Test przeglądarek WWW – która z nich jest najlepsza?

Strona główna Aktualności

O autorze

Personalizacja – ustawienia

Podobnie jak nie znajdziemy w Operze zbyt wielu opcji dotyczących personalizacji, nie znajdziemy tutaj bogatych możliwości konfiguracji. Użytkownik może włączyć zapamiętywanie sesji, a także zarządzać dostępnymi wyszukiwarkami. Możliwa jest ponadto zmiana języka i dostępnych słowników, określenie wyglądu strony szybkiego wybierania, a także sterowanie przyśpieszaniem sprzętowym. Przeglądarka umożliwia także sterowanie ustawieniami serwerów proxy, blokowaniem wyskakujących okienek, oraz zezwoleniami na używanie grafik, lokalizacji użytkownika czy też obsługi języka JavaScript. Przeglądarka nie posiada jak na razie wsparcia dla synchronizacji danych między wieloma urządzeniami. Dla zaawansowanych użytkowników przygotowano podstronę opera://flags, gdzie możliwe jest sterowania zaawansowanymi opcjami, często testowymi i niestabilnymi.

W Chrome ustawienia również są dosyć uproszczone. Także tutaj użytkownik może zarządzać wyszukiwarkami, sterować dostępem do poszczególnych funkcji, jak również konfigurować serwery proxy czy język. Mimo wszystko, znajdziemy tu nieco więcej funkcji. Możliwe jest tworzenie nowych użytkowników i jednoczesne uruchamianie przeglądarki właśnie dla wielu osób, także z ich nadzorowaniem. Chrome pozwala ponadto na dostosowywanie czcionki, a także zarządzanie zainstalowanymi certyfikatami. Niewątpliwą zaletą jest opcja synchronizacji, która pozwala na automatyczne synchronizowanie ustawień, dodatków, historii, haseł, zakładek i danych wprowadzanych w formularzach między wieloma urządzeniami. Działa ona bardzo sprawnie i szybko, umożliwia ochronę danych użytkownika za pomocą odrębnego hasła i ich zaszyfrowanie. Podobnie do Opery, także tu znajdziemy zaawansowane ustawienia na specjalnej podstronie (chrome://flags), gdzie można uruchomić funkcje eksperymentalne.

Po uruchomieniu ustawień Internet Explorera możemy poczuć się nieco zaskoczeni. Przeglądarka kryje naprawdę wiele opcji, choć tłumaczy to także fakt zintegrowania jej z systemem operacyjnym. Podobnie jak poprzednicy, umożliwia zapamiętywanie sesji, możliwe jest także wybieranie języków, kolorów i czcionek. Przechodząc do bardziej zaawansowanych funkcji, można złapać się za głowę: przeglądarka umożliwia bowiem konfigurowanie zachowania nie tylko kart, ale nawet włączanie i wyłączanie obsługi protokołów sieciowych. Zaawansowane ustawienia zabezpieczeń i prywatności pozwalają na dokładne ustalenie co i kiedy ma być dostępne dla użytkowników i do dyspozycji stron internetowych. Nowy Internet Explorer obsługuje ponadto synchronizację w ramach konta Microsoft i współdzielenie zakładek, historii, haseł i danych formularzy między wieloma urządzeniami. Synchronizacja obejmuje także aktualnie otwarte karty.

Jeżeli komuś spodobały się rozbudowane ustawienia IE, z pewnością także Firefox przypadnie mu do gustu. Przeglądarka od Mozilli pozwala na skonfigurowanie wielu rzeczy: od strony startowej, przez wyszukiwarki, zarządzanie sesją, zachowanie kart, czcionki i języki, aż po ustalanie jakie treści w jakich aplikacjach mają być uruchamiane. Również tu znajdziemy sporo opcji dotyczących prywatności np. wyłączanie ciasteczek firm trzecich, a także obsługę serwerów proxy i zarządzanie certyfikatami. Podobnie do dwóch konkurentów, Firefox także posiada opcję synchronizacji danych, która w najnowszej edycji stała się znacznie wygodniejsza. Po zalogowaniu synchronizowane mogą być między innymi zakładki, historia, hasła, dane formularzy, zarówno z innymi instalacjami desktopowymi, jak i z Firefoksem na urządzeniach mobilnych.

Dodatki i narzędzia deweloperskie

Internet Explorer wyróżnia się przede wszystkim wbudowanym mechanizmem do ochrony prywatności, a więc listami Tracking Protection. Po wgraniu do nich odpowiednich list dostępnych w sieci, działa niczym bloker reklam. Nie jest tak skuteczny jak AdBlock, bo nie potrafi poradzić sobie chociażby z wyskakującymi okienkami, niemniej działający i, co najważniejsze, wbudowany w przeglądarkę. Konkurencja takiej samej opcji nie oferuje. Przeglądarka posiada poza tym obsługę tzw. akceleratorów, które mają przyśpieszać pracę z niektórymi witrynami. Ich zastosowanie jest jednak dosyć znikome i nie są one popularne.

