Sony Xperia Z3+ – test smartfonu, który padł ofiarą wyścigu na cyferki

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Fani Sony czekali na nowy topowy model, który będzie odpowiedzią na Samsunga Galaxy S6 i HTC One M9. Xperii Z4 nie zobaczyliśmy, japońska firma zaprezentowała model oznaczony jako Xperia Z3+. Nazwa sugeruje, że otrzymaliśmy tylko poprawioną wersję poprzednika. Jednak czy to źle? W końcu Xperia Z3 była jednym z lepszych smartfonów, któremu niewiele brakowało do ideału (może nie licząc wyświetlacza). Co więcej, wiele nowych modeli konkurencji też było jedynie poprawionymi wersjami. Dostajemy w nich wydajniejsze procesory, więcej RAM, niemal identyczne wzornictwo i nowszego Androida. Nowy HTC One M9 mógłby równie dobrze nazywać się One M8+, zmian względem poprzednika jest niewiele. Sony wydaje się więc po prostu uczciwsze w nazewnictwie.

Skoro Xperia Z3+ w założeniach producenta ma być szczuplejszą, wydajniejszą i po prostu lepszą wersją poprzedniczki, to sprawdźmy przede wszystkim, czy usunięto wady Xperii Z3. W końcu na pierwszy rzut oka zbytnio nie widać powodów, aby kupować nowy model za aż trzy tysiące złotych.

Zgrabna, ostra i szklana

Niedawno testowałem taniego, stworzonego przez chińską firmę smartfona. Wśród jego zalet wymieniłem jakość wykonania i faktycznie, oferował wysoką jakość. Jednak biorąc do ręki Xperię Z3+ wyraźnie widać, że produkt Sony stoi na wyższym poziomie, czuć, że to klasa premium. Wrażenie powodują użyte materiały, które zostały niemal perfekcyjnie dobrane i prezentują się świetnie.

Cały front chroniony jest odpornym na zarysowania szkłem. Pod nim producent umieścił 5,2-calowy wyświetlacz oraz przednią kamerkę. Natomiast tuż przy dolnej i górnej krawędzi znalazły się dwa głośniki stereo. Ramki wokół ekranu nie należą do najwęższych, ale z pewnością nie są za duże. Fizycznych przycisków systemowych brak. Producent zdecydował się na przyciski ekranowe. Do niedawna uznałbym to za wadę, ale z każdym kolejnym urządzeniem przekonuję się do takiego rozwiązania.

Zarówno tył jak i przód pokryte są szkłem. Pokrywa ono też niewielką lampę LED i obiektyw kamery. Takie samo rozwiązanie mogliśmy spotkać w poprzedniej Xperii. Dzięki temu smartfon z pewnością wygląda lepiej, ale niestety zastosowanie szkła ma też swoje wady. Największą z nich jest możliwość potłuczenia się podczas upadku, a wymiana tyłu i frontu z pewnością nie będzie należała do tanich. Obawiałem się, że szkło będzie naprawdę śliskie, grożąc upadkiem urządzenia. Ku mojemu zaskoczeniu, stawia ono niewielki opór palcom, na tyle niewielki aby wyraźnie zmniejszyć ryzyko wysunięcie się smartfonu z ręki. Pod tym względem jest lepiej niż w przypadku wielu obudów wykonanych z śliskiego, błyszczącego się plastiku. Niestety tak dobrze nie jest w przypadku innych powierzchni, nie polecam kłaść Z3+ na ubraniach, pościeli czy kocu, wówczas o zsunięcie bardzo łatwo.

Jak dobrze wiemy, każdy smartfon może wypaść, większość upadek zaliczy kilkukrotnie, a więc obawa o potłuczenie się szkła nadal pozostaje. Podobno ochronę stanowią ramki, które amortyzują upadek. Mam nadzieję, że faktycznie tak jest i Xperia Z3+ po zderzeniu z ziemią, nawet z niewielkiej wysokości nie skończy jak krucha, szklana figurka.

Srebrne, dobrze komponujące się z białą obudową i srebrnymi napisami krawędzie zostały wykonane z metalu. Widać dbałość o szczegóły. Lekko zaokrąglone krawędzie powinny jednak wygodnie leżeć w dłoni, ale tak nie jest. W miejscach łączeń ze szklanym frontem i tyłem wyraźnie czuć wystające krawędzie po przejechaniu palcem. Nie jest to zbyt przyjemne uczucie, zwłaszcza, że w tych miejscach krawędzie są dość ostre. Wygląda to trochę jakby metalowe boki zostały źle dobrane i są minimalnie zbyt szerokie.

