XNOTE P75: desktopowy i7 i GTX 980M w laptopie

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Piętnastocalowy laptop przeznaczony do gier i do tego z procesorem desktopowym? Kiedy dowiedziałem się, że na rynek trafiło takie urządzenie, zacząłem się zastanawiać, ile układom umieszczonym w środku zajmie stopienie obudowy. Dzięki polskiej marce laptopów gamingowych XNOTE mogliśmy przetestować model P75 GAMING, który stanowi bezkompromisową ofertę dla najbardziej wymagających graczy. Czy tego typu eksperyment ma w ogóle sens, czy może jednak podda się w walce z fizyką i spłonie podobnie jak nasi przeciwnicy w grach?

Pierwsze wrażenie jakie budzi nowy XNOTE jest pozytywne. Nie jest on mały, bo mierzy 385 x 262 x 35,7 mm, ale jak na sprzęt gamingowy nie są to wymiary gigantyczne. Waga wynosząca 3,4 kg z włożoną baterią pozwala stwierdzić, że jeżeli chodzi o gabaryty, ciągle mamy do czynienia z czymś mobilnym. Może nie jest to ostatni krzyk mody dopasowany do coraz popularniejszych ultrabooków, ale nie o to przecież chodzi w tego typu urządzeniu. Nie wygląda ono zbyt elegancko, brakuje tu obłości czy nowoczesnych kształtów, laptop przypomina raczej nieco starsze „cegły”. Całość została wykonana z plastiku, ale jednostka jest sztywna i nie skrzypi, a na dodatek w wielu miejscach pokryto ją gumowaną, miłą w dotyku powłoką.

Specyfikacja budzi szacunek

Układ złącz jest niemalże bez zastrzeżeń: z lewej strony znajdziemy gniazdo karty sieciowej, trzy porty USB 3.0, czytnik kart pamięci 6w1, a także USB 3.0/eSATA. Z prawej umieszczono blokadę Kensington Lock, cztery złącza audio (wyjście słuchawkowe, wejście audio, wyjście cyfrowe i wejście mikrofonowe), a także jeden port USB 3.0. Na tyle znajdziemy HDMI, 2 złącza DisplayPort, a także złącze zasilania przypominające nieco przedpotopową już wtyczkę S-Video. Na końcach umieszczono dwa wyloty powietrza z podwójnego układu chłodzącego, co było najlepszym wyjściem: boki nie zostały zmarnowane, a na dodatek umieszczenie na nich wylotów powodowałoby duży dyskomfort podczas gry. Do kompletu zabrakło jedynie złącza Lightning. Co mamy natomiast w środku?

  • Procesor: Intel Core i7-4790S 3.2 GHz
  • Karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX 980M
  • Pamięć RAM: 16 GB Crucial DDR3 1600 MHz
  • Dysk: Samsung SSD XP941 PCIe M.2 500 GB
  • Sieć: Gigabit LAN + Intel AC-7265 802.11ac z Bluetooth 4.0
  • System: Windows 8.1 Enterprise 64-bit

Uwagę zwracają imponujące możliwości rozbudowy. Po odkręceniu kilku śrubek zyskujemy dostęp do karty graficznej, procesora, dwóch slotów pamięci RAM (kolejne dwa znajdują się pod klawiaturą), karty Wi-Fi, a także dwóch miejsc na dyski twarde w standardzie SATA. W testowanym przez nas modelu oba były wolne, bo dysk SSD dostarczony przez producenta korzystał z portu M.2, co ma zresztą zdecydowane odbicie w jego wydajności. Wadą jest natomiast bateria, która po prawdzie stanowi część obudowy i znajduje się na niej jedna z podpórek. W efekcie używanie laptopa bez włożonej baterii jest niekomfortowe, bo cały sprzęt jest niestabilny.

Matowa powierzchnia laptopa, choć miła w dotyku, momentalnie zbiera najróżniejsze zabrudzenia i ślady po palcach. Nie są one łatwe do usunięcia, nie obejdzie się więc bez regularnego, dokładniejszego czyszczenia jego powierzchni. Cała konstrukcja jest nad wyraz sztywna. Pomimo usilnych prób, nie udało mi się odnaleźć miejsca, które uginałoby się pod nawet solidniejszym naciskiem, lub w jakikolwiek sposób by skrzypiało. Urządzenie może się na tle np. ultrabooków wydawać momentami nieco toporne, ale oferuje jakość wykonania na poziomie równie wysokim co urządzenia z serii biznesowych.

