Test myPhone Infinity 3G: szybki Android z wyblakłym ekranem

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Coraz więcej polskich firm próbuje swoich sił na rynku smartfonów. Jedną z nich jest myPhone, w którego ofercie znajdziemy model Infinity 3G. W jego przypadku za mniej niż tysiąc złotych mamy możliwość sięgnięcia po produkt ekskluzywny, zbudowany z lepszych materiałów i bardziej elegancki. Czy tak jest w istocie i czy warto sięgnąć do portfela? Zanim zdecydujemy, zobaczmy co takiego dostajemy w pudełku ze smartfonem.

W przypadku tego urządzenia uwagę zwraca już cały zestaw. W sporym pudelku oprócz telefonu otrzymujemy długi kabelek USB, słuchawki, drukowaną instrukcję w języku polskim, która omawia wszystkie najważniejsze zagadnienia, a także folię na ekran z instrukcją naklejania. Jakość wszystkich akcesoriów nie pozostawia miejsca na krytykę. Nawet w przypadku znacznie droższych urządzeń mało który producent jest w stanie zaoferować taki zestaw, tutaj więc należy się spory plus. Czy oznacza to, że producent może konkurować tylko takimi akcesoriami? Na szczęście nie.

Z przodu deska, z tyłu…

Bryła telefonu nie porwała mnie. Design jest raczej nijaki, bo choć jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie, to całość nie wygląda zachęcająco: ot taki sobie, niemalże prostokątny klocek. Wszystko za sprawą sporych bocznych ramek na białej powierzchni, które odcinają się zarówno od ciemnego ekranu, jak i srebrnej ramki. Ten ostatni element wystaje nieco z obu stron, co pozwala chronić przed rysami przód i tył urządzenia. Przód powoduje, że raczej nie jesteśmy skłonni do zakupu urządzenia, jeżeli jednak spojrzymy na detale okazuje się, że jest on wykonany naprawdę dobrze.

Zaraz pod ekranem znajdują się trzy podświetlane przyciski sterujące, ich układ jest odwrócony (cofanie po prawej stronie). Nie jestem zwolennikiem takich przycisków, preferuję te wyświetlane na ekranie, bo wtedy w aplikacjach pełnoekranowych mamy do dyspozycji jeszcze większą przestrzeń. Przyznam jednak, że myPhone nie marnuje miejsca, bo z przodu nie umieściło swojego logo i nie gwałci ono naszych oczu przy każdym spojrzeniu na telefon. Obudowa jest typu unibody, nie ma tu więc klapki do ściągnięcia, nie wymienimy też baterii. Aby dostać się do tacki na kartę microSIM i microSD konieczne jest użycie dołączonego do zestawu kluczyka.

Przyciski głośności i włącznik znajdują się po prawej stronie. Są solidne, nie hałasują i nie sprawiają problemów. U dołu znalazło się miejsce na microUSB, u góry na złącze słuchawkowe. Z tyłu znajdziemy stylowe logo producenta i modelu, główny głośnik i kamerę z diodą doświetlającą. Niestety te dwa ostatnie elementy umieszczono na samym rogu, co w niektórych sytuacjach utrudnia wykonywanie zdjęć. Na samym dole znajdziemy natomiast napis wyjaśniający zagadkę pochodzenia urządzenia: "MyPhone.pl Manufactured in China". Tył jest szklany, ale producent deklaruje, że wykorzystał szkło Corning Gorilla Glass 3 do jego ochrony, co powinno zapewnić dobrą ochronę. Wykorzystanie szkła wpływa pozytywnie na wrażenia z jego użytkowania – tył prezentuje się o wiele lepiej niż przód.

Trzeba przyznać, że konstrukcja Infinity jest bardzo solidna. Telefon nie ugina się w żadnym miejscu, nie wydaje dziwnych niepokojących dźwięków. Obudowa jest nieco śliska, ale poza wspomnianym już nieco kiepskim designem nie można jej nic zarzucić. Podczas testu nie udało mi się jej zarysować mimo noszenia razem z kluczami w jednej kieszeni, nie poddała się nawet ramka, o którą nieco się obawiałem. Całość jest stosunkowo lekka (telefon waży 133 gramów), choć nie należy on do najmniejszych. Wymiary Infinity to 137,4×67,7×7,4 mm. Jak widać, smartfon jest smukły, odczuwa się to w pozytywny sposób podczas noszenia w kieszeni.

