Specjalna edycja Rise of the Tomb Raider zacznie dobry rok dla grania na Linuksie

Strona główna Aktualności
image

O autorze

W 2018 roku Linux wciąż nie podbił desktopu i wciąż nie nadaje się do gier. Ale co to znaczy „wciąż”? Jeśli spojrzymy na rynek komputerowej rozrywki dziesięć lat temu, to widać niewiarygodny postęp „pingwina”. Biblioteka kilkunastu komercyjnych gier na krzyż urosła do kilku tysięcy pozycji, w tym wielu tytułów AAA, uruchamianych już nie przez Wine, ale natywnie, jako linuksowe wersje. Czyżby wspieranie Linuksa zaczęło się opłacać? Na pewno dla firmy Feral Interactive, która na Linuksa przeniosła już ponad 20 sławnych gier, a w tym roku zajmie się kolejnymi. Zacznie od Rise of the Tomb Raider: 20 Year Celebration.

Specjalna edycja Rise of the Tomb Raider miała upamiętnić 20-lecie pierwszego Tomb Raidera, wydanego w 1996 roku – i upamiętniła je na PlayStation 4, Xboksie One i Windowsie. Na wiosnę 2018 roku, gdy według prawa obowiązującego w większości amerykańskich stanów Lara Croft będzie mogła się już legalnie napić piwa, pojawi się także na Linuksie i macOS-ie.

W porównaniu do oryginalnego Rise of the Tomb Raider, gra zawiera nie tylko wszystkie rozszerzenia DLC (w tym Cold Darkness Awakened oraz Baba Yaga: The Temple of the Witch), ale też takie nowości jak tryb ekstremalny bez punktów kontrolnych, możliwość gry coop w trybie Endurance, klasyczne modele, ciuchy i bronie Lary z poprzednich gier, oraz co chyba najciekawsze, dwa nowe DLC, tj. Blood Ties, i Blood Ties: Lara’s Nightmare.

Nie będzie to jedyna słynna gra, którą w tym roku dostaną linuksowi gracze – najwyraźniej przynajmniej na Zachodzie „pingwin” dla deweloperów gier zaczyna być zauważalny. Widać to po statystykach sklepu Steam. Gdy odliczymy użytkowników z Chin, Linux na anglojęzycznym Steamie ma 1,8%.

Dlatego z tych bardziej głośnych, zapowiedzianych na 2018 rok gier, można wymienić Sunless Skies, Pillars of Eternity II: Deadfire, Psychonauts 2, Indivisible oraz Bloodstained: Ritual of the Night.

Jak widać, linuksowe granie napędzane jest przez coraz lepsze gry niezależne, zdobywające coraz większy rozgłos i poważne budżety na rozwój dzięki sponsorom z serwisów takich jak Kickstarter czy Indiegogo. Te najgłośniejsze tytuły będą musiały czekać pewnie po kilkanaście miesięcy na port, o ile w ogóle się doczekają. W tym roku jednak nie będzie to już tak bolesne, jak w latach poprzednich – pojawienie się Wine 3.0, dobrze radzącego sobie z grami na Direct3D 11, sprowadzi uruchomienie głośnych windowsowych gier w najgorszym razie do przygotowania kilku łatek.

© dobreprogramy