Klapa matrycy mogłaby być sztywniejsza - przy szarpnięciu jedynie lekko się chybocze, ale na szczęście nie zmienia poprzedniego położenia. Nie znajdziemy tu żadnego zatrzasku, a pokrywa zamyka się na wysokości około 4 cm. Maksymalny kąt otwarcia wynosi około 120 stopni, co było nieco niemiłym zaskoczeniem. Z drugiej strony konstrukcja zawiasów uniemożliwia inne rozwiązanie i musimy to laptopowi wybaczyć. Właśnie po klapie widać, gdzie producent zaoszczędził nieco miejsca: w stosunku do reszty laptopa jest ona nad wyraz cienka. Mimo wszystko zawiera m.in. odpowiednie uszczelki mające chronić wnętrze przed kurzem, a próby dociskania ekranu nie powodują powstawania zniekształceń obrazu.

Jedna z najlepszych matryc w laptopach

Matryca w jaką został wyposażony testowany model to panel LCD IPS AU Optronics B156HAN01.2 o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Full HD na 15,6" jest wartością optymalną i na szczęście nie wymaga skalowania, które w Windowsie spisuje się raczej kiepsko. Podczas zamawiania tego typu sprzętu skorzystać możemy także z matryc o większej rozdzielczości (nawet 4K), choć warto pamiętać, że na pewno odbije się to negatywnie na wydajności. Jakość obrazu wyświetlanego na ekranie jest świetna. Wysoki maksymalny poziom jasności i matowe wykończenie powodują, że z laptopem możemy pracować nawet na zewnątrz, o ile oczywiście nie zabraknie nam energii. Kąty widzenia są jak na laptopa imponujące i zadowolą nawet graczy obracających urządzenie w dziwny sposób. Nieźle wypada czerń, choć jest to IPS i bez trudu zobaczymy efekt srebrzenia. Obraz wydaje mi się minimalnie zaniebieszczony, ale w stosunku do większości urządzeń i tak wypada rewelacyjnie. Możemy na nim przeglądać także zdjęcia pełne kontrastowych kolorów, matryca pozwoli nam na ich dostrzeżenie i nasyci oczy barwami.

Testowany XNOTE został wyposażony w pełnowymiarową, podświetlaną klawiaturę wyspową. Układ klawiszy nie sprawia najmniejszych problemów podczas pracy z komputerem, a dla graczy zaleta powinno być dodatkowe wyeksponowanie klawiszy W, S, A i D. Przyciski multimedialne są uruchamiane za pomocą kombinacji Fn + F1-F12. Klawisze podobnie do całej jednostki są wykonane z tworzywa przypominającego w kontakcie gumę. Ich skok nie jest zbyt duży, ale wyczuwalny. Pisanie na tej klawiaturze jest bardzo wygodne, sprawdza się ona nie tylko w grach, ale i podczas pracy biurowej. Jedyne co można jej zarzucić to lekkie uginanie się środkowej części na całej długości komputera, a także wysokość laptopa i nieco ostre krawędzie - te spowodowały już po niezbyt długiej pracy ból przedramion, bo regulowany fotel nie pozwolił na wyższe ustawienie, co zresztą i tak skutkowałoby nieodpowiednią pozycją głowy i bólem kręgosłupa.

Odrębną sprawą jest podświetlenie. Użytkownik może regulować je poprzez trzy stopnie intensywności za pomocą klawiszy funkcyjnych, a także dedykowanego oprogramowania. Całość podzielono na trzy strefy, z których każda może być podświetlana innym kolorem. Oprogramowanie dołączone przez producenta pozwala na uruchomienie czujnika oświetlenia, a także dodatkowych efektów podświetlenia jak np. fala, oddech czy dopasowywanie się do aktualnie odtwarzanej muzyki. To detal, który jednak cieszy oko, a przy pracy bez dodatkowego oświetlenia zapewnia wygodną pracę. Płytka dotykowa firma Synaptic jest spora i dosyć wygodna. Moim zdaniem została ona jednak umieszczona nieco za płytko, w efekcie czego czasami można odnieść wrażenie, że wcale się na niej nie znajdujemy. Została umieszczona nieco na lewo, co jest naturalnym położeniem, ale gdy spojrzymy na całość od góry wygląda nietypowo: wszystko za sprawą kształtu pokrywy i całej jednostki głównej, która w środku przechodzi w trójkąt. Przez ułożenie płytki dotykowej można uznać, że z konstrukcją jest coś nie tak, ale będzie to jedynie złudzenie.

Pod touchpadem znajdziemy dodatkową diodę, którą stanowi czystą ozdobę i którą na szczęście można wyłączyć. Poślizg jest w porządku, podobnie zresztą jak domyślnie skonfigurowane gesty pozwalające na korzystanie m.in. z paska zaklęć systemu Windows 8, a także przewijania. Pod touchpadem umieszczono dwa przyciski przedzielone czytnikiem linii papilarnych. Ich wielkości i sposobie działania nie można nic zarzucić, działają z niewielkim, acz wyczuwalnym skokiem, są ciche i podobnie jak klawiatura miłe w dotyku.

