USA. Rząd wykorzystuje reklamy do śledzenia pandemii koronawirusa

Strona główna Aktualności

O autorze

Amerykańskie władze znalazły kreatywny sposób na to, jak śledzić ruchy obywateli w okresie pandemii, a jednocześnie nie narazić na krytykę telekomów – donosi Wall Street Journal. Używają w tym celu danych pochodzących z systemów reklamowych.

Jak ustalił WSJ, akcją poprzez Centra Kontroli i Prewencji Chorób steruje Departament Zdrowia i Opieki Społecznej. W tej chwili objętych dozorem jest ponad 500 miast.

Przy czym cały system jest ponoć o tyle etyczny, że nie naraża pojedynczych obywateli na utratę prywatności. W przeciwieństwie do danych pobieranych z BTS-ów, identyfikatory reklamowe są anonimizowane, a ich administratorzy mogą co najwyżej ustalić, czy w danym miejscu nie znajduje się zbyt wielu ludzi.

Zdaniem dziennika, to właśnie identyfikatory reklamowe pozwoliły przeprowadzić służbom interwencję, gdy w nowojorskim parku nagle pojawiło się kilkaset osób. Nie poznano żadnych danych pojedynczych ludzi, ale dowiedziano się o skupisku.

Wiadomo, że w tej chwili wiele państw także wykorzystuje dane mobilne do śledzenia ruchów obywateli. Niemniej jednak pomysł Amerykanów z użyciem w tym celu reklam jest szczególny. Dla kontrastu – Włochy, Niemcy czy Austria przyznają się, że czerpią informacje wprost od operatorów, choć zarzekają przy tym, że nie naruszają prywatności pojedynczych osób. Tymczasem Izrael żadnych wątpliwości nie ma. Legislacją uzyskuje komplet danych.

Intrygująco w tym kontekście brzmi wypowiedź Edwarda Snowdena, który przed kilkoma dniami przestrzegał, że o ile epidemia prędzej czy później ustąpi, o tyle zbudowane pod jej pretekstem systemy telemetryczne – niekoniecznie.

Chcesz śledzić na bieżąco rozwój koronawirusa w Polsce? Sprawdź dedykowaną temu aplikację internetową.

© dobreprogramy
s