Choć IE obsługuje dodatki, ich baza jest niewielka i nie są one specjalnie użyteczne. Galeria na stronie producenta świeci pustkami i oferuje głównie kolejne wyszukiwarki do integracji z aplikacją. Nieco lepiej wypada, gdy użytkownik poszuka czegoś samodzielnie – znajdzie wtedy chociażby obsługę LastPass czy Xmarks. Na znaczące zmiany czy popularne usługi nie ma co jednak liczyć.

Najnowsza wersja IE przyniosła spore zmiany w narzedziach dla programistów tworzących strony. Przede wszystkim, zmienił się ich interfejs, który teraz nawiązuje do Modern i… niespecjalnie komponuje się z resztą desktopowej wersji przeglądarki. Nie to jest jednak w nim najważniejsze. Znajdziemy tu eksploratora DOM, edycję styli z podpowiadaniem składni, jak również konsolę wyświetlającą informacje, ostrzeżenia i ewentualne błędy. Nie zabrakło debugera, monitora sieciowego, a także narzędzia do pomiaru czasu reakcji interfejsu. Z poziomu tych narzędzi użytkownik może również analizować pamięć używaną przez konkretną kartę, jak również emulować pracę innego oprogramowania: wybrać lokalizację GPS, konfigurować orientację i rozdzielczość ekranu, a także zmieniać useragenta przeglądarki i przełączać się na tryb mobilny.

W Firefoksie znajdziemy bardzo przydatną funkcję o nazwie Panorama, czyli możliwość grupowania kart, która znacznie uprzyjemnia pracę przy korzystaniu z wielu kart. Mając ją do dyspozycji, użytkownik może np. posegregować karty tematycznie, korzystać w wybranej chwili tylko z tej grupy, która jest mu faktycznie potrzebna i nie zaśmiecać sobie przestrzeni roboczej innymi. Dziwi, że Mozilla nie eksponuje tej funkcji: aby korzystać z Panoramy użytkownik musi samodzielnie w opcjach dostosowywania interfejsu dodać gdzieś przycisk uruchamiania tej opcji.

Spośród innych funkcji wymienić można również SocialAPI, moduł umożlwiający integrację z niektórymi sieciami społecznościowymi. Niestety i w tym przypadku Mozilla nie zadbała o odpowiednie promowanie tej funkcji. Od jakiegoś czasu nie jest natomiast dostępna integracja z Facebookiem, co zdecydowanie zmniejszyło atrakcyjność przeglądarki. Prawdziwą potęgą Firefoksa jest ogromna baza dodatków. Te zdecydowanie pozwalają na znaczne poszerzenie możliwości programu: gesty myszy, zaawansowany manager pobierania, klient FTP czy też obsługa IRC to tylko niektóre z funkcji, jakie może oferować Firefox z dodatkami. Pewien problem mają twórcy oprogramowania zabezpieczającego, bo ich dodatki często nie są kompatybilne z najnowszą wersją przeglądarki.

Od kilku wersji programiści fundacji sukcesywnie rozbudowują narzędzia dla webdeweloperów, zintegrowane z Firefoksem. Przeglądarka bardzo długo nie była w nie w ogóle wyposażona, ale to już historia. Obecnie oferuje wiele przydatnych funkcji, wśród których znajdziemy konsolę błędów i JavaScriptu, inspektora, debbuger, edytor stylów z podpowiadaniem składni, profilera i monitor sieciowy, pozwalający na analizę każdego z żądań i przesyłanych danych.

Przeglądarka daje do dyspozycji również widok 3D, umożliwiający lepsze zorientowanie się w strukturze witryny, a także podgląd trybu responsywnego, w którym wybieramy odpowiednią rozdzielczość, a także reagowanie na zdarzenia dotknięcia. Nie bez znaczenia jest tu Firebug. Rozwijane od dawna, znane i cenione rozszerzenie, dające dostęp do podobnych narzędzi, a nawet o jeszcze większych możliwościach.

W Google Chrome znajdziemy kilka opcji, które zdecydowanie mogą przydać się podczas codziennej pracy i korzystania z przeglądarki. Posiada ona wbudowanego Adobe Flash Playera, dopasowanego do Chrome, a także czytnik PDF, który bardzo często wystarcza do otwierania tego typu plików, znalezionych w sieci, bezpośrednio z poziomu przeglądarki. Miłym akcentem jest także funkcja tłumaczenia witryn internetowych przy użyciu Google Translate. Przeglądarka ta oferuje ponadto drukowanie w chmurze po zalogowaniu do konta Google, a także możliwość korzystania z pulpitu zdalnego, realizowanego za pomocą przeglądarki, także z poziomu urządzeń mobilnych.