Producent wyposażył laptopa w łącznie trzy głośniki: system stereo, oraz głośnik niskotonowy, wszystkie wykonane przez firmę Onkyo. Za wysoką jakość dźwięku ma odpowiadać system Sound Blaster Audigy X-Fi MB3. Trzeba przyznać, że całość wypada nad wyraz dobrze: laptop brzmi świetnie, spokojnie możemy zarówno oglądać na nim filmy jak i grać w gry komputerowe. Jego głośniki są lepsze od niejednego taniego zestawu zewnętrznego. Przyczepić nie można się również do wejścia słuchawkowego: po podłączeniu zestawu Kingston HyperX Cloud jakość dźwięku była na bardzo wysokim poziomie.

Nie ma crapware, są przydatne narzędzia

W przypadku komputerów XNOTE to klient wybiera oprogramowanie, producent nie korzysta także z żadnego crapware. Zamiast tego otrzymujemy do dyspozycji kilka aplikacji przydatnych do zarządzania sprzętem. Pierwsza z nich pozwala na sterowanie oświetleniem klawiatury, oraz umieszczonej pod touchpadem diody. Znajdziemy w niej również funkcję tworzenia profili, w których określone klawisze pełnią dodatkowe funkcje w połączeniu z przyciskiem FN. Skonfigurować w podobny sposób da się również myszkę, zupełnie niezależnie od tego, jakie oprogramowanie do niej dostarcza producent. Dodatkowa opcja pozwala na zapisywanie statystyk używania poszczególnych klawiszy. Po włączeniu nagrywania program rejestruje co wpisujemy, następnie możemy sprawdzić częstość na mapie cieplnej.

Drugi program, Control Center, teoretycznie służy do obsługi klawiszy multimedialnych. W praktyce pozwala ponadto na przełączanie się pomiędzy profilami zasilania (np, wydajność, oszczędzanie energii), ustawianie jasności ekranu i głośności, a także ustawiania pracy chłodzenia. Tutaj dostępne są trzy tryby: maksimum, czyli lokalny huragan, automatyczny, a także XTU starający się zachować możliwe niski poziom głośności. Ostatni program to BioExcess. Możemy w nim skonfigurować czytnik linii papilarnych, wykorzystać go do logowania się do systemu Windows, uwierzytelnienia na stronach internetowych, a także do stworzenia zaszyfrowanego obszaru na dysku twardym jako sejf na ważne dane. Aplikacje dostarczone przez producenta są dostępne w polskich wersjach językowych, co jak na kadłubki Clevo nie jest regułą.

Mocy na pewno nie zabraknie

Muszę bez bicia przyznać, że jest to najszybszy laptop, z jakim miałem do czynienia. Jest to po prawdzie również najszybszy komputer osobisty, który przyszło mi używać, bo desktopowy procesor w połączeniu z dużą ilością pamięci i wydajną kartą graficzną pozwala na sporo. Procesor Intel Core i7-4790S został wyposażony w 4 rdzenie, a dzięki technologii Hyper-Threading obsługuje on 8 wątków jednocześnie. Jego taktowanie standardowe to 3,2 GHz, ale dzięki TurboBoost może on uzyskać nawet 4 GHz. Do tego dochodzi aż 8 MB pamięci wewnętrznej. Wskaźnik TDP tego procesora został ustalony na poziomie 65 W – to bardzo dużo jak na laptopa. Karta graficzna to GeForce GTX 980M. Korzysta ona z architektury Maxwell, posiada 1536 rdzeni CUDA aż 8 GB pamięci wewnętrznej na 256-bitowej szynie zapewniającej przepustowość na poziomie 160 GB/s. Pobór mocy tej karty może nieco przekraczać 100 W. Do tego doliczmy 2 kości pamięci DDR3 o taktowaniu 1600 MHz działające w trybie dual channel. Jak to wszystko spisuje się w praktyce? Po prostu fantastycznie.

Laptopy XNOTE to sprzęt gamingowy, postanowiłem więc sprawdzić go głównie w tych zastosowaniach. Wymagające produkcje nie są mu straszne: Battlefield 4, Call of Duty: Advanced Warfare, Far Cry 4 to przykłady gier, w których możemy na natywnej rozdzielczości uruchomić wszystkie detale, a następnie cieszyć się płynną rozgrywką. Aż dziw bierze, że coś takiego jest możliwe na laptopie. Grze niestraszne było także uruchomienie nad wyraz wymagającego Assassin's Creed: Unity, choć momentami dało się odczuć pewne spadki wydajności, na co pomogło wyłączenie synchronizacji pionowej. Jest to bez wątpienia wymarzony sprzęt dla gracza, bo w laptopie otrzymujemy kartę, która wydajnościowo odpowiada desktopowemu modelowi GTX 970, a zarazem nie jest obarczona problemami związanymi z pamięcią, jakie ma wspominana karta. W teście Cinebench R15 laptop uzyskał 710 punktów dla testu CPU i 119,26 FPS w teście OpenGL. Bardzo wysokie noty udało się uzyskać także w 3DMarku, gdzie wynik ostateczny wyniósł aż 8545 punktów.

