Nieprzerwana energia

Dawno, dawno temu... dobrem luksusowym było posiadanie w domu... prądu!
Element ten bardzo szybko upowszechnił się i dziś praktycznie wykorzystujemy go do wszystkiego.
Dawniej ludzie traktowali to źródło energii jak jakiś cud, inni jak wytwór diabła (zdania zawsze i we wszystkim podzielone).
Mimowolnie prąd jest i zadomowił się u nas już dawno.
Jest nam potrzebny do życia, prawie jak powietrze... Nie wyobrażamy sobie go przecież bez niego. Smartfony, tablety, komputery i inne urządzenia nie tylko elektroniczne, potrzebują prądu by działać.
Dzisiaj nikt nie zastanawia się już co by było gdyby go brakło, bo przecież... jest, w końcu żyjemy w XXI wieku.

Równi i równiejsi...

Niestety nie jest tak wszędzie, o ile w dużych miastach przerwy w dostawie energii zdarzaja się bardzo rzadko i w sumie na chwilę, to w małych miejscowościach już niekoniecznie tak jest.
Przerwy zdarzają sie częściej niż w większych miastach.
Zadarzają się przerwy krótsze, ale i bywają dłuższe.
Myślę że im mniejsza miejscowość tym przerw więcej i dłuższych...

XXI wiek... Czy na pewno?

Mieszkam w bardzo małej miejscowości obok Sieradza, wiec u nas przerwy w dostawie energii zdarzają się naprawdę często (nawet ludzie z Sieradza nie wierzą, bo u nich zawsze jest i rzadko się zdarza, że nie ma). Nigdy nie mamy nawet jakiegoś zawiadomienia gdy planowana jest dłuższa przerwa (człowiek by się przygotował, np. nie grał w WoT, opróżnił lodówkę ;-) zdążył wyłączyć komputer). A tu nie... ciach i nie ma! I domyśl się ile nie będzie...
Wracam w sobotę po pracy do domu, jest 15 (jak zawsze), a żona oznajmia że nie mamy prądu od dwóch godzin, pewnie znowu coś "grzebia"!
Nie przejąłem się mocno, myślę sobie, zrobią to i włączą.

Niestety, mijały kolejne godziny, a "światła" nadal brak...

Dzwonię do pani, pana...

Dochodził już wieczór, więc postanowiłem zadzwonić do zakładu energetycznego.
Zostałem potraktowany dość powierzchownie, pan na informacji powiedział że w moim sektorze wymieniany jest transformator i prądu nie będzie prawdopodobnie do poniedziałku - dramat! Nie ukrywam, wkurzyłem się... na brak powiadomienia chociaż.
Na moje pretensje pan skwitował krótko:

Panie, nie ma i nic pan nie zrobisz, trzeba czekać! Specjalnie dla pana nie włączą... (normalnie jak w komediach Barei).

Po pewnym czasie ochłonąłem, przecież faktycznie, co ja mogę?

Pomijając fakt że jedzenie z lodówki trzeba będzie zutylizować, to większych strat nie ponoszę. Było jeszcze ciepło na dworze (końcówka lata), wiec...

Jedziemy w teren...

Postanowiliśmy że niedzielę spędzimy na łonie natury :-).
Trochę do lasu, trochę nad wodę. Taka leniwa niedziela.
Dzieci miały rozrywkę, my odpoczynek (nie ukrywam, przydał się).
Taka integracja rodzinna na świerzym powietrzu, w dodatku całodniowa, super!
Z całej tej sytuacji najlepsze było to że, wszyscy odpoczęli od monitora, gier, telewizji, pies wybiegał się w lesie...
Wyszło to każdemu na dobre :-).

Swoją drogą polecam wyłączyć się na jeden dzień, jechać gdzieś do lasu.
Odpoczną oczy które glapią sie w ekrany monitora (niekiedy całodniowo).
Człowiek "naładuje baterie".

Gdy wróciliśmy do domu pod wieczór, światło już było:-).
Normalnie jaka radość dzieci, jakby z miesiąc musieli po pustyni chodzić;-).

Co do energetyki, to przypomniał mi się artykuł który kiedyś czytałem, odnośnie zakładów energetycznych w Japonii.
Tam jeśli zakład energetyczny przeprowadzi przerwę dłuższą niż ustanowione ileś tam minut (nie pamiętam dokładnie ile), to klient jest zwolniony z opłaty na tyle dni ile minut trwała przerwa ponad planowy czas.
U nas wystarczyły by powiadomienia, choćby na słupach przed wyłączeniem, lub tak jak w moim przypadku, chociaż...Przepraszamy.

Suma summarum

Tak czy siak, PGE ma monopol i robią co chcą i kiedy chcą.
Może kiedyś się to zmieni, ale nie wierzę w szybkie zmiany, bo czasami traktują klienta jak w PRL, a przecież dawno już PRL nie ma...

Dodatkowo wiem dlaczego kiedyś ludzie mieli dużo dzieci...;-)

No bo co robić gdy jest ciemno a spać się nie chcę;-)???