Choć przeglądarka jest dosyć młoda, także i tu znajdziemy całą masę dodatków. Nie są one tak zaawansowane jak w Firefoksie i nie pozwalają na tak rozległe zmiany, nadrabiają to jednak prostotą obsługi. Dodatkową funkcją są tzw. aplikacje, czasem skróty do stron, a często uruchamiane w osobnych oknach dodatki, które oferują kolejne możliwości np. zarządzanie danymi z serwisu Pocket, czy też podręczny notatnik Google Keep.

Również w przeglądarce od Google znajdziemy dosyć rozbudowane narzędzia dla deweloperów, które znacznie ułatwiają pracę podczas tworzenia i modyfikowania witryn. Pierwszą pozycję zajmuje inspektor DOM, który posiada również edytor styli z podpowiadaniem składni. Następny w kolejności jest monitor sieciowy, wyświetlający żądania i ich nagłówki. Znajdziemy tu również odwołania do konkretnych zasobów zewnętrznych, profiler, konsolę, narzędzie do sprawdzania ciasteczek i lokalnych danych, a także moduł audytowy, do pomiaru wydajności witryny.

Nowa Opera na szczęście posiada elementy, którymi w jakiś sposób się wyróżnia. Jest to zdecydowanie tryb przeglądania off-road, w którym to dane z witryn przechodzą przez serwery Opery, gdzie są kompresowane. Pozwala to zaoszczędzić transfer, a także przyśpieszyć przeglądanie w wypadku wolnych łączy dostępowych. Uruchamianie tej funkcji jest nad wyraz proste i sprowadza się jedynie do wybrania odpowiedniej opcji z menu. Inna warta wymienienia funkcja to „Odkrywaj”, specjalna podstrona dostępna z poziomu strony głównej, która prezentuje nowinki z różnych serwisów. Użytkownik może samodzielnie wybrać język i region, jaki go interesuje, tematykę, a także dobrać wymienione serwisy.

Opera również oferuje rozszerzenia. Posiada własną galerię, która choć na początku była niewielka i uboga, z każdym dniem rośnie w siłę i oferuje kolejne nowości. Zobaczymy tam obecnie już naprawdę sporo pozycji, które, podobnie jak w Chrome, są bardzo proste, acz nie pozwalają na gruntowne zmiany w samej przeglądarce. Jeżeli chodzi o narzędzia dla programistów, znajdziemy tutaj dokładnie to samo, co oferuje nam Chrome. Szkoda, że Opera nie zdecydowała się na przeniesienie do nowej wersji swojej przeglądarki potężnego narzędzia DragonFly, jakie udostępniała w Operze 12.x i starszych edycjach.

Bezpieczeństwo przeglądarek

Pod względem bezpieczeństwa testowane przez nas przeglądarki wypadają dobrze, choć mimo wszystko występują tu pewne różnice. Każda z nich umożliwia konfigurację ustawień dotyczących prywatności, jak np. pozwalanie na ciasteczka czy zapisywanie historii. Każda z nich umożliwia również czyszczenie danych przeglądania, jak również przeglądanie w trybie prywatnym. Wszystkie z testowanych przeglądarek udostępniają funkcję automatycznej aktualizacji, także przeprowadzanej w tle, bez udziału użytkownika. Pewnym wyjątkiem jest tu Internet Explorer, którego aktualizacje wchodzą w skład aktualizacji samego systemu, udostępnianych poprzez mechanizm Windows Update. Według raportu firmy Secunia, największą liczbą luk w roku ubiegłym mógł pochwalić się Firefox, nieco mniejszą Chrome, później IE, a na samym końcu Opera, której udział w rynku jest jednak nieporównywalnie mniejszy. Sami dokonaliśmy dodatkowego testu za pomocą witryny browserscope.org, poniżej przedstawiamy jego wyniki:

Odrębną sprawą są wrażliwe dane użytkownika, takie jak chociażby hasła. Każda z przeglądarek oferuje możliwość ich zapamiętywania, niemniej rozwiązanie to w większości wypadków jest dalekie od doskonałości. W przypadku Chrome, Internet Explorera i Opery, są one chronione za pomocą poświadczeń systemowych. Aby je podejrzeć, użytkownik musi wprowadzić swoje hasło. Niestety nic nie stoi na przeszkodzie, aby podejrzeć je przy pomocy zewnętrznego oprogramowania. Nie udało się to tylko w przypadku Opery, choć jej mechanizm z pozoru wygląda jak ten z Chrome i możliwe, że to tylko kwestia czasu.

