Test Xiaomi Pocophone F1 – procesor z najwyższej półki w smartfonie za 1500 zł

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Jeśli miałbym wybrać najciekawszą tegoroczną premierę Xiaomi, to nie byłby to topowy model Mi 8. Wskazałbym na tańszego Pocophone’a F1. Otwiera on bowiem rozdział z nową marką chińskiego producenta, która z jeszcze większą intensywnością stawia na atrakcyjny stosunek jakości do ceny. Cieszę się, że z najbardziej intrygującym tegorocznym smartfonem Xiaomi mogłem spędzić cały miesiąc.

F1 zasługuje bowiem na uwagę osób, które dokładnie liczą każdą złotówkę podczas kupna smartfonu. Jednakże warto pamiętać, że nie jest on skierowany dla każdego odbiorcy. Śmiem twierdzić, że celuje on wyłącznie w określoną grupę i robi to naprawdę dobrze.

Specyfikacja

Ekran 6,18 cali, 1080×2246 pikseli, 403 ppi, IPS
Procesor Snapdragon 845
Pamięć 6 GB RAM, 64 GB + karta microSD
Główna kamera 12 MP (Sony IMX36312), f/1.9 + 5 MP, f/2.0. Filmy 4K 30 fps.
Przednia kamera 20 MP, f/1.9
System Android Oreo 8.1 + MIUI
Akumulator 4000 mAh z Quick Charge 3.0
Łączność Wi-Fi 802.11 ac (2,4 i 5 GHz), Bluetooth 5.0, GPS, LTE
Wymiary i waga 155,5×75,0×8,8 mm, 182 g

Jakość wykonania

W środku siedzi topowy procesor Qualcomma, który został zastosowany m.in. w OnePlus 6, LG G7 czy Samsungu Galaxy S9 skierowanym na rynek amerykański. Cena Pocophone’a wynosi natomiast 1500 zł. Na Allegro można go kupić jeszcze taniej! Czy więc obudowa rozpada się tuż po wyjęciu F1 z pudełka? Nie, a wręcz można powiedzieć, że jest to naprawdę dobrze wykonany smartfon.

Tył i boki wykonane są z poliwęglanu. Tworzywo jest przyjemne w dotyku, matowe i dobrze opiera się pierwszym śladom użytkowania. Owszem nie jest tak prestiżowe jak metal czy szkło. Jednakże względem smartfonów pokrytych tym drugim materiałem, nie musimy nosić Pocophone’a w etui, aby nie dostał pajęczyny na pleckach po upadku. Co więcej, wykorzystywane tworzywo lepiej opiera się tłustym odciskom niż szkło.

Mimo zastosowanych smukłych ramek, wyświetlacz o przekątnej ponad 6 cali sprawia, że smartfon jest naprawdę duży. Osoby szukające zgrabnych konstrukcji powinny więc odpuścić ten model Xiaomi. Dokładne wymiary wynoszą bowiem 155,5 × 75,0 × 8,8 mm. Całość waży 182 gramów.

Na górze wyświetlacza znalazł się sporych rozmiarów notch. Wycięcie wyraźnie inspirowane iPhonem X nie uchroniło jednak przed bródką. Pod ekranem pozostawiona została dość sporych rozmiarów niewykorzystana przestrzeń. Z kolei boczne ramki są już znacznie szczuplejsze. Warto zaznaczyć, że mimo tego nie występuje niepożądany efekt przypadkowych naciśnięć boków ekranu.

Z tyłu znalazły się dwie kamerki i czytnik linii papilarnych. W związku z tym, że czytnik znajduje się tuż przy obiektywie, to zdarzają się przypadkowe dotknięcia aparatu. Wysepka wystaje tylko nieznacznie, co pozytywnie przekłada się na komfort użytkowania. Na górze smartfonu umieszczone zostało złącze minijack, dół to USB typu C i dwie maskownice po bokach (mikrofon i głośnik).

Lewy bok należy do gniazda na hybrydową tackę na dwie karty SIM lub na kartę SIM + kartę pamięci microSD. Na prawym boku umieszczone są przyciski regulacji głośności i włącznik. NIeznacznie wystają i mają mały skok. Ich kliknięcie kojarzy mi się ze smartfonami z niskiej półki cenowej. Nie oznacza to jednak, że przyciski nie są wykonane solidnie. Cała konstrukcja została bardzo dobrze spasowana. Nic nie skrzypi i nie chce odpaść, nawet jeśli użyjemy więcej siły.

Wyświetlacz i notch

Ekran ma 6,18 cali, rozdzielczość 1080 × 2246 pikseli i oferuje zagęszczenie pikseli na poziomie 403 ppi. Wykonany został w technologii IPS. Zapewnia wyraźny i dobrze wyglądający obraz. Kolory wyglądają jakby zostały nieznacznie podbite. Efekt jest jednak minimalny i nie powinien razić użytkowników, którzy preferują naturalne barwy. Dobrze wypada kolor czarny, chociaż do ideału trochę mu jednak brakuje.