Na prawej krawędzi producent umieścił włącznik, przycisk regulacji głośności oraz fizyczny spust aparatu. Przyciski minimalnie wystają, pracują świetnie i wyglądają naprawdę solidnie. Natomiast za znajdujący się na samym dole spust aparatu japońskiej firmie należą się brawa, zdjęcia robi się znacznie wygodniej. Po przeciwnej stronie znajdziemy tylko gniazdo na kartę SIM i kartę pamięci microSD. Zostało ono umieszczone pod zaślepką, której zaletą jest możliwość otworzenia palcem, bez żadnych specjalnych kluczy. Górna krawędź zawiera złącze audio minijack, a dolna microUSB. Warto jeszcze przyjrzeć się narożnikom, na których Sony umieściło tworzywo sztuczne, a nie metal. Ciekawe, godne naśladowania podejście. W końcu po upadku to właśnie te miejsce najczęściej cierpią. Natomiast zastosowane tworzywo na pewno lepiej zniesie upadek od metalu.

Niestety za zwiększenie odporności na upadki płacimy urodą urządzenia. Te wstawki nie pasują, wyglądają jakby ktoś założył nietypowe, silikonowe, chroniące tylko rogi ochraniacze.

Testowany smartfon Sony posiada certyfikat odporności IP68, a więc powinien poradzić sobie z zanurzeniem w wodzie. Producent podaje, że Z3+ wytrzyma do 30 minut na głębokości do 1,5 metra. To w zupełności wystarczy, aby nie bać się deszczu czy zachlapania, a nawet upadku do kałuży. Co ciekawe, złącze microUSB nie jest chronione żadną zaślepką. W związku z tym przed podłączeniem do ładowarki musimy dokładnie je wysuszyć. Sony chwali się, że tuż po wyjęciu z wody ekran dotykowy reaguje lepiej niż w Z3. Nie sprawdzałem Xperii Z3, ale testowałem kiedyś Z3 Compact i w porównaniu do tego modelu poprawa jest widoczna. Ekran reaguje całkiem dobrze, chociaż nie jest idealnie, czasami lubi wariować.

Dokładne wymiary wynoszą 146,3 × 71,9 × 6,9 mm, a całość waży 144 gramy. Nowa Xperia jest więc smuklejsza i lżejsza od poprzedniczki, która miała 7,3 mm grubości i ważyła 152 gramy. Zmiany są niewielkie, ale biorąc Z3+ w dłoń czuć, że smartfon przeszedł lekką terapię odchudzającą i wygląda lepiej. Konstrukcja jest naprawdę solidna, jest to jedna z solidniejszych jaką widziałem. Oczywiście nic nie skrzypi nawet pod mocniejszym naciskiem, a wszystkie elementy są wręcz perfekcyjnie spasowane.

Może najwyższy czas zrezygnować z ekranu Triluminos?

Sony nie rezygnuje z własnych rozwiązań i ponownie otrzymujemy ekran IPS Triluminos. Nie zmieniona została również przekątną i rozdzielczość, Z3+ ma 5,2-calowy wyświetlacz Full HD. Konkurencja oferuje już ekrany o wyższej rozdzielczości Quad HD, ale według mnie podejście Sony jest lepsze. Po pierwsze Full HD przy tej przekątnej jest w zupełności wystarczające, obraz jest bardzo ostry, a różnicy względem Quad HD nie zauważymy (ja nie widzę, a wzrok o dziwo mam dobry). Po drugie, mniejsza rozdzielczość to mniejsze obciążenie dla podzespołów, co pozytywnie przekłada się na czas pracy. Dla mnie QHD to obecnie wada i jeśli producent zastosowałby ekran o takiej rozdzielczości, to z pewnością wymieniłbym to jako wadę.

Wracając do technologii w jakiej został wykonany ekran, a więc autorskiego Triluminos, to jej wady nadal nie zostały wyeliminowane. Kolory zmieniają się nawet pod niewielkim kątem. Nie jest to znaczna zmiana, ale jak najbardziej zauważalna, obraz nadal jest świetnie widoczny, ale o zobaczeniu niezmienionych kolorów możemy zapomnieć. Nie wygląda to dobrze, zwłaszcza jeśli spojrzymy na Super AMOLED Samsunga, oferujący niezmieniony obraz nawet pod bardzo szerokim kątem. W smartfonie z najwyższej półki jest to niedopuszczalne i Sony musi w końcu podjąć decyzję – usunąć tę wadę lub porzucić własną technologię. Poza tą wadą nie można narzekać. Kolory są dobrze odwzorowane, nie są przesycone, przyjemnie przegląda się zdjęcia czy ogląda filmiki w Full HD (oczywiście jeśli nie patrzymy pod kątem). Do zalet można zaliczyć czarny kolor, który naprawdę jest czarny, a nie szary.

