Chroń PIN i hasło. Oszuści mają banalną metodę
Podczas wpisywania PIN-u i haseł w miejscach publicznych rośnie ryzyko tzw. shoulder surfingu. To metoda, w której wystarczy obserwacja ekranu lub klawiatury. W dobie coraz powszechniejszych ataków w cyberprzestrzeni łatwo zapomnieć, że złodzieje stosują też prymitywne metody.
Zagrożenie znane pod nazwą shoulder surfingu nie wymaga żadnych zaawansowanych narzędzi. Atak polega na najzwyklejszym podglądaniu innej osoby - wystarczające jest tu spojrzenie na ekran telefonu, klawiaturę bankomatu albo panel domofonu i zapamiętanie wpisywanego kodu. W ten sposób zdobywa dane logowania lub PIN bez użycia phishingu i metod cybernetycznych.
Problem nasila się przez współczesne technologie, powszechny monitoring i telefony z aparatami. Użytkownik często nie zauważa, że podczas logowania lub wypłaty gotówki wystawia swoje dane na widok innych osób obecnych w pobliżu.
Shoulder surfing nie musi oznaczać, że ktoś stoi tuż obok. Obserwator może znajdować się po drugiej stronie ulicy i na przykład korzystać z odbicia w witrynie sklepowej. Może też patrzeć z wyższego piętra lub antresoli. To właśnie dlatego zagrożenie bywa trudne do wychwycenia w zatłoczonych miejscach.
Szczególną ostrożność warto zachować przy korzystaniu z aplikacji bankowej oraz podczas wypłacania pieniędzy z bankomatu. To sytuacje, w których wpisujemy najbardziej wrażliwe dane. Nawet krótka chwila nieuwagi może ułatwić obcej osobie poznanie kodu lub hasła.
Dobre praktyki od najmłodszych lat
Eksperci radzą, by podczas wpisywania danych fizycznie zasłaniać klawiaturę drugą ręką. Choć jest to dla niektórych być może oczywisty odruch, warto uczyć go także swoje pociechy, które mogą być mniej czujne w życiu codziennym.
Dla bezpieczeństwa pomaga też krótkie rozejrzenie się przed logowaniem i sprawdzenie, kto znajduje się w otoczeniu. Warto pamiętać nie tylko o osobach stojących obok, ale też o tych, które mogą obserwować z mniej oczywistych miejsc. W przypadku smartfonów dodatkową ochronę dają narzędzia biometryczne, takie jak czytnik linii papilarnych czy rozpoznawanie twarzy. Dzięki nim nie trzeba wpisywać kodu w przestrzeni publicznej.