Wyświetlacz gorzej wypada w jasnym słońcu. Owszem wciąż można odczytać jego treść, aczkolwiek mógłby być jaśniejszy. Kąty widzenia również są tylko poprawne. Widać to zwłaszcza podczas odchylania ekranu góra/dół. Wówczas kolory stają się bardziej intensywne. Jednakże nie powinno to być uciążliwe podczas codziennego użytkowania.

Najbardziej nieszczęśliwym elementem jest przesadnie rozciągnięty notch. Nie jestem przeciwnikiem wycięć, nawet uważam, że mają swój urok i w większości przypadków nie przeszkadzają. Jednak notch w Pocophonie został za mocno rozciągnięty. iPhone z iOS-em sobie radzi z takim rozmiarem. Gorzej wypada już jednak Android, w którym użytkownik musi zrezygnować z większości ikonek wyświetlanych na górnej belce. Co więcej, informacje takie jak: poziom naładowania wyrażony w procentach, włączony Bluetooth czy aktywowany tryb cichy nie są wyświetlane bezpośrednio na ekranie. Dostępne są dopiero po wysunięciu ekranu z szybkimi ustawieniami.

Notch nie sprawia problemów podczas korzystania z aplikacji. Przynajmniej interfejs żadnej przeze mnie używanej aplikacji nie został wyświetlony na wycięciu. Notcha można w pewnym sensie ukryć w opcjach. Wówczas pasek po bokach będzie czarny, a wszystkie aplikacje będą go ignorować, jakby wyżej nie było już wyświetlacza.

Wydajność i czas pracy

Pocophone będzie głównie kupowany ze względu na zastosowany procesor. Sercem jest bowiem ośmiordzeniowy Snapdragon 845, którego cztery wydajniejsze rdzenie rozpędzają się do 2,8 GHz. Z kolei pozostałe energooszczędne pracują z taktowaniem 1,7 GHz. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się natomiast Adreno 630. W wielu materiałach promocyjnych umieszczona jest informacja o chłodzeniu cieczą. Dokładniej chodzi o rurkę cieplną pomagającą lepiej rozprowadzić nadmiar ciepła.

Warto podkreślić, że Snapdragon 845 znalazł się w wielu tegorocznych topowych smartfonach. Został on zastosowany chociażby w LG G7 czy Samsungu Galaxy S9 skierowanym na rynek amerykański. W związku z tym na brak wydajności w Pocophonie z pewnością nie będziemy narzekać. Uruchomimy wszystkie gry ze sklepu z aplikacjami, otrzymując wysoką liczbę klatek. Co więcej, układ chłodzący najwidoczniej faktycznie działa. Nawet podczas dłuższych sesji obudowa nie jest niekomfortowa ciepła.

Pozostały zestaw również wypada bardzo dobrze. Użytkownik do dyspozycji otrzymuje bowiem 6 GB RAM i 64 GB na pliki w podstawowej konfiguracji. Za nieznaczną dopłatę dostępny jest wariant z 128 GB na dane. Nie zabrakło gniazda na kartę pamięci. Jednakże jeśli chcemy korzystać z dwóch kart SIM jednocześnie (oba nanoSIM), to należy zrezygnować z karty microSD.

Wśród dostępnych modułów (Wi-Fi 802.11 ac, Bluetooth 5.0, LTE czy GPS) zabrakło NFC. Nie będzie więc możliwe m.in. korzystanie z płatności smartfonem. Przez okres testów nie spotkałem natomiast problemów z Wi-Fi czy siecią komórkową. Pocophone wypada bardzo dobrze zarówno pod względem zasięgu, jak i stabilności połączenia.

Akumulator o pojemności 4000 mAh potrafi zapewnić 1,5-2 dni pracy. Oczywiście jeśli smartfon będzie naprawdę intensywnie używany (np. dłuższe sesje z grami), to po ładowarkę będziemy sięgać codziennie. Czas pracy na włączonym ekranie to około 6 godzin. Natomiast dzięki funkcji szybkiego ładowania wystarczy nieznacznie ponad półtorej godziny, aby naładować akumulator do 100 proc.

Nakładka na Androida

Pocophone F1 działa pod kontrolą Androida 8.1 Oreo, który został wzbogacony nakładką MIUI Global w wersji 9.6. Co ciekawe, otrzymała ona specjalny motyw POCO, który nieznacznie wyróżnią ją na tle MIUI z innych Xiaomi. Warto dodać, że zapowiedziana jest aktualizacja do Androida 9.0 Pie.