W przypadku Firefoksa sytuacja jest inna. Domyślnie podejrzenie haseł nie wymaga nawet podania tego od konta systemowego, ale przeglądarka oferuje opcję używania hasła głównego. Po jego wprowadzeniu dane są zaszyfrowane i znacznie bezpieczniejsze, niż w alternatywnych rozwiązaniach. Mimo wszystko, zdecydowanie radzimy korzystanie z innych rozwiązań, takich jak KeePass.

Kolejna kwestia to ochrona przed szkodliwymi witrynami oraz pobieraniem szkodliwego oprogramowania. Internet Explorer integruje się z filtrem SmartScreen, który ma bardzo dużą bazę, tak witryn jak i plików. Dodatkowo dostępny jest jeszcze antywirus Microsoftu, który skanuje pobierane pliki. Chrome z kolei ma własny filtr stron, zwracający szczególną uwagę na te wyłudzające informacje. Aplikacja dodatkowo skanuje pliki w swojej własnej chmurze i przerywa ich pobieranie, jeśli wykryje nieprawidłowości. Choć mogłoby się wydawać, że Opera korzysta z tego samego rozwiązania, wcale tego nie robi. Pokazał to przykład pobierania pliku do pooglądania haseł, który Chrome blokował, a który Opera pozwalała zapisać na dysku.

W kwestii ochrony przed phisingiem sprawa jest trudna do oszacowania, bo wszystko zależy od konkretnego przykładu. W niektórych testach, np. tym przeprowadzonym przez NSS Labs, najlepszą ochronę zapewniał Firefox, w innym, przeprowadzonym przez AV-Comparatives, wylądował on z kolei na samym dole rankingu. W efekcie możemy uznać, że nie ma jednego słusznego rozwiązania. Powiedzieć można jedynie tyle, że giganci tacy jak Microsoft i Google, mają nieco łatwiejsze zadanie ze względu na dużą ilość użytkowników, a także bardzo rozbudowaną infrastrukturę.

Podsumowanie

Zbliżamy się do końca testu i wypada go podsumować. Z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że obecnie nie ma już czegoś takiego, jak jedna najlepsza przeglądarka. Wyniki i porównanie posiadanych przez nie funkcji wyraźnie pokazują, że różnice między nimi są mniejsze lub większe, niemniej jednak nie ma produktu doskonałego. Co więcej, nie możemy również powiedzieć, abyśmy wśród testowanych przeglądarek znaleźli taką, której wyniki znacznie odbiegały od całej reszty. Nawet latami zaniedbywany Internet Explorer podniósł się z kolan i choć nie oferuje największej ilości opcji konfiguracyjnych, to dla wielu użytkowników okaże się rozwiązaniem wystarczającym. Na minus zasługuje Opera, która nie oferuje zbyt wiele, a po ostatniej aktualizacji wymaga naprawdę sporych zasobów. W obliczu takiego rozwoju sytuacji możemy śmiało powiedzieć, że rynek przeglądarek jest bardzo dynamiczny i tutaj lider może zmieniać się z każdym miesiącem i z każdą kolejną wersją.

Najważniejsze jest to, aby dobrać przeglądarkę pod swoje własne potrzeby i wymagania, a zarazem dać w pełni normalnie funkcjonować innym użytkownikom, którzy korzystają z innych rozwiązań. Jeżeli mamy wybrać konkretnych liderów, to bez wątpienia w kategorii możliwości personalizacji oraz dostępnych funkcji na wyróżnienie zasługuje Mozilla Firefox. Przeglądarka nie jest najszybsza, nie jest doskonała, niemniej pod każdym względem wypada co najmniej dobrze. Jeżeli nie potrzebujecie takich rozbudowanych funkcji, lub po prostu wolicie minimalizm, nawet gdy oznacza to spore ograniczenia, sięgnijcie po Google Chrome — oczywiście o ile pozwala wam na to specyfikacja techniczna komputera.

Użytkownicy naszego portalu myślą podobnie, o czym świadczą statystyki: dominuje Firefox, z udziałem 38,94%, za nim plasuje się Chrome z 35,09%, nieco dalej zostaje IE z 10,78% oraz Opera z 9,83% użytkowników. A przecież nasi użytkownicy nie mogą się mylić, prawda :-)? Dziękujemy za uwagę, mamy nadzieję, że test pomoże wam w lepszym poznaniu omawianych aplikacji i być może zachęci do eksperymentowania z nimi.

1 3
© dobreprogramy
s