Linuksowy smartfon Librem 5 jest dla ciebie zbyt drogi? PinePhone to świetna alternatywa

Strona główna Aktualności

O autorze

Jeśli marzysz o ukierunkowanym na prywatność smartfonie, ale nie chcesz płacić 699 dol. za Purism Librem 5, to z pewnością zainteresuje cię PinePhone. Nowy produkt twórców ARM-owych laptopów Pinebook zapowiada się równie ciekawie co Librem 5, ale kosztuje ułamek ceny tego drugiego. Ile dokładnie? Otóż 149 dol.

Porównania do Librem 5 używam nie bez kozery. Sami twórcy PinePhone'a tak właśnie się reklamują, obiecując niewiele słabsze parametry za znacznie niższą od konkurencji cenę. Ale przejdźmy do rzeczy.

Uderzające podobieństwo koncepcji

Zacznijmy od podobieństw, a tych jest całkiem sporo. Bo tożsama jest cała koncepcja. Z zapowiedzi wynika, że PinePhone otrzyma ekran IPS o przekątnej 5,9'' i rozdzielczości 720x1440 piksele, czyli o 0,2'' więcej niż Librem 5, jednak przy identycznej rozdzielczości. Otrzyma też fizyczne wyłączniki Wi-Fi, transmisji komórkowej, USB-C, a także głośnika i mikrofonu. Dla odniesienia rywal nie pozwala odciąć USB-C ani głośnika, ale za to pozwala kamerę i Bluetooth.

Mogłoby się wydawać, że pod względem kill switchy konstrukcja marki Purism wyraźnie góruje, ale nie do końca tak jest. Akurat wyłącznik USB ma być w PinePhonie ukryty tak, aby narobić problemów potencjalnemu szpiegowi, który ukradkiem podbierze telefon i spróbuje zgrać zawartość pamięci poprzez kabel. Oba telefony mają więc i mocniejsze, i słabsze strony.

Do tego zbliżony jest potencjał obliczeniowy stosowanych czipów. Wprawdzie PinePhone ma zawierać układ Allwinner A64, w odniesieniu do i.MX8M w Librem 5, ale oba to czterordzeniowe Cortex-A53. Teoretycznie ten drugi cechuje się taktowaniem wyższym o 300 MHz, ale wiadomo już, że cierpi na throttling i summa summarum na papierze ciężko wskazać zwycięzcę.

Poza tym oba smartfony jednakowo zapewniają odseparowany od procesora modem LTE, slot na kartę pamięci microSD czy Bluetooth 4.0.

Mniej pamięci, gorsze aparaty i bateria

Przechodząc do różnic, istotne pojawiają się dopiero w ilości pamięci i aparatach. PinePhone ma 2 GB RAM i 16 GB na dane, a także dwa aparaty, 5 oraz 2 Mpix, podczas gdy Librem 5 to 3 GB RAM, 32 GB na dane i aparaty 13 i 8 Mpix. Do tego dochodzi 500 mAh pojemniejszy akumulator. Jasne, to zrobi różnicę. Pytanie, czy adekwatną do ceny, bo mam wątpliwości.

Wreszcie, inny będzie sposób dostarczania systemu operacyjnego, i prawdopodobnie w tym tkwi lwia część uzasadnienia cenowego rozstrzału. Przynajmniej na tyle, na ile widzieliby to ludzie z Purism. W przeciwieństwie do Librem 5, który trafia na rynek z autorską dystrybucją Linuksa, PureOS, PinePhone zostanie dostarczony bez systemu. Nabywca wybierze sam spośród rozwiązań podmiotów trzecich: Ubuntu Touch, postmarketOS, Sailfish OS, LuneOS lub Replicant.

Co ciekawe, pierwsza partia PinePhone'ów, jak twierdzi producent, trafi do deweloperów i bliskich współpracowników jeszcze przed końcem listopada. Ale reszta nie zaczeka zbyt długo. Premierę zaplanowano na przełom grudnia 2019 i stycznia 2020 roku.

Wymarzony telefon wolnościowców?

Podsumujmy, PinePhone to koncepcyjna kalka Librem 5. Z tą tylko różnicą, że dostarczana bez systemu operacyjnego i nieco słabsza w kwestii parametrów, szczególnie jeśli chodzi o ilość pamięci. Jednak kosztuje przy tym mniej niż czwartą część ceny duchowego pierwowzoru. To naprawdę może być hit, wszak o ile bezpieczeństwo to sprawa absolutnie kluczowa, o tyle nie każdy chce płacić za linuksowy telefon równowartość nowego iPhone'a 11.

© dobreprogramy