Transcend ESD350C 480 GB – więcej niż zwykły SSD USB (test)

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria
Transcend ESD350C ma niezłe osiągi jak na SSD USB (fot. Jan Domański, dobreprogramy)
Transcend ESD350C ma niezłe osiągi jak na SSD USB (fot. Jan Domański, dobreprogramy)

O autorze

Dyski SSD to raczej domena wewnętrznych nośników umieszczanych w komputerach stacjonarnych czy laptopach. Chociaż atrakcyjne ceny SSD sprawiają, że coraz częściej widzimy je jako mobilne sprzęty podpinane przez USB. Transcend przygotował model przekraczający 1 GB/s.

Czemu według deklaracji producenta możemy spodziewać się aż 1050 MB/s w odczycie i 950 MB/s przy zapisie danych w Transcendzie ESD350C? Firma nie podała dokładanych szczegółów, ale w testowanym dysku nie zastosowano bardziej tradycyjnego SSD SATA z mostkiem SATA-USB, a znacznie wydajniejszy bliżej nieokreślony model SSD NVMem na kościach 3D TLC z mostkiem M.2 PCIe do USB.

Szybciej niż w SSD SATA

Wąskim gardłem staje się etap połączenia z komputerem. Ale o ile dla nośników SSD SATA zapakowanych w zewnętrzne obudowy wystarczy USB 3.2 Gen 1, to nawet zastosowany tu standard USB 3.2 Gen 2 ogranicza SSD NVMe. Mimo wszystko realne osiągi są dwukrotnie lepsze niż na starszym USB 3.2 Gen 1. Dla przypomnienia wtrącę, że w ramach obecnie zatwierdzonych standardów nazewnictwa, USB 3.2 Gen 2 jest odpowiednikiem USB 3.1 Gen 2 i USB 3.1, a USB 3.2 Gen 1 to tak naprawdę USB 3.1 Gen 1, a w zasadzie stare dobre USB 3.0.

I w tym względzie można mówić o przewadze Transcenda ESD350C. Większość dysków SSD USB, to urządzenia SATA podpinane do komputera interfejsem USB. W praktyce możemy wtedy liczyć na mniej niż 500 MB/s. Propozycja Transcenda zadowoli bardziej wymagających użytkowników, choć i tak szukając najszybszych dysków zewnętrznych USB można spojrzeć w stronę SSD USB 3.2 Gen 2x2, ale to na razie margines i wyjątkowo droga egzotyka.

Prostota przede wszystkim

A co w bardziej przyziemnym temacie wykonania Transcenda? Na pierwszy rzut oka może wydawać się tak duży jak obudowany napęd 2,5 cala. Jednak to tylko pozory, choć kształt faktycznie może sugerować taki projekt. Poza grubością, zdecydowanie bliżej mu do karty kredytowej (53,6 x 96,5 x 12,5 mm), więc nazwanie go niewielkim nie jest przesadzone, aczkolwiek zdarzają się sporo mniejsze podłużne konstrukcje o wyglądzie przerośniętego pendriva.

Dla lepszego chwytu i jeszcze większej odporności na uszkodzenia przy upadkach, Transcend umieścił swój zewnętrzny SSD w dodatkowej gumowej obudowie. Widać, że łatwo zrobić w niej ubytki, bo na testy SSD przyszedł już z lekko pociętym gumowym elementem. Zależnie od kąta spoglądania na obudowę oraz światła, może to być bardzo widoczne i zaburzać estetykę. Co ciekawe, o ile zwykle mamy wybór z co najmniej dwóch wariantów kolorystycznych, tak w tym modelu można liczyć wyłącznie na granatową barwę z dodatkiem czerni i wąskim jasnoniebieskim paskiem.

Do laptopów, smartfonów, tabletów…

W temacie pojemności firma zrezygnowała z wypuszczenia wariantów mniejszych niż mniej więcej ćwierć TB. Dostępne są 240 GB, testowany 480 GB i 960 GB. W naszym przypadku oznaczało to realną pojemność wynoszącą 447 GB - około 93 proc. miejsca z "określenia handlowego" 480 GB tego wariantu.

