TP-Link Neffos C5 – test smartfonu zrobionego przez producenta routerów

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

TP-Link kojarzy się przede wszystkim ze sprzętem sieciowym dostępnym w atrakcyjnej cenie. Firma postanowiła spróbować swoich sił także na rynku smartfonów. W końcu pewnie każdy duży producent elektroniki chciałby mieć w swojej ofercie dobrze sprzedającego się smartfona. Na rynku pojawiły się pierwsze mobilne urządzenia sygnowane logo TP-Link, a jeden z nich trafił do naszej redakcji. Postanowiliśmy dokładnie sprawdzić, czy podobnie jak w przypadku sprzętu sieciowego otrzymamy dobry stosunek jakości do ceny. Zapraszamy więc do recenzji smartfonu TP-Link Neffos C5.

Gdyby nie srebrne ramki udające metal…

Muszę przyznać, że TP-Link Neffos C5 to całkiem zgrabne urządzenie i jak najbardziej może się podobać. Przez cały okres testów miałem wrażenie, że bardzo podobną bryłę już gdzieś widziałem. Faktycznie, oglądałem już coś o podobnych kształtach. Pod koniec obcowania z produktem TP-Link przypomniało mi się, że zbliżoną stylistkę stosuje LG. Nie oznacza to, że dostaliśmy kolejnego chińskiego klona. Projektanci Neffos C5 po prostu inspirowali się smartfonami LG i dobrze, bo to ładne urządzenia.

Jedno z pewnością dobrze wychodzi produktowi TP-Link. Wygląda on na droższego niż jest. Model ten kupimy za 599 zł, a ja na pierwszy rzut oka wyceniłbym go na około 1000 zł. Smartfon dobrze leży w dłoni, ale idealnie nie jest. W miejscu łączenia warstwy chroniącej ekran ze srebrnymi ramkami, krawędzie są minimalnie zbyt ostre, co odczuwamy na palcach. Efekt potęgowany jest, gdy chcemy przesunąć C5 w dłoni, z pewnością nie jest to przyjemne uczucie.

Mojego zaufania nie wzbudziła też srebrna ramka otaczająca przód urządzenia. Od razu kojarzy mi się z tandetnym, kiepsko udającym metal plastikiem, stosowanym kiedyś przez Samsunga. Szybko mogą tu pojawić się pierwsze ślady użytkowania, po pół roku ramka będzie wyglądała co najwyżej średnio. Podobne obawy miałem, gdy zobaczyłem fizyczne przyciski umieszczone na prawym boku.

Zarówno włącznik, jak i przycisk regulacji głośności, na pierwszy rzut oka wyglądają jak ta nieszczęsna ramka. W dotyku sprawiają jednak lepsze wrażenie. Dodatkowo ich lekko chropowata powierzchnia nadaje im wyglądu charakterystycznego dla droższych smartfonów.

Z tyłu znalazła się plastikowa klapka. Nie jest to najlepszy plastik z jakim miałem do czynienia, ale z pewnością nie jest zły. Mamy do czynienia z matową, raczej dość odporną powierzchnią. Klapka zachodzi na boki i sięga niemal do samego frontu. Na plecach znalazła się główna kamera, podwójna lampa LED, a w dolnym prawym rogu umieszczono maskownicę głośnika. Górna krawędź należy do gniazdka audio (minijack), a dolna to microUSB oraz drugi mikrofon.

Nie licząc nieszczęsnych srebrnych ramek, cała konstrukcja robi bardzo dobre wrażenie. Nic nie trzeszczy, nawet pod mocniejszym naciskiem. Do spasowania elementów nie mam żadnych zastrzeżeń, jak najbardziej jestem mile zaskoczony. Jeśli ktoś chce poznać dokładne wymiary tego zgrabnego urządzenia, to proszę bardzo: 144 × 72 × 8,8 mm. Waga to 141 gramów.

Gdyby nie głębia czerni…

Zastosowana w 5-calowym wyświetlaczu rozdzielczość 1280 × 720 w obecnych czasach nie budzi żadnych emocji, co najwyżej ciekawość, czy pojedyncze piksele będą widoczne. Małe kwadraciki dojrzymy, ale na ekran musimy patrzeć z bliska i przeglądać się literom. Przy normalnym korzystaniu zauważalne jest to, że obraz nie jest idealnie ostry jak w droższych smartfonach, ale jest akceptowalny. Ekran nie razi szpetnym obrazem, co w tym przedziale cenowym cieszy.

Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest maksymalna jasność. Pozwala ona na korzystanie w słońcu, nie oczekujcie jednak cudów, ale jest naprawdę dobrze. Kolory mogłyby natomiast być bardziej żywe, są minimalnie zbyt wyblakłe.

Całkiem nieźle wypadają kąty widzenia, obraz pod szerszym kątem zmienia się tylko nieznacznie. Niezadowolony jestem główne z głębi czerni, czarny ma tendencje do wpadania w bardzo ciemny szary.

Jedyną wadą warstwy chroniącej ekran jest tendencja do zbierania tłustych odcisków. Poza tym, stawia ona nieodczuwalny opór palcom, mazanie po wyświetlaczu należy więc do przyjemnych. Dotyk działa idealnie, poprawnie i natychmiastowo reaguje na palce.

