Wielka zmiana w Wear OS-ie. Google wreszcie poszedł po rozum do głowy

Strona główna Aktualności

O autorze

Trwało to długo, ale Wear OS wreszcie zmienia się na lepsze. A właściwie nie tyle system sam w sobie, co polityka z nim związana.

Wear OS (znany wcześniej jako Android Wear) od samego początku jest zaprzeczeniem wszystkich idei, które stoją za sukcesem Androida. I — nie ukrywam — nigdy nie byłem w stanie pojąć dlaczego.

Pozwólcie, że w ramach wprowadzenia przytoczę fragment mojego tekstu "Android Wear — miało być pięknie, a wyszło jak zawsze" z 2015 roku. Przeszło cztery lata temu pisałem:

Jeśli chodzi o smartfony, jestem zwolennikiem stosowanych przez producentów nakładek. Wprawdzie uzbrojone w nie urządzenia zazwyczaj otrzymują aktualizacje oprogramowania z kilkumiesięcznym opóźnieniem (o ile w ogóle), ale przeważnie gigantyczna część funkcji wprowadzanych wraz z nowym Androidem obecna była we wspomnianych nakładkach od dawna, a nowy system funkcjonalnie w dalszym ciągu pozostaje w tyle.

W przypadku Androida Wear jest zupełnie inaczej, bo Google w ogóle nie pozwala partnerom na głęboką ingerencję w system; mogą oni jedynie dodać garść własnych aplikacji i tarcz zegara. Wszystkie urządzenia powstają ponadto w ścisłej współpracy z wyszukiwarkowym gigantem, co przekłada się na relatywnie niewielkie zróżnicowanie oferty.

Na problem braku nakładek zwróciłem uwagę także w roku 2016, gdy kolejni producenci zaczęli się od Androida Wear odwracać:

To, czego tej platformie brakuje, to znanej z Androida otwartości i widać to po działaniach producentów. Samsung i Huawei idą w Tizena, LG eksperymentowało swego czasu z platformą webOS, a Lenovo Moto od ponad roku nie zaprezentowało żadnego nowego zegarka.

Mam nadzieję, że Google wkrótce zmieni swoją strategię, co zachęci partnerów do powrotu do Androida Wear.

Pod względem ideologicznym platformie Wear OS bliżej było dotychczas do zamkniętego i ściśle kontrolowanego przez Microsoft Windows Phone'a niż otwartego i podatnego na modyfikacje Androida. Jak skończył Windows Phone, wiemy wszyscy, więc dziwiło mnie, dlaczego Google popełnia te same błędy i oczekuje innych rezultatów. Najwidoczniej firma doszła do tego samego wniosku.

Wear OS doczekał się pierwszej nakładki

Swoją premierę miał Xiaomi Mi Watch, czyli pierwszy pełnoprawny smartwatch Xiaomi. Podczas prezentacji przedstawiciele firmy z dumą ogłosili, że to pierwszy zegarek działający pod kontrolą zmodyfikowanej wersji Wear OS-u. Nazwano ją MIUI For Watch.

Modyfikacje Xiaomi sięgają głęboko. Nowy zegarek ma nie tylko kompletnie przeprojektowany interfejs, ale i obsługuje popularny w Chinach system płatności Mi Pay. Producent zaimplementował też autorski sklep z apkami.

Na wprowadzanie tego typu zmian Google dotychczas nie pozwalał, co jest prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn, dla których partnerzy zaczęli się od Google'a odwracać. Samsung czy Huawei od dawna stawiają na swoje oprogramowanie.

Pytanie tylko, czy Google nie podjął tych działań za późno

Znamienny jest fakt, że Xiaomi wypuściło pierwszy zegarek z Wear OS-em dopiero w momencie, w którym Google pozwolił mu trochę w systemie pogrzebać. Tym samym Chińczycy mogli sięgnąć po gotowe oprogramowanie, ale zrobić wszystko po apple'owskiemu swojemu. To tylko potwierdza, że software'owy kaganiec był producentom bardzo nie na rękę.

Nie wiadomo jednak, czy teraz - gdy Wear OS pozwala się firmom wyróżnić - te będą chętne do wznowienia przerwanej przed laty współpracy. Oczywiście przy założeniu, że Google zaproponował takie warunki nie tylko Xiaomi, bo co do tego pewności nie ma.

© dobreprogramy
s