W tym przypadku nie jest inaczej, a przy okazji tej kompilacji wyeliminowano 6 kolejnych usterek. Microsoft zadbał o usunięcie błędu powodującego zamkniecie karty podczas przeglądania internetu w Edge'u, po dotknięciu elementu Flash dwoma palcami, a także usterki polegającej na niewłaściwym renderowaniu miniatur i ikon, kiedy na pulpicie komputera znajdował się dowolny plik wideo.
Ponadto wyeliminowano problem z odtwarzaniem dźwięku przez Bluetooth, który mógł występować w aplikacjach korzystających także z mikrofonu oraz rozwiązano problem nieuzasadnionego, nadmiernego zużycia energii podczas korzystania z niektórych aplikacji (w tym OneNote'a). Microsoft informuje także o usunięciu błędu w PowerShellu, który niepoprawnie wyświetlał japońskie znaki oraz pozbyciu się usterki skutkującej niewłaściwym skalowaniem: wcześniej elementy interfejsu systemu były w rzeczywistości mniejsze, niż zakładały ustawienia, co mogło być widoczne przede wszystkim podczas korzystania z pulpitu zdalnego w trybie pełnoekranowym.
Co ciekawe, tym razem producent nie ukrywa, że w systemie wciąż napotkać można na inne usterki. W podsumowaniu wymieniane są dwa błędy, obydwa jednak związane z Menedżerem zadań. Pierwsza usterka to niewłaściwe wskazywanie użycia procesora, natomiast drugi problem polega na nieuzasadnionym migotaniu strzałki, która pozwala rozwinąć listę procesów, by zobaczyć te, które działają w tle.
WIDEO
Jak widać, Microsoft ma przed sobą jeszcze trochę pracy. Od kilku kompilacji w testowym Windowsie 10 nie ma już co prawda znaku wodnego informującego o korzystaniu z testowej wersji systemu, jednak producent wyraźnie zaznacza, że do gotowej wersji jeszcze trochę brakuje. Edycja RTM (ostateczne wydanie, które później trafi do wszystkich) z pewnością ukaże się w najbliższych tygodniach, ale dokładna data premiery nie jest jeszcze znana.