System76. Producent linuksowych laptopów chce być "Apple świata open source"

Strona główna Aktualności

O autorze

System 76 to firma, która zajmuje się produkcją laptopów i oprogramowania dla Linuksa. Choć produkcja to może trochę zbyt duże słowo, jako że firma w istocie rzeczy oferuje kadłubki Clevo z własną dystrybucją – Pop!_OS. Bądź co bądź, robi więcej niż 99 proc. importerów kadłubków, a do tego miewa bardzo odważne idee i hasła marketingowe.

W minioną sobotę System76 zapowiedziało własną usługę aktualizacji oprogramowania układowego, jako alternatywę dla Fwupd. Firmware Manager, jak nazwano projekt, obsługuje zarówno aktualizacje przez LVFS, jak i wewnętrzne usługi producenta. Jest oparty na bibliotece GTK i zgodny z Wayland, a w przypadku Pop!_OS ma jeszcze integrację z panelem ustawień GNOME. Co ciekawe, System76 zachęca społeczność, aby wspierała projekt innymi interfejsami. Innymi słowy: umiesz programować w Rust i masz dobre chęci, możesz działać.

Niemniej jednak nie sam Firmware Manager jest tu kluczowy. Oś stanowią słowa szefa System76, który przedstawia nowy projekt jako kolejny element spójnego ekosystemu. Michael Larabel z Phoronix, legenda linuksowej publicystyki, wnioskuje, że firma kreuje się niejako na "Apple świata linuksowego". To porównanie w pierwszej chwili może wydawać się bezsensowne, bo przecież Apple ma tyle wspólnego z open source, co Jerzy Zięba z nauką, ale jest w nim pewna analogia.

"Ta praca stanowi kontynuację naszego przejścia od firmy produkującej sprzęt z własną dystrybucją do firmy oferującej zintegrowane, całościowe rozwiązanie i system operacyjny. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale produkcja, otwarte oprogramowanie i Pop! _OS idą w parze" – napisał na Twitterze Carl Richell, założyciel i dyrektor generalny System76.

Można te słowa odczytać jako deklarację stworzenia spójnej platformy sprzętowo-programowej, znacznie wykraczającej poza definicję kadłubka z unikatową dystrybucją, która zaoferuje też zoptymalizowane oprogramowanie i spójne GUI. Dokładnie tak, jak wygląda to w przypadku komputerów Mac i systemu macOS, koniec końców wywodzącego się z mikrojądra Mach i FreeBSD, czyli u genezy w pewnym sensie będącym także rozwiązaniem zapożyczonym.

Wszystko to miałoby jednak pozostać w sferze open source, o czym świadczy zwrot "produkcja, otwarte oprogramowanie i Pop!_OS idą w parze". Aż chciałoby się rzec, że ktoś wreszcie bierze się na poważnie za wdrożenie Linuksa na rynku konsumenckim. Niestety, jak pokazuje przeszłość, Carl Richell dużo mówi, a znacznie mniej robi. Mniej więcej rok temu zapowiadał otwartoźródłowy projekt notebooka, który skończył się na tej właśnie zapowiedzi. Nie należy się więc nastawiać na nadejście nowej ery, aczkolwiek profilaktycznie kciuki warto przytrzymać. Alternatyw nigdy zbyt mało.

© dobreprogramy