Nakładka sprawia wrażenie lżejszej od podstawowego MIUI. System działa bardzo sprawnie, natychmiast reagując na polecenia użytkownika. Nie spotkałem się z żadnym zwolnieniem pracy czy chociażby chwilową zadyszką. Owszem trudno, aby smartfon wyposażony w topowy procesor miał problemy z wydajnością. Jednakże korzystałem z droższych urządzeń, które posiadały ten sam układ Qualcomma, ale nie zapewniały takiej szybkości reakcji. Duże brawa dla Xiaomi za optymalizację smartfonu.

Nakładka MIUI przyzwyczaiła użytkowników do aplikacji rozmieszczonych wyłącznie na ekranie głównym, podobnie jak ma to miejsce w iOS czy EMUI (nakładka Huaweia). Jednakże w Pocophonie wprowadzona została szuflada ze wszystkimi zainstalowanymi aplikacjami. Apki można podzielić na kategorie, takie jak Komunikacja, Rozgrywa, Fotografia czy Gry. Grupowanie odbywa się automatycznie i działa dość skutecznie, chociaż zdarzają się małe wpadki.

Do ciekawszych funkcji, które mogą przełożyć się na większy komfort pracy, należy klonowanie aplikacji. Nie wszystkie apki można sklonować, ale w przeciwieństwie do wielu rozwiązań konkurencji, Xiaomi nie ogranicza się wyłącznie do aplikacji społecznościowych. Można więc stworzyć dwie instalacje Excela, przeglądarki Edge czy nawet wybranych gier – bardzo przydatne jeśli Pocophone wykorzystany jest przez dwóch graczy.

Aplikacja Panel sterowania powinna pomóc w utrzymaniu Pocophone’a F1 w dobrej kondycji. Znajdziemy w niej funkcję czyszczenia nieużywanych plików czy opcję przyspiesz prędkość umożliwiającą zamknięcie aplikacji działających w tle. W przypadku drugiej opcji możliwe jest wybranie aplikacji, które będą chronione podczas czyszczenia RAM. W aplikację Panel sterowania wbudowany został skaner antywirusowy dostarczony przez Avasta. Dodatkowo dostępny jest wygodny ekran zarządzania akumulatorem.

Jakość zdjęć i dźwięku

Z tyłu zostały umieszczone dwie kamery – pierwsza to 12 MP (Sony IMX36312) z przysłoną f/1.9, druga to 5 MP z przysłoną f/2.0. W mocno sprzyjających warunkach, gdy do kamery dociera sporo naturalnego światła, zdjęcia wyglądają naprawdę dobrze. Aczkolwiek większość smartfonów poradzi sobie przy jasnym świetle. Niedociągnięcia słabszych kamer wychodzą najczęściej wraz z gorszymi warunkami. Zasada jak najbardziej dotyczy Pocophone’a, który wieczorami i nocą dostarcza zdjęć ze sporą dawką niepożądanych dodatków. Brakuje im szczegółowości, widoczne stają się szumy, a przy większym powiększeniu dostrzegalne są rozmyte krawędzie obiektów.

Przednia kamerka to imponujące 20 MP. Jednakże to imponowanie odbywa się wyłącznie na papierze. Selfie wyglądają przeciętnie, brakuje im szczegółowości i momentami poprawnego odwzorowania kolorów. Ponadto tryb portretowy przy słabym świetle ma problemy z dokładnym rozpoznaniem twarzy, co przekłada się na niezbyt atrakcyjne zdjęcia z efektem bokeh.

Dźwięk z głównego głośnika wydobywa się przez maskownice umieszczoną tuż przy złączu USB typu C. Wspomagany jest on przez głośnik do rozmów. Oba głośniki nie grają jednak tak samo głośno. Ten znajdujący się nad wyświetlaczem jest znacznie cichszy. Jakość dźwięku jest tylko poprawna. Smartfon jest głośny ale dźwięk jest trochę zbyt płytki. Co więcej, wspomniane przed chwilą wspomaganie nie ma naprawdę odczuwalnego wpływu na końcową jakość.

Podsumowanie: czy warto kupić Pocophone’a F1?

Mobilni gracze, którzy chcą kupić niedrogi smartfon z topową wydajnością będą zachwyceni Xiaomi Pocophone F1. Owszem nie robi on ładnych zdjęć, wyświetlacz mógłby być trochę jaśniejszy i na pokładzie zabrakło NFC. Z drugiej jednak strony, niedociągnięcia schodzą na drugi plan, gdy spojrzymy na cenę smartfonu. Pocophone ma zachwycać przede wszystkim osiągami w grach i robi to bardzo dobrze. W oficjalnej polskiej dystrybucji nie znajdziemy równie mocarnego smartfonu do 1500 zł i właśnie to uznajmy za najważniejszy argument przemawiający za kupnem Pocophone’a.

© dobreprogramy