Sztuka komunikacji. W drodze do… bezpieczeństwa

Strona główna Aktualności

O autorze

Czy sztuczna inteligencja wygrywa z człowiekiem? W kwestii zachowania bezpieczeństwa na drogach autonomiczne pojazdy wyprzedziły nas już dawno. Szacuje się, że ponad 90 procent wypadków drogowych spowodowanych jest błędem człowieka. Maszyna potrafi szybciej zareagować na ewentualne przeszkody, nie posiada martwych punktów, nigdy nie jest zmęczona ani rozkojarzona. Co jednak w sytuacji, kiedy przychodzi do… komunikacji?

Ludziom nie zawsze udaje się ta skomplikowana sztuka – niezrozumienie intencji i zamiarów drugiej osoby nie jest niczym zaskakującym, nieporozumienia w codziennych rozmowach czy ustaleniach to w końcu nasz chleb powszedni. Czy w tej jednej, konkretnej kwestii autonomiczne pojazdy mają przewagę nad człowiekiem?

Jak mówią maszyny?

Wbrew pozorom maszyny nie zawsze potrafią informować o tym, co dzieje się wokół nich w sposób całkowicie przejrzysty dla odbiorcy, w tym przypadku kierowcy. Poziom zaawansowania i złożoność systemów wspierających osoby siedzące za kierownicą może być dla nich po prostu przytłaczająca. Nagłe komunikaty, ostrzeżenia, dźwięki, migające kontrolki, reakcje dotykowe oraz wszelkie inne komunikaty wysyłane przez pojazdy, zamiast ostrzegać - dezorientują.

W tym miejscu pojawia się problem – w końcu nadrzędnym celem tych systemów jest poprawa bezpieczeństwa, a to z pewnością nie idzie w parze z dezorientacją prowadzącego pojazd. Stefan Knöss - inżynier systemów bezpieczeństwa w firmie ZF - zauważa, że kierowcy nie zawsze wiedzą, jakie systemy wspomagające zostały zamontowane w ich samochodzie albo w jaki sposób je skonfigurować. Prowadzi to często do sytuacji, w której stwierdzają, że wspomaganie, którego nie rozumieją, to wspomaganie, którego nie potrzebują. A takie podejście nie sprzyja rozwojowi technologii i przekonywaniu ludzi, że to właśnie one są kluczem do naszego codziennego bezpieczeństwa na drogach.

Komunikacja maszyna-człowiek na wyższym poziomie

Ale spokojnie, nie ma takiego problemu, którego nie dałoby się rozwiązać, prawda? Aby systemy wspomagania spełniały swoje zadanie, komunikacja maszyna-człowiek musi spełniać najwyższe standardy. Chodzi o przejrzystość, uporządkowanie i jasny podział obowiązków dotyczących kontroli nad pojazdem. Tak, to duże wymagania, ale nie niemożliwe do zrealizowania. Tak przynajmniej twierdzą specjaliści w ZF. A potem to udowadniają, implementując kolejne technologie.

We współpracy z firmą Faurecia stworzyli Safe Human Interaction Cockpit, w skrócie – SHI Cockpit, w tłumaczeniu – Kokpit Bezpiecznej Interakcji z Człowiekiem. Kokpit, który zwiększa nie tylko bezpieczeństwo, ale i komfort kierowcy. W jaki sposób to robi?

Przede wszystkim SHI Cockpit sam doradza przejście na tryb jazdy automatycznej – zawsze wtedy, gdy warunki drogowe na to pozwalają. Pojazd przejmuje kontrolę w momencie, w którym kierowca puszcza kierownicę. Wyczuwa to funkcja Hands-On-Detection (HOD) zintegrowana z kierownicą. Jednocześnie koło kierownicy unosi się i wycofuje, pozostając przez cały czas w zasięgu kierowcy, a dzięki funkcji steer-by-wire staje się nieruchome i nie podąża za ruchem kół. W tym samym czasie fotel, dzięki zwiększonemu zakresowi regulacji, porusza się do tyłu i w dół oraz nachyla się pod większym kątem.

W zależności od sytuacji SHI Cockpit przekazuje informacje poprzez zmysł dotyku, z wykorzystaniem technologii haptycznej (np. wibracje pasów bezpieczeństwa), wzroku (np. krążący pasek lub zmiana kolorów deski rozdzielczej) i słuchu (dźwięki, głos). SHI Cockpit może informować kierowcę z wyprzedzeniem o tym, że wkrótce on sam będzie musiał przejąć kontrolę nad pojazdem. Jeżeli kierowca nie zareaguje, wówczas pojazd zatrzyma się w najbliższym bezpiecznym miejscu.

Ale tryb autonomicznej jazdy to oczywiście tylko jedna z opcji wykorzystania systemu. SHI Cockpit pomaga kierowcom lepiej współpracować z systemami wspomagania jazdy również podczas trybu manualnego. Pokazuje na przykład wszystkie funkcje wspomagania i obsługi w jednym wyświetlaczu, intuicyjnym dla kierowcy. Ponadto dzięki funkcji Active Vehicle Aura (AVA) sygnalizuje efektywną integrację wszystkich systemów wspomagania, np. aktywnego tempomatu, ostrzeżeń przed pojazdami w martwym polu i asystenta pasa ruchu.

Inżynierowie ZF zapewniają, że nieważne, dokąd jedziesz albo jesteś wieziony – SHI Cockpit upraszcza komunikację z kompleksowymi systemami pojazdu w taki sposób, że staje się ona intuicyjna i zrozumiała. Dzięki temu kierowca zaczyna rozumieć, że systemy wspomagania jazdy oraz jazdy automatycznej są tak naprawdę jego najlepszymi przyjaciółmi. Takimi, z którymi będzie spędzać coraz więcej czasu – Unia Europejska przewiduje, że od 2024 roku w nowo produkowanych pojazdach będzie prawie 20 obowiązkowych systemów wspierających.

Przyszłość zaczyna się teraz

SHI Cockpit to tylko jedno z narzędzi, za pomocą którego ZF realizuje Vision Zero – koncepcję, zakładającą zredukowanie liczby wypadków na drogach do zera. Firma od lat pracuje nad technologiami, które zapewnią kierowcom stuprocentowe bezpieczeństwo podczas jazdy samochodem. Kolejne opracowane systemy i rozwiązania są dowodem na to, że na przyszłość nie przyjdzie nam długo czekać – ona zaczyna się tu i teraz. Coś, co kiedyś wydawało się odległe i prawie niemożliwe, dziś możemy już obserwować podczas pierwszych testów – a za parę lat będziemy je mogli zobaczyć w naszych samochodach. Chcesz tworzyć przyszłość motoryzacji? Dołącz do jednego z polskich oddziałów ZF!

© dobreprogramy