Test Ferguson SmartHome – kompletny monitoring domu za około 1000 zł?

Strona główna Lab Inne
Kamerka, kilka czujników i centralka - oto podstawowy system monitoringu domu lub mieszkania.
Kamerka, kilka czujników i centralka - oto podstawowy system monitoringu domu lub mieszkania.

O autorze

Wszystko co „Smart” jest ostatnio w modzie. Niekiedy są to tylko ciekawe gadżety, nietypowe urządzenia elektroniczne, innym razem bardzo przydatne rozwiązania, które ułatwiają życie i są w stanie zapobiec wielu wypadkom. Od systemów bezpieczeństwa w aucie, po systemy monitoringu domu i mieszkania. Przykładem jest Ferguson SmartHome, czyli system wielu przydatnych czujników, kamer itp. Poznajmy bliżej to rozwiązanie.

W ramach testu otrzymałem kilka elementów. Podstawą jest zestaw startowy SmartHome Security Kit, oprócz tego mogłem sprawdzić dwie kamerki WiFi – zewnętrzną Smart Eye 300 oraz wewnętrzną Smart Eye 200 – oraz gniazdko Smart WiFi Plug. Do zestawu można podłączyć jeszcze kilka elementów, ale o tym za chwilę. Przejdźmy do podstaw.

Zestaw startowy z możliwością rozbudowy

Sercem systemu jest zestaw startowy SmartHome Security Kit, który możemy skompletować sami, a jeśli zależy nam tylko na monitoringu za pomocą kamer, możemy go w ogóle pominąć. Jeśli jednak komuś zależy na kompleksowym systemie bezpieczeństwa, powinien zwrócić na niego uwagę. Co wchodzi w jego skład?

Najważniejszym elementem jest baza, moduł Smart Hub podłączany bezpośrednio do gniazdka. Pełni on rolę centralki, gdyż wszystkie informacje z poszczególnych czujników spływają właśnie do niej. Obsługuje ona zarówno moduł WiFi, jak również łączność ZigBee, która pozwala na komunikację pomiędzy urządzeniami codziennego użytku również innych producentów. W centralkę wbudowana została również syrena alarmowa, wzbudzana w określonych warunkach, jak również oświetlenie LED. W zestawie znajdziemy również podstawowe czujniki. Warto pamiętać, że oprócz dodatkowych czujników, których nie ma w zestawie startowym, każdy z nich możemy powielać np. kilka czujników otwarcia, czujników temperatury itp.

Jednym z nich jest czujnik otwarcia/zamknięcia, który możemy zamontować w dowolnym miejscu np. przy oknie, drzwiach, szufladzie czy też… lodówce. Prosta konstrukcja działająca na zasadzie zbliżenia magnesu pozwala wykryć otwarcie już po oddaleniu się elementów o 1-2 cm. Jeśli uzbroimy cały system, centralka wzbudzi alarm, a w aplikacji pojawi się powiadomienie. Kolejnym czujnikiem jest czujnik temperatury i wilgotności, który zbiera informacje i przekazuje je do centralki, ta z kolei generuje wykres w dedykowanej aplikacji. Jest także czujnik ruchu, który może wzbudzić alarm, jak również uruchomić oświetlenie w centralce. W zestawie znajdziemy również dwa piloty zdalnego sterowania, które pozwalają uzbrajać i rozbrajać system, wzbudzać alarm i zmieniać tryb pracy. Do całego systemu mamy dostęp zarówno w obrębie domowej sieci WiFi, jak również spoza domu, po zalogowaniu się do aplikacji.

System możemy oczywiście wzbogacić o powielone czujniki ruchu, otwarcia/zamknięcia czy też temperatury i wilgotności, jak również inne elementy. Może to być na przykład gniazdko Smart WiFi Plug, które oprócz funkcji zdalnego włączania i wyłączania podłączonych do niego urządzeń, monitoruje zużycie energii, tworzy okresowe raporty, ma również funkcję czasowego włączania/wyłączania urządzeń. Jest także wideodomofon wyposażony w funkcję Night Vision, który może przesyłać obraz na smartfon lub tablet, z możliwością generowania powiadomień w przypadku wykrycia ruchu itp.

