Szef Nvidii nie chce być szufladkowany. Kwestionuje też określenie GPU

Strona główna Aktualności
fot. Materiały prasowe Nvidia
fot. Materiały prasowe Nvidia

O autorze

– Ludzie sądzą, że jesteśmy z branży gier, ale tak naprawdę zajmujemy się akceleracją obliczeń – tłumaczy szef Nvidii, Jensen Huang, w wywiadzie dla magazynu Barron's.

Huang rozmawiał z Barron's przy okazji podpisania umowy z koncernem Mercedes-Benz, na mocy której Nvidia będzie przynajmniej do 2024 roku dostarczać mikroprocesory do samochodów i innych pojazdów Mercedesa. Jest to wydarzenie ważne nie tylko na gruncie biznesowym, ale też wizerunkowym. Pozwala bowiem firmie z Santa Clara na powrót do wielkiej motoryzacji po tym, jak rozwiązano analogiczne partnerstwo z Teslą.

Prezes Nvidii żali się, że jest niesłusznie szufladkowany. Jak tłumaczy, ludzie postrzegają markę Nvidia jako przedstawiciela branży gier. Zdaniem Huanga, jest to pokłosiem terminu GPU (od ang. Graphics Processing Unit), który niedostatecznie oddaje istotę sprawy. Ugrzązł jednak w mowie powszechnej na tyle, że został przyjęty za definicję.

– Ludzie sądzą, że jesteśmy z branży gier, ale tak naprawdę zajmujemy się akceleracją obliczeń, a gry po prostu były naszym pierwszym hitem – mówi Huang. – Wpadliśmy na pomysł dodania akceleratora do mikroprocesora, a ludzie nazwali to GPU. Owszem, tworzy grafikę, ale robi też znacznie więcej – zauważa. Przywołuje przy tym rok 1996, kiedy to wydany został Quake, jedna z pierwszych gier z prawdziwie trójwymiarową oprawą graficzną. – Opracowaliśmy sprzęt i zaczęliśmy szkolić ludzi (...) Pojawił się geniusz John Carmack i zmienił wszystko – ucina.

Z takim właśnie kamieniem milowym, według Huanga, mamy do czynienia również dzisiaj. W czasach, gdy pojawiają się rozwiązania takie jak głębokie uczenie, a moc niegdysiejszych superkomputerów zaczyna być dostępna dla coraz większej liczby ludzi. Prezes chciałby, aby Nvidii zaczęła towarzyszyć narracja "dostawcy platform [obliczeniowych]", nie tylko firmy od gier.

© dobreprogramy
s