Volla Phone: jeszcze jeden smartfon nastawiony na prywatność. Ale zupełnie inny niż reszta

Strona główna Aktualności
Bo bezpieczeństwo tkwi w prostocie obsługi. Ponoć, fot. Materiały prasowe
Bo bezpieczeństwo tkwi w prostocie obsługi. Ponoć, fot. Materiały prasowe

O autorze

Ostatnio projekty prywatnych smartfonów jakby zyskały na popularności. Sporo się mówi o Librem 5. Pełną parą ruszyła także kampania reklamowa PinePhone'a. A spory sukces na Kickstarterze odniósł niejaki ClearPhone. Co dalej? Kawałek tortu dla siebie postanowił zgarnąć dr Jörg Wurzer, pochodzący z Niemiec specjalista w dziedzinie AI i uczenia maszynowego.

Wurzer ruszył z kampanią crowdfundingową, w ramach której usiłuje zebrać środki na smartfon o nazwie Volla Phone. Projekt ten na tle wspomnianych powyżej rywali wyróżnia się przede wszystkim tym, że – jak twierdzi autor – nie jest skierowany do ekspertów czy technologicznych geeków. Mówiąc wprost, telefon ma być możliwie prosty w konfiguracji i obsłudze tak, aby opanował go statystyczny odbiorca samsunga za złotówkę.

Specyfikacja techniczna nie powala, ale jest mocniejsza niż w przypadku wyżej wymienionych konkurentów. Obejmuje m.in. 6,3-calowy ekran IPS z niewielkim wcięciem, ośmiordzeniowy czip MediaTek Helio P23 o taktowaniu 2 GHz, 4 GB RAM i 64 GB pamięci na dane, czym nawiązuje do dzisiejszej klasy średniej. Do tego dochodzą raczej szablonowe dodatki, takie jak obsługa dwóch kart SIM, czytnik microSD czy czujniki natężenia światła, zbliżeniowy oraz przyspieszeniomierz. Nikogo też nie powinien zaskoczyć podwójny aparat na tyle, w konfiguracji 16+2 Mpix z PDAF, czy 2-megapikselowa kamerka do selfie.

Pod względem czysto sprzętowym na plus wyróżnia się właściwie tylko akumulator 5000 mAh, wspierający dodatkowo szybkie ładowanie mocą 18 W poprzez wbudowane USB-C. No i wspomniane już funkcje bezpieczeństwa. Autor projektu obiecuje wyjątkowo szybki czytnik linii papilarnych, a także rozpoznawanie twarzy z detekcją głębi.

Przede wszystkim prostota

To jednak tylko preludium do sedna sprawy, które w Volla Phonie stanowi częściowo autorski system operacyjny Volla OS, oparty na Androidzie AOSP. Wurzer uważa, że lwia część zagrożeń w sieci wynika z braku zrozumienia UI, które zalewa użytkownika powiadomieniami i innego rodzaju informacjami, więc stawia na maksymalne uproszczenie widoków i funkcji.

Oś systemu stanowić ma asystent tekstowy Springboard (pol. Trampolina), który na bazie pojedynczych haseł domyśli się, czego chce użytkownik. Naturalnie pozostawione zostanie klasyczne menu w formie listy czy ekran blokady z powiadomieniami, ale to już dalsze gałęzie drzewa interfejsu. Tę dość nietypową koncepcję obrazują widoczne powyżej zrzuty. Co więcej, Volla OS zaoferuje domyślną integrację z Hide.me VPN, a same algorytmy AI odpowiedzialne za działanie asystenta mają pracować na nim całkowicie lokalnie.

Zdecydowanie nie jest to poziom bezpieczeństwa gwarantowany przez obecne u konkurencji kill-switche czy odseparowany od procesora modem, ale też inny jest target Volla Phone'a. To bardziej sprzęt, który można wręczyć nieświadomej babci lub dziadkowi, nie kombajn dla power-usera. I w tym kontekście wydaje się produktem co najmniej intrygującym.

No chyba, że zbiórka pójdzie dobrze

Przy czym pomysłodawca deklaruje, że może nieco odejść od tej koncepcji, o ile zgromadzi co najmniej 490 tys. euro. W takim wypadku, jak twierdzi, zaoferuje jeszcze dwa alternatywne systemy. Nemo Mobile, czyli fork Sailfish OS, a także Ubuntu Touch.

Na nieszczęście zainteresowanych, na taki obrót spraw się nie zanosi. Póki co konto Wurzera na Kickstarterze zostało zasilone kwotą zaledwie nieco ponad 6 tys. euro. Naukowiec kusi całą gamą gadżetów, z koszulkami na czele, ale jego projekt na komercyjny hit się nie zapowiada. Mimo wszystko pozwolę sobie stwierdzić, że warto go śledzić. Choćby z uwagi na zupełnie inne założenia od reszty, bardziej przyziemne w kontekście masowego odbiorcy.

© dobreprogramy
s