Warstwa chroniąca ekran nadal w słoneczny dzień może zastąpić lustro. Jednak jak najbardziej można komfortowo korzystać z urządzenia – ratunkiem jest tutaj maksymalna jasność, która sprawia, że wyświetlany obraz staje się czytelny. Ekran stawia niemal nieodczuwalny opór palcom, a więc korzysta się z niego bardzo wygodnie, tym bardziej, że dotyk działa perfekcyjnie. Frontu nie będziemy zbyt często czyścili, bardzo dobrze radzi sobie on z tłustymi odciskami palców.

Kilkanaście stopni więcej i Xperia Z3+ miałaby funkcję smażenia

Xperia Z3+ pod względem zastosowanych podzespołów nie odstaje od konkurencji. Sercem urządzenia jest 64-bitowy, ośmiordzeniowy i niecieszący się dobrą opinią Snapdragon 810, wykonany w procesie 20 nm i architekturze ARM big.LITTLE. Składa się on z czterech rdzeni Cortex A53 o maksymalnym taktowaniu 2,0 GHz i czterech Cortex-A57 o taktowaniu 1,5 GHz, oraz bardzo wydajnego układu graficznego Adreno 430. Zła opinia nie dotyczy więc wydajności, przynajmniej tej osiąganej aż do momentu złapania wyższych temperatur. Snapdragon 810 ma tendencje do przegrzewania się, a wówczas jego wydajność wyraźnie spada.

Tuż po dostaniu Xperii Z3+ zaniepokoiły mnie początkowe komunikaty mówiące, że jeśli procesor zrobi się zbyt ciepły, to aplikacje zostaną zamknięte. Nie grałem wówczas w rozbudowaną grę, jedynie po kilkunastu minutach spędzonych z Google Chrome włączyłem aplikację kamery. Te kilkanaście minut wystarczyło, by tył zrobił się naprawdę ciepły. Pod większym obciążeniem procesora Xperia Z3+ robi się z tyłu, w górnej części wręcz nieprzyjemnie ciepła.

Wskutek tego wyniki osiągnięte w AnTuTu nie zachwycają. Snapdragon 810 wypada kiepsko. Po przeprowadzeniu kilku testów, którym towarzyszył oczywiście wzrost temperatury, osiągane wyniki spadły do około 43 tysięcy punktów. Taki wynik jest niemal identyczny jak ten osiągnięty przez Xperię Z3 i HTC One M8 – smartfony z czterordzeniowym Snapdragonem 801. Niestety Sony również nie ujarzmiło najmocniejszego Snapdragona. Należy się tutaj zastanowić czy faktycznie jest sens kupować topowe urządzenia z tym procesorem, skoro pod obciążeniem jego wydajność jest porównywalna do starszych układów.

Jak wspomniałem, za przetwarzanie grafiki odpowiada Adreno 430. Poradzi on sobie z każdą nową grą. Na pokładzie znajdziemy również 3 GB RAM i 32 GB na pliki użytkownika z możliwością rozszerzenia za pomocą karty microSD. Takie połączenie sprawia, że Android i aplikacje systemowe działają bardzo szybko, tak samo szybko wykonywane są wszystkie nasze polecenia. Niestety Android nie pracuje stabilnie i średnio raz dziennie smartfon bez żadnych większych powodów uruchamiał się ponownie. Mam nadzieję, że Sony mnie nie zawiedzie i rozwiąże ten problem przy najbliższej aktualizacji.

Akumulator o pojemności 2930 mAh zapewnia całkiem zadowalające rezultaty. Według danych podawanych przez producenta zapewni on do 17 godzin rozmów, do 91 godzin słuchania muzyki oraz 580 minut odtwarzania wideo. Natomiast w trybie gotowości Xperia Z3+ powinna wytrzymać maksymalnie 590 godzin, a więc niemal 25 dni. Nieźle, prawda? Jak to jednak wygląda w praktyce? Muszę przyznać, że jest bardzo dobrze. Smartfon ładowałem co drugi dzień, po całym dniu raczej typowego użytkowania poziom naładowania wynosił średnio ok. 40%. Jest to miłym zaskoczeniem, ponieważ większość ostatnio testowanych przeze mnie urządzeń byłaby już rozładowana. Z pewnością do tego przyłożyła się rozdzielczość ekranu, przy Quad HD o takich rezultatach moglibyśmy zapomnieć.

