Windows czy Linux? Tylko jeden z nich poleciał na Marsa

Strona główna Aktualności

O autorze

Kolejny "bragging point" dla użytkowników i miłośników Linuxa. Ingenuity, czyli 1,8-kilogramowy, autonomiczny dron, który trafił na Marsa razem z łazikiem Perseverance działa właśnie na Linuksie.

Wiadomością o Linuksie na Marsie pochwalił się Tim Canham, inżynier programista systemów lotniczych z NASA podczas wywiadu z IEEE Spectrum.

- Po raz pierwszy wyślemy Linuksa na Marsa - powiedział Canham. - Używamy frameworku stworzonego wewnętrznie w NASA z przeznaczeniem dla cubesatów (małe satelity o wymiarach 10x10x10 cm - red)/

Framework, o którym wspomniał Canham toF Prime stworzony w NASA, a następnie udostępniony na zasadach open source.

Do tej pory komputery znajdujące się marsjańskich łazikach działały głównie na systemie VxWorks, działa na nim również najnowszy Perseverance. Wyjątkiem był Sojourner z 1997 roku, który działał na bazie cyklicznej realizacji zadań (cyclic executive).

Sam dron Ingenuity jest wyjątkowym eksperymentem. Z jednej strony spróbuje zrobić coś, czego żadna maszyna do tej pory nie dokonała - polecieć w atmosferze Marsa. Z drugiej strony dron został zbudowany zupełnie inaczej niż większość sprzętu kosmicznego NASA. Podczas gdy łazik Perseverance powstał w klasyczny sposób, czyli części i oprogramowanie zostały stworzone specjalnie z myślą o łaziku, to dron został w dużej części zbudowany z części "z półki".

Canham przyznał, że niektóre części dosłownie zamówili ze sklepu z elektroniką. Warto też zauważyć, że podzespoły Ingenuity wypadają blado w porównaniu choćby ze smartfonami ze średniej półki. Jednostką obliczeniową drona jest procesor Snapdragon 801 działający z częstotliwością 500 Hz (nie megaherców, a właśnie herców).

Dlatego drodzy liuksowcy, jeśli ktoś będzie próbował was przekonać, że windows jest najlepszy, to zapytajcie go, czy windows był na Marsie? Makao i po makale.

© dobreprogramy
s