r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

W Polsce jak w Afryce – ShowMax już na starcie wygrywa z Netflixem

Strona główna AktualnościINTERNET

Minęły niemal dwa tygodnie od polskiej premiery serwisu VoD ShowMax. Już w momencie startu został oceniony przez branżę jako potencjalnie atrakcyjniejszy dla polskiego widza, za sprawą ceny, metod płatności i dostępności rodzimych produkcji, w tym słynnego „Ucha Prezesa”. Teraz dostajemy pierwsze dane o popularności Showmaxa – i już widać, że oceny nie były wyssane z palca. Należący do Naspersa serwis z Południowej Afryki znacznie lepiej odczytał polskie realia, niż jego wielki konkurent, Netflix.

Przedstawione przez Gemiusa/PBI badanie pokazało, że w pierwszym tygodniu ShowMax odwiedziło ponad 210 tys. realnych użytkowników, którzy wygenerowali niemal 860 tys. odsłon, spędzając w serwisie średnio trzy minuty i 5 sekund. To świetny wynik, niemal każdego dnia w pierwszym tygodniu swojej obecności w polskim internecie ShowMax wygrywał ze znacznie dłużej obecnym u nas Netflixem.

Słabością ShowMaxa może być krótszy średni czas korzystania przez odwiedzających i mniejsza liczba odsłon w niektórych dniach, za wcześnie jednak, by na tej podstawie wnioskować o tym, ilu widzów pozyska sobie na dobre. Można jedynie ocenić, że nie było falstartu – dobra polonizacja, dostosowanie do oczekiwań i możliwości polskiego widza, łatwość zapłacenia (także poprzez SMS), przystępne ceny, to wszystko może przyciągnąć standardowego Kowalskiego, którego nieco hipsterska oferta Netfliksa po prostu „nie rusza”.

r   e   k   l   a   m   a

Do tej pory bowiem Netflix nie zdołał zaoferować niczego istotnego dla tego typowego polskiego widza, umiarkowanie zanurzonego w międzynarodowy (a w praktyce amerykański) przekaz medialny. Co prawda doczekaliśmy się już kategorii Polskie programy i seriale oraz Polskie filmy, ale umieszczone tam produkcje jakoś nie budzą one entuzjazmu widzów – jednogwiazdkowe oceny to norma. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, dostępne tam komediowe standupy w polskim wydaniu wydają się wymęczone i kompletnie oderwane od naszych realiów.

Ta umiejętność dostosowania się do lokalnego widza nie wzięła się znikąd. Południowoafrykański serwis, który wystartował w sierpniu 2015 roku, od początku postawił na lokalne treści, lokalne potrzeby, lokalnie akceptowane sposoby płatności. Zamiast ograniczać się do Hollywood, zaoferował na starcie też treści z Wielkiej Brytanii, Kenii i Południowej Afryki, dostępne nie tylko po angielsku i w afrikaans, ale też w językach isiZulu, Tswana, Sesotho i Xhosa.

Co szczególnie ważne, czescy inżynierowie, którzy rozwijają ShowMaxa, dostosowali streamingi wideo do możliwości tamtejszych łączy, pozwalając użytkownikom ustalić maksymalne ich obciążenie. Szybko dodali też możliwość bezpośredniego pobrania filmów na urządzenia mobilne do obejrzenia później. Płatności realizowano zaś za pomocą ogromnie popularnego w wielu krajach Afryki systemu mikrotransakcji M-Pesa. To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której zdobycie pnad 10 mln klientów zajęło ShowMaxowi niecały rok.

Teraz na polskim rynku serwis robi dokładnie to samo – i najwyraźniej trafia w samo sedno. Nie będzie konkurentem dla Netflixa, nastawionego na zupełnie inną widownię. Zamienia się w serwis, który będzie konkurował z rodzimymi serwisami VoD, tak treścią jak i ceną.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.