Prosta nakładka to zaleta

Najnowszy smartfon Sony z najwyższej półki działa pod kontrolą Androida 5.0.2 z autorską nakładką. Japończycy postanowili zbytnio nie modyfikować systemu, postawili przede wszystkim na niewielkie modyfikacje wyglądu i dodanie kilku własnych aplikacji. Przyznaję, że wyszło im to całkiem nieźle. Nakładka Sony wygląda naprawdę nieźle, charakteryzuje ją minimalizm i stonowane, dobrze dobrane kolory. Firma podobne podejście zastosowała również w swoich aplikacjach, przykładowo aplikacje Album i Muzyka mają prosty interfejs, na ekranie znajdują się tylko najważniejsze opcje i wyraźnie widać, że przy projektowaniu jednym z najważniejszych elementów był wygląd.

Jak przystało na „dobrą” nakładkę na Androida nie mogło zabraknąć dodatkowych, domyślnie zainstalowanych aplikacji. To nic, że są darmowe i w ciągu kilku sekund możemy sami pobrać je ze Sklepu Play. Wśród tych aplikacji znajdziemy Facebooka i Spotify. Nie lubię takiego wypychania zbędnego oprogramowania i uszczęśliwiania użytkowników na siłę, przecież raczej każdy poradzi sobie z instalacją Facebooka. Jednak tych aplikacji jest niewiele, a dodatkowo możemy się ich pozbyć, co jest miłym zaskoczeniem.

Zmodyfikowany przez Sony Android to nie tylko Facebook czy Spotify. Producent wyposażył urządzenia również we własne aplikacje. Oczywiście dostaliśmy autorską aplikację do zdjęć, filmów czy muzyki. Wyglądają one naprawdę ładnie, ale nie oferują nic tak szczególnego, by o nich dokładniej pisać. Warto jednak wspomnieć o usłudze Xperia Lounge. Z poziomu tej aplikacji mamy dostęp do informacji z najważniejszych wydarzeń ze świata, podane informacje dotyczące głównie filmów czy znanych zespołów muzycznych. Dodatkowo otrzymujemy dostęp do wybranych filmów, obecnie dostępnych jest 25 pozycji, a także dostajemy powiadomienia o promocjach i konkursach.

Muszę jeszcze wspomnieć o aplikacji TrackID, którą znajdziemy również w innych modelach Sony. Pozwala ona na rozpoznawanie muzyki, wystarczy nagrać kilka sekund piosenki, a aplikacja wyszuka wykonawcę i tytuł. Podobne aplikacje znajdziemy w Sklepie Play, ale znaczna większość innych producentów nie oferuje autorskich rozwiązań. TrackID wyróżnia Sony na tle innych firm. Sprawdziłem skuteczność tej aplikacji i poradziła sobie z rozpoznaniem wszystkim utworów bezbłędnie.

Z3+ znajdzie fanów wśród fotografów, nastolatek i audiofilii

Główna, znajdująca się z tyłu kamera wykonuje zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 20,7 MP, a więc identycznej jak w przypadku Z3. Dodatkowo w nowszym modelu również dostaliśmy przetwornik Exmor RS o przekątnej 1/2,3 cala. Nie został rozwiązany problem zbyt wolnego autofokusa, któremu nadal brakuje sprawności tego znanego chociażby z Samsunga Galaxy S5.

Niewielkiej poprawy doczekały się kolory, które teraz są bardziej żywe i naturalne. Zdjęcie cechują się również szczegółowością i niewielką ilością szumów. Nawet po powiększeniu obiekty znajdujące się na fotografii wyglądają bardzo dobrze.

Na froncie znajdziemy już kamerkę stworzoną z myślą o selfie. Pozwala ona na wykonywanie zdjęć w maksymalnej rozdzielczości wynoszącej 5 MP i podobnie jak tylna, ta również otrzymała przetwornik Exmor RS. Xperia Z3+ robi jedne z lepszych samolubek jakie widziałem, ich jakość jest wysoka. Kamera dobrze radzi sobie z ustawieniem odpowiedniej jakości, kolory są dobrze odwzorowanie, a szumów jest niewiele. Wraz z Z3+ przyszedł do mnie kijek do selfie. Jeśli ktoś korzysta z tego typu sprzętu podczas robienia zdjęć, to topowy model Sony będzie dla niego idealnym smartfonem. Zdjęcia robione z kijka wyglądają zadowalająco.