Ciekawym dodatkiem jest termostat WiFi, pozwalający regulować temperaturę w całym domu za pomocą odpowiednich przekaźników. Możemy zatem określić temperaturę docelową, a moduł sam dobierze tryb pracy ogrzewania lub wentylacji, aby osiągnąć zamierzony cel. Oczywiście wszystkim sterujemy za pomocą smartfona z odpowiednią aplikacją. Są także czujniki wycieku gazu z repeaterem, czujniki dymu i czadu, czujniki zalania oraz trzy kamerki do wyboru.

Monitoring domowy dla mniej wymagających

W ofercie są trzy kamerki, zaś ja mogłem testować dwa topowe rozwiązania tj. Smart Eye 200 i Smart Eye 300. Pierwsza to model do zastosowań wewnątrz, wyposażony w obrotową kopułkę z obiektywem, dzięki czemu możliwe jest skierowanie kamerki na konkretny punkt za pomocą dedykowanej aplikacji. Jest także dwustronny system komunikacji, dzięki czemu nie tylko słyszymy co dzieje się w pomieszczeniu, w którym zainstalowana jest kamerka, ale również możemy komunikować się np. z domownikami. Komunikacja z siecią odbywa się za pośrednictwem modułu WiFi lub portu Ethernet. Obraz rejestrowany jest w jakości Full HD, po zmroku zasięg widzenia to około 8 metrów, zaś w przypadku wykrycia ruchu urządzenie może wysłać powiadomienie na smartfon.

Model Smart Eye 300, który również mogłem testować, jest nieco prostszy pod względem oferowanych funkcji, ale ma jedną przewagę – może być stosowany na zewnątrz. Obudowa jest pyło- i wodoodporna (IP66), zasięg widzenia w nocy to nawet 15 metrów, obraz rejestrowany jest w rozdzielczości Full HD, zaś w przypadku wykrycia ruchu, oprócz powiadomień, zapisany obraz może być wysłany mailem lub wprost na serwer FTP. Co prawda nie ma możliwości regulacji kadru czy też komunikacji, ale lepsza jakość obrazu oraz kilka dodatkowych funkcjonalności dot. bezpieczeństwa sprawia, że jest to nieco „poważniejszy” model, niż Smart Eye 200. Dodam, że oba modele posiadają możliwość nagrywania obrazu na kartę microSD o pojemności do 128 GB.

Jak to działa w praktyce?

Nawet nieźle, ale… No właśnie, zawsze musi być jakieś „ale” i tym problemem jest niestety aplikacja. Co prawda ciągle dodawane są nowe funkcje, naprawiane błędy, zaś początkowe problemy już nie istnieją, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że jest wąskim gardłem i nie wykorzystuje potencjału całego systemu. Po prostu brakuje kilku funkcji, których implementacja nie wydaje się problemem. Ale do rzeczy.

Podłączenie centralki Smart Hub oraz wszystkich czujników z zestawu startowego nie stanowi żadnego problemu. Wszystko działa prawidłowo, zbiera dane, wykrywa ruch, otwarcie drzwi itp. Również podłączenie gniazdka Smart WiFi Plug nie jest problemem, choć późniejsze działanie, bardzo rzadko, ale jednak bywa kapryśne. Kilka razy zdarzyło się, że włączenie lub wyłączenie gniazdka zawieszało aplikację – średnio raz na 10-15 razy. Niby niewiele, ale jeśli szybko chcemy włączyć kilka sprzętów lub wyłączyć zasilanie, gdy wychodzimy z domu, takie wymuszone przerwy bywają irytujące.

Nieco więcej trudności nastręcza parowanie kamer z aplikacją. Teraz, gdy znam już wszystkie kaprysy aplikacji, parowanie trwa kilka minut, ale pierwsze próby były nerwowe. Po pierwsze należy wyłączyć sieć 5 GHz w routerze, bowiem telefon łączy się domyślnie z szybszą siecią i urządzenia się nie sparują. Potem można ją włączyć, problem pojawia się tylko przy pierwszym parowaniu. Poza tym kamerkę Smart Eye 300 najpierw trzeba sparować podłączając ją do sieci domowej za pomocą kabelka, a więc najpierw ją parujemy, potem instalujemy w dogodnym miejscu. Czy można by było to zrobić lepiej? Pewnie tak, ale i tak nie ma tragedii, bowiem po pierwszych problemach późniejsze działanie jest raczej OK i nie występuje sytuacja, że aplikacja zapomni jakiś czujnik czy kamerkę.

