PlayStation 5 jeszcze nie ma, ale już jest dysk, który ma być na nią gotowy. Test WD Black P50

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria
fot. dobreprogramy (Piotr Urbaniak)
fot. dobreprogramy (Piotr Urbaniak)

O autorze

Western Digital kontynuuje ofensywę w sektorze dysków przenośnych dla graczy, ale tym razem ma coś naprawdę szczególnego. Mowa o nośniku model P50 Game Drive, który wykorzystuje pamięci flash i kontroler w standardzie USB 3.2 Gen 2x2. Tak szybkim, że nie jest w stanie spożytkować go w pełni 99 proc. PC-tów dostępnych obecnie na rynku i żadna obecna konsola. Dlatego ma być gotowy na następną generację. Krótkie pytanie: warto?

Stara ludowa mądrość głosi, że kupowanie sprzętu na zapas mija się z celem. Jak nieraz udowadniała nam historia, można się na tym naprawdę boleśnie przejechać. Znamiennym przykładem są karty graficzne GeForce FX z 2003 r., które miały wspierać API DirectX 9 zanim to w ogóle zostało wydane, a skończyło się spektakularnym fiaskiem na polu wydajności. Choć oczywiście takich nietrafionych wyskoków w przyszłość można wskazać więcej. Ot, choćby inwestycja Microsoftu w format HD-DVD. Albo falstart streamingowej platformy OnLive.

Niemniej, trzeba przyznać, w przypadku WD Black P50 sytuacja wygląda nieco inaczej. Zastosowanie USB 3.2 Gen 2x2 to nie jest żaden eksperyment szalonego naukowca, a implementacja technologii, która ma przecież sformalizowany standard – przez USB-IF. To, że wykorzystują go tylko pojedyncze płyty główne, i to z najwyższej półki, takie jak ROG Zenith II Extreme, stanowi inną i – miejmy nadzieję – tylko tymczasową kategorię problemu.

Tak więc Western Digital oferuje nośnik, który ma utrzymywać się w czołówce nie tylko dzisiaj, w chwili premiery, ale także przez kilka następnych lat. Dedykowany osobom często zmieniającym podzespoły, a także do konsol PlayStation 5 oraz Xbox Series X. (Nie żebym wierzył, że akurat te urządzenia dostaną USB 3.2 Gen 2x2, ale taką politykę przyjmuje producent).

Nasycić wzrok, bo naprawdę jest czym

Przejdźmy jednak do konkretów. WD Black P50 ma wymiary 118 x 62 x 14 mm i masę około 150 gramów, Jest tym samym dość duży jak na przenośny SSD-ek, ale wciąż bez trudu mieści się w kieszeni spodni czy bocznej kieszonce plecaka.

Łoże dysku, czyli dolna część obudowy, zostało wykonane z wysokiej klasy, porowatego tworzywa sztucznego. Tu na uwagę zasługują otwory wentylacyjne i gumowe nóżki dzięki którym urządzenie nie przesuwa się po blacie. Z kolei góra dysku jest metalowa i służy za radiator.

Dysk ma wbudowane gniazdo USB-C, a w zestawie są dwa kable komunikacyjne. Jeden USB-C, a drugi – USB-A. Bezpośrednio obok portu znajduje się subtelna dioda statusu.

Patrząc na P50 z zewnątrz, trudno mieć jakiekolwiek uwagi, czy to pod względem jakości wykonania czy interfejsów. Jasne, to tylko dysk, żadne tam dzieło sztuki, ale miło jest gdy elektronika cieszy oko. Miło też, że określenie dla graczy nie jest synonimem żadnych kiczowatych akcentów

Deklarowany potencjał ✕ względy praktyczne

Kontynuując, mimo wszystko najważniejsza jest wydajność, prawda? No właśnie, tyle że, jak zdążyłem napomknąć, jej rzetelne i miarodajne zweryfikowanie dzisiaj nie jest możliwe.

Płyty główne z USB 3.2 Gen 2x2 można policzyć na palcach jednej ręki. I są to konstrukcje kosztujące grubo ponad 3 tys. zł, przeznaczone do stacji roboczych. Albo z chipsetem Intel X299 i podstawką LGA 2066, albo TRX40 pod układy AMD Threadripper. Nijak się to ma do WD Black P50, który celuje w sektor konsumencki – graczy.

