Szef Microsoftu krytycznie o backdoorach. Poparł tym samym Apple

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

– Uważam, że backdoory to okropny pomysł – oświadczył dyrektor generalny Microsoftu, Satya Nadella, na poniedziałkowym spotkaniu z dziennikarzami w Nowym Jorku. W ten sposób odniósł się do grudniowej strzelaniny w Pensacola na Florydzie, a właściwie telefonu sprawcy, którego sprawa polaryzuje w tym momencie amerykańską opinię publiczną.

Przypomnijmy, w grudniu minionego roku w bazie lotnictwa marynarki wojennej USA na Florydzie saudyjski kadet nieoczekiwanie otworzył ogień do przypadkowych ludzi. Zginęły trzy osoby, a siedem zostało rannych. Napastnik ostatecznie zginął od policyjnej kuli, a funkcjonariusze odnaleźli przy nim iPhone'a. Niemniej z uwagi na zabezpieczenie biometryczne nie mogli (i wciąż nie mogą) się do niego dostać, by odczytać zawartość pamięci.

Służby żądają od Apple'a pomocy, ale producent konsekwentnie odmawia. Zresztą, tak samo jak odmawiał w 2016 roku, gdy analogiczna sytuacja miała miejsce po strzelaninie w San Bernardino. Wtedy jednak śledczym przyszła z odsieczą zewnętrzna firma.

Oficjalnie FBI chce, aby Apple przygotował narzędzie, które pozwoli automatycznie odszyfrować każdego iPhone'a. Obiecują stosować je tylko wtedy, gdy zgodę wyrazi sąd, na zasadach zbliżonych do przeszukania domu czy mieszkania. Mimo wszystko nie ma na to zgody.

Podczas gdy społeczeństwo jest podzielone i pojawiają się zarówno głosy poparcia, jak i sprzeciwu wobec zachowań Apple'a, prezes konkurencyjnego Microsoftu zdaje się przyklaskiwać rywalowi. W krótkiej rozmowie z dziennikarzami skrytykował wszelkie backdoory. – Zawsze mówiliśmy, że dbamy o te dwie rzeczy, prywatność i bezpieczeństwo publiczne, stąd potrzebujemy rozwiązania prawnego i technicznego w naszej demokracji – wyjaśnił również Nadella.

Wyjaśnienie prezesa jest oczywiście nieco wymijające, bo zrzuca de facto ciężar odpowiedzialności na ustawodawców. Co jeśli wymusiliby deszyfrację urządzeń w wypadku jasnych dowodów obciążających właściciela? Czy Nadella wciąż publicznie nazywałby backdoory okropnym pomysłem? Tego już nie tłumaczy, aczkolwiek łatwo dopisać sobie resztę historii.

© dobreprogramy