Czytelny ale wyblakły świat

Producent wykorzystał 4,7-calowy ekran IPS o rozdzielczości 1280×720 pikseli chroniony podobnie jak w przypadku tyłu szkłem Gorilla Glass 3. Do tego wyświetlacza mam dwa większe zastrzeżenia. Po pierwsze, kolory na nim wyświetlane są pozbawione głębi, co jest mocno zauważalne nawet bez bezpośredniego porównania do innego urządzenia stojącego obok. Zdecydowanie gdzieś zawiodła kalibracja, a to nie powinno mieć miejsca przy tej cenie. Druga kwestia jest związana z technologią - w świetle słonecznym widać siatkę matrycy i jej punkty, co może niektórym użytkownikom czasami przeszkadzać. Przyczepić nie można się za to do ostrości obrazu, HD przy tym rozmiarze spisuje się bardzo dobrze. Podobnie wypadają kąty widzenia, które pozwalają swobodnie obracać telefon bez zauważalnej utraty jakości. Ta występuje tylko po przekątnych.

Zauważyłem natomiast, że w czasami czujnik oświetlenia nie działa, gdy przełączamy się z trybu manualnego na automatyczny. Jasność pozostaje na tym samym poziomie, dostosowanie następuje dopiero po zablokowaniu i ponownym wybudzeniu urządzenia. Jego pracy można zarzucić jeszcze coś: choć maksymalny poziom jasności jest spory, automat najczęściej ustawia ją zbyt nisko. Warto zastanowić się nad wykorzystaniem osobnej aplikacji do lepszej regulacji jasności. Widoczność w słońcu pozostawia nieco do życzenia, ekran rekompensuje to jednak dobrymi właściwościami dotykowymi i stosunkowo wysoką odpornością na zabrudzenia i odciski palców.

Android nastawiony na odbiorcę z Polski

Na pokładzie znajdziemy Androida 4.4.2 KitKat. Producent nie zdecydował się na własną nakładkę i zbyt wielkie zmiany. Na szczęście niczym nie zepsuł systemu, bo ten niemalże czysty Android działa bardzo płynnie i robi dobre wrażenie. Co istotne, preinstalowane oprogramowanie jest dopasowane do użytkowników z Polski. W efekcie znajdziemy tu m.in. aplikację jakdojade, Ryśka, nawigację NaviExpert (niestety jedynie w wersji próbnej na 7 dni), a także program IFider do przeglądania aktualności z popularnych serwisów o różnej tematyce.

Spośród aplikacji Google dostępna jest przeglądarka Chrome, klient dysku, Gmail, komunikator Hangouts, wyszukiwarka; książki, muzyka i kiosk Play, a także klient YouTube. Oprócz tego na telefonie znajdziemy prostą listę zadań, radio FM (wymaga podłączenia słuchawek), a menadżer plików dla niewymagających użytkowników, dzięki któremu można kopiować i przenosić dane. Choć urządzenie reaguje na podłączenie pendrive’a i próbę użycia OTG, wyświetla wtedy komunikat o uszkodzonej karcie i chce ją formatować. Chyba nie muszę dodawać, że na innych sprzętach takiego komunikatu nie ma. Wbudowana w system galeria oprócz przeglądania plików graficznych umożliwia edycję. W tej znajdziemy opcje automatycznego poprawiania, przycinania, nakładania filtrów, a także ozdobnych ramek.

Choć w ustawieniach znajdziemy moduł od aktualizacji, nie spodziewałem się, że ktoś kiedyś z niego korzysta. Zdziwieniem była więc dla mnie informacja o wydaniu nowej wersji oprogramowania (z 1.0.3 do 1.0.6), jaką zobaczyłem podczas trwania testów. Nowe wydanie nie wprowadziło co prawda Lollipopa, stanowiło jednak paczkę poprawek mających na celu zwiększenie stabilności i wydajności. To dobry przykład na to, że w przypadku niektórych producentów możemy liczyć na aktualizacje. Jeżeli oprogramowanie zawiera jakieś błędy, ich poprawa będzie dla nas znacznie ważniejsza, niż zmiana całego systemu na nowy.

Całkiem szybki MediaTek

W Infinity zastosowano procesor MediaTek MT6592. Jest to budżetowy układ z ośmioma rdzeniami Cortex-A7 o taktowaniu 1,4 GHz i GPU w postaci Mali-450 MP4. Choć tyle rdzeni na papierze wygląda dobrze, pamiętajmy o tym, że to jednostka o ograniczonej wydajności. Widać to zresztą w testach syntetycznych, które wypadają przeciętnie. W praktyce jest natomiast bardzo dobrze. System działa szybko, aplikacje uruchamiają się zwinnie. Gry takie jak Carmageddon, Modern Combat 4 czy Need For Speed Most Wanted nie stanowią dla niego najmniejszego problemu. Przy dużym obciążeniu górna część tylu nieco się nagrzewa, ale nie do stopnia, w którym można by mówić o dyskomforcie. Nie zanotowałem również obniżania taktowania, a więc tani MediaTek radzi sobie naprawdę nieźle.