Producent umieścił wtyk USB C na obudowie, co cieszy w czasach coraz większej popularności tego złącza. W zestawie otrzymujemy dwa kabelki. Jeden o złączach USB C z obu stron, drugi z tradycyjnym USB A. Dzięki temu podepniemy Transcenda ESD350C w zasadzie wszędzie. W tym bezpośrednio do smartfonów czy nowszych laptopów bez gniazd USB A. Jednak bez zgodności urządzenia z USB 3.2 Gen 2 nie wykorzystamy pełnego potencjału prędkości.

Transcend ESD350C prześciga konkurentów USB SATA

Testy zostały przeprowadzone na platformie z procesorem Intel Core i5-8400, płytą główną ASUS B360M-A Prime, 8 GB pamięci RAM DDR4-2400 GOODRAM Play, nośnikiem systemowym Crucial MX500 250GB (SATA), zasilaczem SilentiumPC Vero L2 Bronze 500W i systemem operacyjnym Windows 10 Pro x64.

Osiągi Transcenda ESD350C są naprawdę niezłe jak na nośnik USB. Zdecydowanie bije na głowę całą konkurencję na USB 3.2 Gen 1. Zapis i odczyt sekwencyjny w zależności od testu, dobija do deklarowanych przez producenta wartości 1050 MB/s i 950 MB/s, a nawet minimalnie je przegania. Cieszy brak podatności na spadki osiągów przy większym zapełnieniu powyżej 80 proc. Gorzej niż w wewnętrznych odpowiednikach PCIe NVMe wypadają operacje na wielu małych plikach. Około 21 MB/s dla odczytu i 64 MB/s w zapisie danych.

Oczywiście przy małych porcjach informacji jest i tak nieco lepiej niż dla dysków SSD USB SATA czy ogólnie SSD USB 3.2 Gen 1, ale potencjał hamuje w pewnym stopniu odmienna praca niż dla modeli NVMe bezpośrednio wpiętych do komputera przez PCIe - brak realnej możliwości operacji na kilku plikach jednocześnie czy niewielkie opóźnienia. To już kwestia USB, więc nie do przeskoczenia dla modeli na tym złączu.

Czy jest sens kupować opisywanego Transcenda mając do dyspozycji co najwyżej porty USB 3.2 Gen 1? Testy na wolniejszym złączu pokazują, że w zasadzie nie przyniesie nam pożytku nabycie szybszego SSD niejako "na zapas", bo wyniki w granicach 455-465 GB/s pachną mniej zaawansowanymi i tańszymi konstrukcjami.

Niezłe osiągi, ale czy warto dopłacać do dysku USB NVMe?

Propozycja Transcenda to po prostu całkiem szybki dysk USB SSD, ale bez zbędnych dodatków czy nietypowego wzornictwa. Jeśli nośnik USB HDD to za mało i liczymy na znacznie żwawszą pracę, świetnie sprawdzi się w takim scenariuszu. Z tym, że w wielu zastosowaniach równie dobry będzie tańszy model SSD USB o interfejsie wewnętrznym SATA i zewnętrznym USB 3.2 Gen 1. Uruchamianie gier czy programów nie będzie odczuwalnie dłuższe tak jak ma to miejsce w porównaniach SSD i HDD. Przy części zastosowań różnice w codziennym użytkowaniu pomiędzy SSD SATA i SSD NVMe to kosmetyka.

Jedynie przenoszenie większych porcji danych czy obróbka plików bezpośrednio na SSD USB przyniesie realną przewagę nad SSD USB SATA. Choć i tutaj można wybrać nieco tańszy konkurencyjny model SSD NVMe USB np. od PNY, jeśli mniejsza o około 100-150 MB/s szybkość nas satysfakcjonuje. Za to Transcend ESD350C jest całkiem blisko wysycenia realnych osiągów USB 3.2 Gen 2.

Czy wart jest swojej ceny musicie ocenić na bazie zadań, jakie będzie wykonywać. To dobry produkt, ale sam postawiłbym na tańszy model - raczej nie przenoszę bardzo dużych ilości danych. Nawet jeśli pozostajemy w obrębie SSD USB tej samej firmy, to cena sugerowana wynosząca 579 złotych (a rynkowa około 620 złotych), to jednak znacznie więcej niż 430 złotych za tak samo pojemny wariant ESD230C oparty o nośnik SSD SATA.

© dobreprogramy
s