Skype łapie zadyszkę w pogoni za czołówką. Czy ktoś go jeszcze dziś potrzebuje?
Migracja Skype’a na infrastrukturę chmurową, nowe funkcje grupowych konwersacji oraz gruntowna przebudowa interfejsów nieszczególnie przysłużyła się komunikatorowi. W siłę rosną za to programy Facebooka, Messenger i WhatsApp, oraz propozycje zza naszych wschodnich granic – Viber czy Telegram. Może warto już teraz zadać sobie pytane – czy na Skype’a w ogóle jeszcze jest miejsce?Odpowiedź zależy głównie od przyjętego przez Microsoft kierunku rozwoju. A trzeba przyznać, że trudno zarysować tutaj z niezależnej pozycji spójną strategię – zeszłoroczny chaos wśród aplikacji linuksowych, fatalne decyzje z osłodzeniem interfejsu w celu odmłodzenia użytkowników, czy w końcu niezbyt przejrzysty program testowy jeszcze bardziej utrudniają orientację. Zmieniły się też czasy. Dziś w zasadzie każdy komunikator dostarcza „killer feature”, którego Skype był synonimem latami – wideorozmowy.