nie tylko na bocznym panelu, ale i na górnym oraz przednim. Ciekawego sznytu obudowie dodaje fakt, że szkło lekko przyciemniono. Resztę obudowy wykonano używając stali oraz tworzywa sztucznego.

Pierwsze, na co zwrócimy uwagę, to zdecydowanie minimalizm detali. Proste linie, ostre kąty, sporo płaskiej przestrzeni. Górny panel to klasyka: przycisk on/off, reset, dwa porty USB 3.0 oraz wejście słuchawkowe i mikrofonowe. Z boku natomiast, dość sprytnie ukryto trzy małe przyciski do kontrolowania podświetlenia RGB. Z tyłu mamy osiem gniazd rozszerzeń i dwa dodatkowe do wertykalnego montażu GPU. Odpowiedni kabel PEC300, potrzebny do takiego zamocowania grafiki, sprzedawany jest osobno. Poniżej, znajdziemy wymienny filtr chroniący zasilacz. Zresztą jest on jedynym filtrem w całej obudowie, bowiem nigdzie indziej nie zobaczymy dodatkowych siatek.

Czego producent nie uwzględnił to dodatkowe wentylatory. Łącznie takowych można zamontować dziewięć, korzystając z wariantów 120 oraz 140 mm. Kwota za obudowę jaką musimy wydać jest niemała, dlatego uważam, że można by oczekiwać jednak trochę więcej. Faktem jest, że Deepcool trochę poskąpił, bowiem dobrym zwyczajem w branży było uwzględnianie, chociaż jednego wiatraka na tyle. Za nieco mniejszą kwotę przykładowo NZXT nie bawi się w półśrodki, gwarantując niekiedy nawet kilka wentylatorów – H440 miał ich z miejsca bodajże cztery. Wracając jednak do meritum, obudowa prezentuje się zarówno z daleka, jak i bliska dość zacnie. A jak wypadał montaż?

Składanie komputera

W obudowie New Ark 90SE zmieścicie wszystko. Dosłownie wszystko, o czym tylko zamarzycie, bowiem przestrzeni na komponenty jest tyle, co na lotniskowcu. Na upartego, da się nawet we wnętrzu obudowy zamieszkać. Odkładając jednak na bok żarty, karta graficzna nie powinna przekraczać 310 mm, a montując ją horyzontalnie 400 mm. Włożony do środka RTX 2070 prezentował się nad wyraz skromnie. Rekomendowana długość zasilacza to nie więcej niż 200 mm, zaś chłodzenie procesora do 186 mm.

Naturalnie obudowa przewiduje miejsce na chłodnice AIO. Na froncie przymocujemy standard 120, 240 mm lub 360 mm, o ile wcześniej zdemontujemy skrzynkę na dyski twarde. Z tyłu przytwierdzamy chłodnicę 120/140 mm, zaś na górze obudowy maksymalnie chłodnicę o rozmiarze 360 mm. Na tym jednak nie koniec, bowiem na bocznym panelu zmieścimy jeszcze jeden radiator również do 360 mm. Po drugiej stronie metalowa pokrywa posiada odpowiednio wystylizowane otwory wentylacyjne, dlatego nie trzeba martwić się o dostawy świeżego i chłodnego powietrza.

Podczas montażu sam zainstalowałem na górze obudowy AIO Captain 240 PRO od Deepcool, co przebiegło naprawdę sprawnie. Dołączyłem dwa wentylatory 120 mm, następnie podpiąłem - do schowanego po drugiej stronie miejsca montażowego płyty głównej - prosty kontroler, uwzględniony przez producenta. Z głównym blokiem pompy również postąpiłem identycznie, korzystając przy okazji z rozgałęźnika dostarczonego w zestawie chłodzenia Captain 240 PRO. Nawet, jak na tak solidne gabaryty obudowy, długość kabli starczyła w zupełności. Osobno podpinamy napięcie, a osobno kontrolę RGB, zaś cały proces jest względnie prosty.