Specyfikacja – na tyle dobrze, że nie można się doczepić

Smartfony stają się coraz wydajniejsze, producenci robią wszystko by osiągnąć jak największe cyferki w benchmarkach. Nie ma co im się dziwić, miano najwydajniejszego smartfona na rynku to znakomita reklama. Postęp jest zauważalny, ale czy dotyczy także urządzeń z niskiej półki? W pewnym sensie tak, w końcu te tanie smartfony działają płynnie i udźwignięcia Androida nie stanowi dla nich problemu. Oczywiście są wyjątki, ale TP-Link Neffos C5 na szczęście do nich nie należy.

Sercem smartfonu jest 64-bitowy procesor MediaTek MT6735. Składa się on z czterech rdzeni Cortex-A53 taktowanych zegarem 1,3 GHz. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się układ Mali-T720 MP2 450 MHz. Do dyspozycji otrzymujemy jeszcze 2 GB RAM i 16 GB na dane, które możemy rozszerzyć kartą pamięci, niestety maksymalnie tylko o kolejne 32 GB. Pod względem specyfikacji Neffos C5 wypada podobnie jak większość smartfonów z Chin w podobnym przedziale cenowym.

Zainstalowany system to Android w wersji 5.1 Lollipop. Nie zabrakło nakładki producenta, w której największą różnicą jest brak menu z listą wszystkich zainstalowanych aplikacji. Skróty od razu umieszczane są na jednym z ekranów głównych, podobne podejście zaczęło stosować LG, a wcześniej mogliśmy zobaczyć to chociażby u Xiaomi.

Produkt TP-Link radzi sobie z zapewnieniem płynnej pracy, zarówno nie można się doczepić do działa Androida, jak i systemowych aplikacji.

Układ graficzny poradził sobie z mniej rozbudowanymi grami. Zainstalowałem dwie popularne produkcje – Subway Surf oraz Angry Birds 2, w każdej doświadczyłem płynnej animacji. Musiał tylko przyzwyczaić się do dość długiego ładowania gier, jak i wybranych poziomów. Zadowalającą liczbę klatek na sekundę zobaczymy także w innych prostszych tytułach. W przypadku tych rozbudowanych produkcji granie raczej nie będzie zbyt komfortowe.

Akumulator o pojemności 2200 mAh, dzięki energooszczędnym podzespołom, zapewnia około dwa dni pracy na jednym ładowaniu. Wynik można uznać za bardzo dobry, w końcu wypada on lepiej od większości akumulatorów w topowych smartfonach. Neffos C5 obsługuje dwie karty SIM w trybie Dual Sim Standby. Wśród dostępnych modułów łączności znajdziemy: Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0 oraz LTE Cat4.

Gdyby nie główna i przednia kamera…

Wchodząc na stronę producenta przeczytamy: Na wyposażeniu masz świetny aparat o rozdzielczości 8MP. Tak by uchwycić każde detal. Do tego przedni aparat selfie aż 5 MP. Z szerokokątnym obiektywem – żeby pomieścić ciebie i wszystkie twoje mordeczki.. Piękna reklama, ale z rzeczywistością nie mająca wiele wspólnego, nie licząc rozdzielczości kamer.

Główna kamera z pewnością nie jest świetna, jest kiepska. Wystarczą minimalnie gorsze warunki, aby szumy stały się szpecąco widoczne. Zdjęciom brakuje ostrości, co gorsza, sama kamera ma duże problemy z jej automatycznym ustawieniem.

Nie lepiej wypada przednia kamerka, zdjęcia nie nadają się nawet do publikacji na Facebooku. Zainteresowała mnie jednak aplikacja aparatu, uboga, ale posiadająca ciekawe tryby zdjęć. Zostały one chyba stworzone dla użytkowników Instagram. Wśród nich znajdziemy tryb do robienia zdjęć jedzeniu, natury czy autoportretu.

Dostępna jest funkcja, która automatycznie ma wykrywać fotografowany obiekt, uruchamiając odpowiedni tryb. Poprawnie działa ona tylko w przypadku natury. Jedzenie określane jest jako portret lub w ogóle nie jest rozpoznane.

Jak przed chwilą wspomniałem – aplikacja aparatu poprawnie rozpoznaje naturę i włącza odpowiedni tryb. Niestety ten tryb tylko szpeci zdjęcie. Kolory stają się dziwnie przesycone, wręcz rażą oczy i odpychają. Szczerze, to wątpię by producent chciał osiągnąć taki efekt, coś po prostu nie wyszło.

Zadowalająco wypada głośnik. Wydobywający się dźwięk jest głośny i naprawdę wyraźny, brakuje mu wyłącznie głębi. Jedyną wadą jest umieszczenie głośnika na tyle. Gdy smartfon leży na plecach, dźwięk jest tłumiony i brzmi już gorzej.

Podsumowanie: 599 zł wystarczy na przyzwoity smartfon?

TP-Link Neffos C5 to atrakcyjny, dobrze wykonany i zapewniający zadowalającą wydajność, tani smartfon. Kosztuje on 599 zł i taka cena wymusza pewne cięcia. Srebrne ramki otaczające ekran nie wzbudzają zaufania, ekran ma problemy z głębią czerni, a do tego dochodzi najgorszy element, czyli dwie kamery. Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia: zamiast dwóch kamer lepszym wyjściem byłoby zastosowanie jeden, ale dobrej. To jednak mogłoby przerazić przyzwyczajonych do samolubek użytkowników.

Po prawej stronie zobaczycie dość długą listę wad, ale jeszcze raz przypominam – mamy do czynienia z tanim urządzeniem, które na swoją wysoką ocenę w pełni zasługuje, bo w tej cenie nie znajdziecie czegoś bez przynajmniej jednego większego niedociągnięcia.

© dobreprogramy
s