Słowa Sweeneya z wywiadu udzielonego magazynowi EDGE przytacza w artykule o Viberze, rozwój uniwersalnych aplikacji systematycznie zmniejsza udziały oprogramowania Win32, czyli między innymi Steama, jak i gier dystrybuowanych tam. Według założyciela Epic, jest to świadomy zabieg Microsoftu, który pod przykrywką otwartości, chce wykluczyć Steama z gry i zastąpić go dystrybuowaniem gier za pośrednictwem sklepu Windows.
Zagrożeniem dla Steama i gier Win32 ma być także przyjęty przez Microsoft model dystrybucji, Windows-jako-usługa. Pozwala on bowiem na systematyczne wprowadzanie zmian, które nie byłoby możliwe w dotychczasowym modelu. W jego ramach Microsoft nigdy nie mógłby sobie pozwolić na to, aby wraz z kolejnymi, udostępnianymi co kilka lat, wersjami, nagle w którejś zabrakło najpopularniejszej platformy dystrybucji gier.
Inaczej jednak sprawy mają się w świecie Windowsa-jako-usługi. Sweeney wyraził w wywiadzie przekonanie, że w ciągu następnych pięciu lat Microsoft systematycznie będzie wydawał kolejne duże aktualizacje, które jedna po drugiej coraz bardziej będą utrudniały korzystanie ze Steama:
Takie praktyki mają zaś systematycznie upodobnić windowsowy ekosystem do praktyk realizowanych przez Apple. Mimo że teoria ta prezentuje się dość pesymistycznie, to jednak nie można odmówić jej konsekwencji. Zwłaszcza że w ciągu ostatniego roku uniwersalna platforma Windowsa, ze względu na katastrofę mobilnego systemu Microsoftu, musiała przenieść swój środek ciężkości w inne miejsce. Scenariusz, w którym przedsięwzięcie mające Windowsa otworzyć, docelowo poskutkuje stopniowym wykluczaniem produktów firm trzecich, wydaje się w takim kontekście całkiem prawdopodobny.