W środku zamontujemy standard płyt głównych od ATX, po EATX, M-ATX oraz Mini-ITX. Jest, zatem w czym wybierać. Otworów na okablowanie przygotowano całkiem sporo, a ich rozmieszczenie nie budzi większych zastrzeżeń. Uwzględniono nawet gumowe zaślepki, przez które przeciągamy przewody, ale zawsze takie rozwiązanie wydawało mi się problematyczne, dlatego z miejsca się ich pozbywam. Jednocześnie New Ark 90SE daje trochę miejsca na dyski twarde. Zatok dla nośników 3.5” mamy trzy – umiejscowiona na spodzie obudowy demontowana skrzynka z szufladami podwójnie zabezpieczonymi przez zatrzask i śrubkę. Aby dostać się do trzech kieszeni musimy zdjąć frontowy panel, co nie jest takie trudne. Do tego jeszcze uwzględniono trzy miejsca dla dysków 2.5”: z tyłu za płytą główną dwa miejsca i jedna kieszeń na tunelu kryjącym zasilacz. Obudowa nie przewiduje montażu napędów lub innych urządzeń w standardzie 5.25”.

Biorąc pod uwagę ilość miejsca składanie komputera to prawdziwa przyjemność. Jakość wykonania poszczególnych elementów zasługuje na pochwałę. Nie ma mowy o niedopracowanych krawędziach, źle spasowanych elementach czy plastiku niskiego sortu. Wracając jeszcze na chwilę do tematu chłodzenia, jeśli najdzie Was ochota na AIO, to rozważcie ofertę od Deepcool. Chodzi głównie o kompatybilność wszystkich złączek, jak i przemyślaną długość przewodów. Podłączenie wszystkich komponentów chłodzenia do kontrolera nie sprawiło mi większego problemu, przez co podświetlenie RGB zewnętrzne i wewnętrzne było idealnie zgrane. Możemy wybierać pełną paletę stałych kolorów, pulsujące barwy, przejścia tonalne, mieszanie kolorów aż po tęczę w pełnej okazałości. Na zewnątrz, na górze oraz przednim panelu, przygotowano dość proste podświetlenie. Za szybą, patrząc na obudowę tunelu dla zasilacza, widoczne jest logo producenta, które również podświetlono LED-ami.

Dla kogo taka “wieża”?

Mimo swoich rozmiarów, obudowa New Ark 90SE nie posłuży raczej do budowy stacji roboczej. Ilość miejsc na dyski przemówi raczej do zwykłych użytkowników lub średnio zaawansowanych. Całą skrzynkę zaprojektowano tak, aby w pierwszej kolejności przedstawiała odpowiednią prezencję. Ten punkt wykonano w zupełności. Zarówno minimalistyczna stylistyka, jakość użytych materiałów oraz dopasowanie wszystkiego do siebie zasługują na pochwałę. Wrażenie oczywiście robi gabaryt, a po złożeniu komputer będzie ważyć nawet powyżej 15 kg, dlatego zapomnijmy nawet o minimalnym aspekcie „mobilności”. Jednocześnie utrzymanie obudowy w czystości będzie również nie lada wyzwaniem.

Dostępna przestrzeń oraz ilość otworów wentylacyjnych to gwarant zachowania odpowiedniej cyrkulacji powietrza, o ile uprzednio kupimy, co najmniej dwa wentylatory. Nie mniej „ruszenie” powietrza w takiej przestrzeni to prawdziwe wyzwanie, co warto mieć na uwadze. Z drugiej strony obudowa nadaje się idealnie, aby przygotować wykonany na zamówienie blok wodnego chłodzenia dla wszystkich podzespołów.

Nie ulega wątpliwości, że Gamers Storm New Ark 90SE nadaje się idealnie do złożenia komputera, do prezentacji (na wszelkiego rodzaju targi lub wystawy) lub złożenia domowej skrzynki, albo do biura, gdzie ma zachwycać swoim majestatem. Zwyczajnych komponentów do środka władać nie będziemy – jest to produkt pod setup bez kompromisów, bazujący na karcie graficznej z najwyższej półki i procesorze, pamięciach, chłodzeniu itd., za które przyjdzie nam osuszyć całe konto bankowe. Zresztą, jeśli kogoś stać na kupno RTX 2080 Ti oraz odpowiednią jednostkę centralną dla takiego GPU, tak obudowa w granicach 600 zł nie jest już chyba wielkim wyzwaniem.