Tym, co można znaleźć w dzisiejszych notebookach i komputerach domowych jest USB 3.2 Gen 2, które osiąga nie 20 Gb/s jak Gen 2x2, lecz 10 Gb/s przepustowości. Tymczasem WD deklaruje, że zapis i odczyt sekwencyjny P50 mogą wynieść nawet 2000 MB/s, co oznacza, że aby uzyskać optymalną wydajność, potrzebny jest transfer rzędu co najmniej 16 Gb/s. Z obecnymi konsolami, PS4 oraz Xboksem One, jest jeszcze gorzej. Dysponują bowiem złączem 5-gigabitowym (do 625 MB/s). Choćby stanąć na uszach i zaklaskać, multum pary pójdzie w komin.

Trzeba jednak oddać producentowi jedno: już na USB 3.2 Gen 2 wyniki są fenomenalne. Zapis i odczyt sekwencyjny przekraczające 1 GB/s to coś, czego wielu rywali może tylko pozazdrościć. SanDisk Extreme Portable, Samsung T5 czy Seagate Fast – wszystkie te nośniki kończą się w okolicach 500 MB/s. Osobną kwestię stanowi, czy tak wysoka wydajność jest potrzebna.

Samo w sobie USB ma kilka limitów. Na przykład taki, że host nie potrafi prowadzić dwóch operacji jednocześnie, a tylko je szereguje do wykonania. Wprowadza także pewne opóźnienia komunikacyjne, nieobecne przy podłączeniu dysku do PCI Express (czyli także TB 3). Ostatecznie przy dużej liczbie małych próbek czy operacjach losowych WD Black P50 mocno dostaje w kość i staje się już tylko dobry, a nie spektakularny. A piszę o tym z kilku względów.

Cenowo nowy produkt Western Digital ma rywalizować z Samsungiem X5, opartym na TB 3. Jednak X5, mimo że wygrałby w bezpośrednim wyścigu, nie jest w tym wypadku żadną alternatywą. Ten dysk w ogóle nie działa na urządzeniach bez implementacji protokołu Thunderbolt, a więc nie zadziała też na konsolach. Komu więc X5? Wąskiej grupie PC-towców z TB 3.

Ale co mamy w tej chwili z elastyczności? Niewiele – brakuje przełożenia na osiągi w rzeczywistym scenariuszu. Podłączyłem WD Black P50 do Xboksa One S i zainstalowałem na nim Wiedźmina 3, redukując czas ładowania zapisu stanu gry z 78 do 50 sekund. Spadek o blisko 36 proc. brzmi nieźle. Ale tylko do czasu, gdy zdamy sobie sprawę, że identyczny wynik daje ekonomiczny Crucial BX500 wepchnięty do generycznej obudowy SATA—USB z AliExpress.

Korzystając z notebooka Dell G5 5590 z USB 3.2 Gen 2, zaoszczędziłem, względem mojego wynalazku, dwie sekundy (ok. 10 proc.) ładując wyścig na torze Imola w Project Cars.

WD Black P50 Game Drive: czy warto?

Co oczywiste, wzrosty w typowo dyskowych operacjach, takich jak kopiowanie czy archiwizacja, będą bardziej widoczne – ale ja chcę się skupić na przekazie producenta, a ten jest taki, że WD Black P50 to nośnik służący przede wszystkim do uruchamiania z niego gier. Jest w pełni zgodny ze sprzętem dostępnym dzisiaj i ma być przygotowany na PS5 oraz Xboksa Series X. Niemniej o tym, ile dobra gwarantuje graczom w nowej generacji, dowiemy się dopiero po jej rynkowej premierze. Tak konsol, jak i konsumenckich laptopów i desktopów z USB 3.2 Gen 2x2.

Z punktu widzenia gracza, na dzisiaj WD Black P50 w recenzowanej wersji 2 TB to 2,5 tys. zł za coś, co można bez żalu zastąpić nośnikiem za połowę tej kwoty. Reszta musi się zastanowić, czy lepiej wybrać nieco wolniejszy, ale bardziej uniwersalny dysk z USB 3.2 Gen 2x2, czy może postawić na szybszy, lecz nie zawsze kompatybilny Thunderbolt 3. Wtedy – droga wolna.

© dobreprogramy
s