Telefon ma 1 GB pamięci RAM co w przypadku Androida może wydawać się wartością zbyt małą. Na szczęście lekki system umożliwia pracę z kilkoma aplikacjami jednocześnie bez utraty płynności. Na dane dostępne jest 16 GB pamięci zewnętrznej (nie wiedzieć po co podzielone na dwa segmenty), z czego dla użytkownika pozostaje około 12 GB. W razie potrzeby miejsce możemy zwiększyć kartą microSD o pojemności do 32 GB. Smartfon pozwala na używanie 3G (niestety w tym modelu zabrakło LTE), Wi-Fi 802.11 b/g/n, a także Bluetooth 4.0. Producent nie zdecydował się na zastosowanie NFC, co jest nieco dziwne. Wśród cenowych konkurentów da się już znaleźć urządzenia wyposażone w taki moduł.

Jakość rozmów jest bez zarzutu, obie strony słyszały się głośno i wyraźnie. Słuchawki dołączone do zestawu nie porywają (brak im basu), ale są wykonane naprawdę nieźle i posiadają długi przewód. Po ich podłączeniu możliwe jest używanie radia FM w telefonie. Główny głośnik jest niewielki, ale wystarczający. Od około 75% głośności dźwięk staje się przesterowany i nieprzyjemny. Na szczęście podczas grania lub oglądania filmów w zasadzie nie ma szans na jego zasłonięcie.

Świetny do selfie? Tylko w ulotce producenta

Główna kamera o rozdzielczości 8 MP została wyposażona w obiektyw Sony BSI F2.4. Jest w stanie robić całkiem przyzwoite zdjęcia, o ile w otoczeniu nie zabraknie światła. Gdy robi się nieco ciemniej, kamera dobiera za wysokie ISO, wychodzi wtedy w praktyce także brak optycznej stabilizacji. W efekcie zdjęcia są rozmyte i pozbawione detali. Rozmycie czasami pojawia się nawet w dobrze oświetlonych scenach. Oprócz zdjęć możemy ją wykorzystać do nagrywania w rozdzielczości 1080p przy 30 klatkach na sekundę. Nagrania nie porywają, nie są najwyższej jakości, do prostych zastosowań jednak wystarczą.

Przednia kamera ma 5 MP – więcej, niż ta, którą HTC daje w kilkukrotnie droższym modelu M9. Rozdzielczość nie przekłada się jednak na wysoką jakość zdjęć, te są raczej przeciętne. Owszem, możemy wykorzystać ją do selfie, ale nie jest to szczyt marzeń osób lubujących się w takich fotografiach. Aplikacja do obsługi sprzętu fotografującego nie została przez producenta zmodyfikowana. Jej możliwości są spore, pozwala na tworzenie zdjęć HDR, panoram, wykrywanie twarzy, a także ręczne wybieranie zaawansowanych parametrów (np. ekspozycja, balans bieli, czułość).

Najsłabszym elementem Infinity jest akumulator o skromnej pojemności 2000 mAh. Niestety podczas typowego użytkowania takiego jak przeglądarka internetowa, komunikatory czy klient poczty poziom naładowania topnieje w oczach. Wystarczy kilka minut używania przeglądarki, aby dopiero co odpięty z ładowania telefon wskazywał poziom 95%. Jeżeli postanowimy obciążyć urządzenie grami lub testami, sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej. Duże znaczenie ma poziom jasności wyświetlacza, w trakcie dnia i przy wykorzystaniu transmisji sieci komórkowej konieczne będzie doładowanie telefonu. Czas w trybie czuwania wydaje się bardzo dobry, ale okazało się, że czujnik działa nieprawidłowo. Po 5 dniach wskazywał 75% naładowania, ale wystarczyła chwila obciążenia, aby spadł do poziomu około 40%, a chwili telefon się wyłączył. Nie można mu więc zaufać.

myPhone poprawia błędy innych

Mogłoby się wydawać, że myPhone to kolejna polska firma, która po prostu tanio kupuje sprzęt w Chinach, a następnie sprzedaje go w Polsce i innych krajach Europy. Tak jest w istocie, ale warto mieć na uwadze, że producent daje też nieco od siebie. Na rynku znajduje się wiele smartfonów gotowych, a zarazem mocno problematycznych ze względu na oprogramowanie, czy bardzo skromne wyposażenie.

Tutaj tego nie ma. Widać natomiast, że producent dopasował oprogramowanie do odbiorcy w Polsce, do tego włożył nieco pracy i środków w bogaty zestaw, jaki otrzymujemy wraz z telefonem. To detale, one jednak powodują, że testowanie tego urządzenia było bardzo przyjemne. Cena nie jest najniższa, mogłaby być nieco atrakcyjniejsza, tym bardziej, że kamery i akumulator pozostawiają wiele do życzenia. Mimo wszystko życzę każdemu, aby na rynku było więcej marek tego typu – sądzę, że są w stanie zadbać o klienta lepiej niż niejedna bardziej znana firma.

© dobreprogramy
s