Samo działanie aplikacji, która w sumie jest najważniejszym elementem całej układanki, oceniam na 4 z minusem. Jest czytelna, prosta i funkcjonalna, choć jak wspomniałem, brakuje nieco bardziej szczegółowych opcji i ustawień. Co prawda jakiś czas temu doszły tzw. sceny, czyli aranżowane sytuacje, ale nadal brakuje mi kilku ustawień. Możemy np. ustawić zależność: gdy czujnik otwarcia drzwi wejściowych zostanie wzbudzony, możemy np. włączyć prąd w gniazdu w salonie. Jeśli czujnik wykryje ruch, w przedpokoju włączy się gniazdko a wraz z nim lampka lub wzbudzi się alarm. Im więcej czujników w systemie, tym więcej scen możemy zaaranżować. Nie znalazłem jednak opcji, w której, np. przy aktywacji czujnika drzwi wejściowych, kamerka automatycznie przesuwa kadr na drzwi i robi zdjęcie z możliwością wysyłki na mail. To byłoby ciekawe.

Samo uruchamianie aplikacji trwa kilka sekund, a gdy przejdziemy do innej np. do klienta poczty, powrót wiąże się z ponownym przejściem przez animację ekranu startowego – irytujące. Jak wspominałem, odczyt danych z czujników tj. czujnika ruchu, temperatury itp. następuje bardzo szybko i z tym nie ma problemów. Pewne kłopoty i opóźnienia pojawiają się przy odczycie obrazu z kamer. To może być zrozumiałe, w końcu obraz z dwóch kamer to sporo danych, ale nie zaszkodziłoby, gdyby to działało troszkę sprawniej. Sama jakość obrazu jest OK, szczegółów nie uświadczymy, ale jakość jest przyzwoita. Mamy możliwość zmiany rozdzielczości, orientacji, możemy nagrać film lub zrobić zdjęcie, wyświetlić obraz w pełnej rozdzielczości na całym ekranie itp. Co ważne, podgląd z kamer dostępny jest z każdego miejsca na ziemi – wystarczy dostęp do Internetu i aplikacji. Poza tym system musi być cały czas online, więc odłączenie prądu lub Internetu w domu odcina nas od ustawień, podglądu itp.

Czy warto?

To zależy. Jeśli weźmiemy pod uwagę kompletność podstawowego zestawu, możliwość wzbogacenia całego systemu o dodatkowe czujniki w różnych ilościach i rodzajach, dopełnienia wszystkiego o system kamer z możliwością sterowania oraz podglądu z poziomu smartfona lub tabletu, a do tego jeszcze system sterowania ogrzewaniem, wentylacją czy klimatyzacją, przed oczami mamy niemal kompletny system Smart Home. Są jednak dwa problemy – cena i aplikacja.

Nie dla każdego będzie to jednak bariera nie do przeskoczenia. Cena zestawu startowego to 799 złotych, a w jego skład wchodzi centralka Smart Hub, czujnik otwarcia/zamknięcia, czujnik temperatury i wilgotności, czujnik ruchu oraz dwa piloty zdalnego sterowania. Najprostsza kamerka wewnętrzna kosztuje 179 zł, ale warto zainteresować się modelem ze sterowaną kopułką, a to już koszt 359 złotych. W podobnej cenie jest kamerka zewnętrzna. Do zestawu możemy podłączyć wiele innych przydatnych gadżetów, a wtedy cena z podstawowych 800-1100 złotych rośnie do około 2000 złotych. Dużo? Z jednej strony tak, ale z drugiej sprawdźcie, ile kosztują odpowiedniki znanych firm w branży. Bywa dużo drożej. Bywa również dużo taniej, jeśli weźmiemy pod uwagę propozycje z Chin, ale wtedy ryzyko związane z brakiem gwarancji i znikomym wsparciem rośnie.

Owszem, konkurencyjne systemy są bardziej kompleksowe, lepiej wykonane, pozwalają na więcej możliwości, ale nie każdy tego potrzebuje i nie każdy może sobie pozwolić na wydatek kilku, nierzadko nawet kilkunastu tysięcy złotych. W przypadku Fergusona mamy proste rozwiązanie do prostych zastosowań. Jeśli tylko kiedyś poprawią tą aplikację, trudno będzie się do czegokolwiek przyczepić. Na razie czwóra z minusem.

© dobreprogramy