Aplikacja aparatu powinna być dobrze znana użytkownikom innych smartfonów Sony, identyczną znajdziemy na innych modelach. Na ekranie mamy dostęp do najczęściej używanych funkcji, interfejs jest przejrzysty, a przyciski są dobrze rozmieszczone. Dostaliśmy kilkanaście różnych trybów wykonywania zdjęć, a dodatkowo możemy pobrać kolejne. Do ciekawszych należy Portret stylowy, który służy do nakładania efektów na twarz. Znajdziemy tutaj wygładzenie skóry, czarno-białe zdjęcie z opcją wyboru koloru oczu czy dodanie szminki.

Kolejny tryb to Twarz na zdjęciu, które działanie polega na wykonaniu zdjęcia/filmu za pomocą dwóch kamer i dodania naszej twarzy w małym okienku. Sound Photo umożliwia robienie zdjęć z dźwiękiem w tle (np: ćwierkanie ptaków), a tryb Wiele aparatów pozwala na zarejestrowanie tej samej sceny pod różnymi kątami na jednym ekranie, wykorzystywane są kamery w innych, podłączonych urządzeniach. Oczywiście to nie wszystkie tryby, firma Sony zapewniła nam ich sporo i warto się nimi pobawić, mogą nam wyjść ciekawe zdjęcia.

Sony Xpertia Z3+ posiada dwa głośniki stereo, pierwszy znajduje się nad wyświetlaczem, drugi pod nim. Dźwięk z nich się wydobywający jest wysokiej jakości, czysty i naprawdę głośny. Osoby z lepszym słuchem wyłapią przebijający się bas. Z3+ to jeden z lepiej brzmiących smartfonów na rynku, z modeli, które miałem w rękach tylko HTC One M8 jest godnym przeciwnikiem. Nie oznacza to, że możemy pozbyć się głośników w domu na rzecz tych z Z3+, ale spokojnie możemy dać posłuchać znajomemu nową piosenkę. Przy maksymalnej głośności czuć całkiem fajny efekt, głośniki sprawiają, że cały smartfon delikatnie wibruje.

Podsumowanie: Xperia Z3+ godny następca poprzedniego flagowca?

Sony Xperia Z3+ robi dobre pierwsze wrażenie. To szczupły, zgrabny, piękny smartfon. Japończycy do jego wykonania użyli świetnych materiałów, szkło na plecach może i jest mało praktyczne, ale atrakcyjnie się błyszczy. Ramki zostały wykonane z dbałością o najmniejsze szczegóły, wystarczy chwilę się im przyjrzeć, aby zrozumieć, że Z3+ to klasa premium. Ekran oferuje świetny obraz, głośniki grają czysto i głośno, to jedne z najlepszych głośników jakie słyszałem. Tylna kamera robi piękne zdjęcia, a z jakości samolubek wykonanych frontową zadowolona będzie każda nastolatka.

Xperia Z3+ ma jednak ze sobą poważny problem, traci przy bliższym poznaniu, a momentami wręcz zniechęca do dalszej zabawy. Wystarczy kilkanaście minut intensywniejszej pracy, aby jej serce nie wytrzymało. Wydajny, mający zdeklasować konkurencję, ośmiordzeniowy Snapdragon 810 pokazuje się ze swojej najgorszej strony. Wydajność Xperii Z3+ drastycznie spada i w efekcie wypada ona gorzej od zeszłorocznych modeli. Natomiast jej plecy stają się nieprzyjemnie gorące. To nie koniec wad tego smartfona. Wystarczy nieznacznie go odchylić, aby okazało się, że świetny ekran ma wąskie kąty widzenia. Niedociągnięcia technologii Triluminos nadal nie zostały wyeliminowane, a mamy już 2015 rok, gdy Super AMOLED-y Samsunga wyglądają niesamowicie pod każdym kątem. Pojawią się również problemy ze stabilną pracą systemu operacyjnego, ale sądzę, że zostanie to naprawione z najbliższą aktualizacją.

Czy warto kupić Xperię Z3+? Odpowiedź nie jest łatwa. Jeśli jesteście użytkownikami poprzedniego modelu, to poczekajcie na kolejny topowy smartfon od Sony. Xperia Z3+ to oczywiście zgrabniejsza, ładniejsza wersja Xperii Z3, ale zmian jest za mało, aby wydać 3 tysiące złotych. Jednak jeśli szukacie nowego topowego smartfona, to Z3+ jest jedną z ciekawszych propozycji, oczywiście o ile lubicie wysokie temperatury i wąskie kąty widzenia.

© dobreprogramy