Światowa Organizacja Zdrowia uznała uzależnienie od gier za chorobę

Strona główna Aktualności

O autorze

Uzależnienie od gier nie jest już definiowane ogólnie; jako zaburzenie behawioralne. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że problem ten jest na tyle istotny, aby stać się odrębną chorobą. Chorobą grową. Tak, jak uzależnienie od alkoholu fachowo nazywa się chorobą alkoholową.

Chorobę grową zdefiniowano w sierpniu 2018 r., w 11. edycji międzynarodowej klasyfikacji chorób (ICD-11). Uznano, że jest to wzorzec zachowania cechujący się ograniczoną kontrolą nad grami. Innymi słowy: taki stan pacjenta, w którym ten przedkłada gry ponad podstawowe elementy życia codziennego, na przykład rodzinę i pracę, nie zważając na negatywne konsekwencje.

Teraz członkowie WHO przegłosowali uznanie choroby growej za problem międzynarodowy. Wierzą, że wpłynie to na postęp diagnostyki i leczenia. Choć rozporządzenie zyska moc sprawczą dopiero w styczniu 2022 r., ale to i tak spory postęp w tej dotychczas nieuregulowanej kwestii.

Gorącym orędownikiem idei było japońskie Ministerstwo Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej. Według badań resortu, w ciągu ostatnich pięciu lat liczba uzależnionych od gier obywateli Japonii wzrosła dwukrotnie, do około 930 tys. osób. Przedstawiciele Korei Południowej przypominali zaś wypadek z 2002 r., kiedy to pewien mężczyzna zmarł wskutek zbyt długiej gry.

Stale rosnąca popularność

Popularność gier rośnie na całym świecie. Jak wynika z badań holenderskiej agencji analitycznej Nyzu, światowy rynek gier w 2021 r. osiągnie wartość ponad 174 mld dol., wobec niespełna 135 mld dol. w roku 2018 – a to z kolei 11-proc. wzrost w porównaniu do roku 2017.

Tymczasem władze amerykańskie szacują, że zainteresowanych grami wideo jest 165 mln dorosłych Amerykanów, co stanowi 65 proc. wszystkich pełnoletnich obywateli.

Pytanie: jak te liczby mają się do osób uzależnionych na przykład od smartfona albo mediów społecznościowych i dlaczego to gry w pierwszej kolejności trafiają na piedestał? Tego z sobie tylko znanych przyczyn, przynajmniej na chwilę obecną, WHO nie precyzuje.

© dobreprogramy