Równie ciekawym elementem co procesor i karta graficzna jest dysk, w jaki został wyposażony testowany egzemplarz. Model XP941 od Samsunga to napęd SSD o pojemności aż 500 GB i korzystający z portu M.2. Pozwala mu to uzyskać wyniki o wiele lepsze, niż nawet najszybszych SSD podłączanych za pomocą zwykłego SATA III. W teście AS SSD odczyt wyniósł ponad 1,1 GB/s, zapis osiągnął z kolei ponad 800 MB/s. Nieco gorzej wypadły testy próbki 4K, ale to w przypadku platform mobilnych korzystających z wielu systemów oszczędzania energii kwestia normalna, która nie wpływa zresztą na praktyczne działanie. Podczas normalnej pracy kopiowanie danych pomiędzy partycjami odbywa się ekspresowo, choć muszę przyznać, że nie odczułem zasadniczej różnicy pomiędzy tym nośnikiem a stosowanym przeze mnie Samsungiem EVO na SATA III z o połowę gorszymi transferami.

Jest stosunkowo cichy i chłodny…

Podczas niewymagającej pracy zarówno na zasilaniu akumulatorowy jak i po podłączeniu do sieci laptop pracuje bardzo cicho. Szum wentylatora dobiega do naszych uszu cały czas, ale nie jest to dźwięk zbyt ostry, ani przesadnie głośny - w przypadku wielu tanich konstrukcji głośniejszy okazały się wirujący dysk twardy. Laptop jest wtedy dosyć chłodny, choć części klawiatury na której spoczywają dłonie nieco się nagrzewają powodując pewien dyskomfort. Zjawisko to nie występuje pod obciążeniem. Poważniejszym problemem okazuje się piszczenie cewek, które można od czasu do czasu usłyszeć. Jest to zjawisko dosyć nietypowe i najprawdopodobniej nie ma związku z pracą matrycy, bo występuje nawet wtedy, gdy ta jest wyłączona.

Układ chłodzenia zbudowany z dwóch wentylatorów i całego zestawu rurek przewodzących ciepło zastosowany w tym komputerze jest nad wyraz skuteczny. Podczas testów wydajnościowych polegających na jednoczesnym uruchomieniu testu Prime95 oraz aplikacji FurMark zanotowaliśmy maksymalnie 91 stopni na procesorze i stosunkowo niewiele, bo tylko 76 stopni na karcie graficznej. Oczywiście przy takim obciążeniu laptop jest już odpowiednio głośniejszy, ale wcale nie przypomina on startującego odrzutowca, ani nie zagłusza dźwięków wydobywających się z głośników, nie mówiąc już zupełnie o graniu na słuchawkach. Nie zapominajmy, że podczas normalnej pracy lub gry takie obciążenie obu podzespołów w zasadzie nie będzie występowało i temperatury będą jeszcze niższe.

Temperatury biorąc pod uwagę podzespoły i głośność są bardzo dobre. Co więcej, podczas testów nie zauważyłem zjawiska throttlingu tj. obniżania taktowania procesora lub karty graficznej w celu zmniejszenia temperatury - przy maksymalnym obciążeniu wszystkich rdzeni taktowanie wynosiło 3,6 GHz, czyli układ korzystał z TurboBoost i nie był w żaden sposób ograniczany. Dlaczego nie 4 GHz wymienione w specyfikacji? Takie taktowanie dotyczy jedynie chwilowych obciążeń a i to nie dla wszystkich rdzeni jednocześnie. Warto zarazem zauważyć, że do tego laptopa możemy zamontować jeszcze wydajniejsze procesory o TDP nawet 88 W. Mam obawy co do takiego rozwiązania - przy granicznych obciążeniach chłodzenie może okazać się niewystarczające.

ale i tak pali jak Ferrari

Pobór prądu tego potwora jest wysoki i spokojnie przebija niejedną niewielką konstrukcję stacjonarną. W spoczynku, przy zbilansowanym planie zasilania i jasności ustawionej na 50% komputer pobiera z gniazdka około 50 W. Jak na laptop to stosunkowo dużo, winą za taki stan rzeczy można obarczać brak wsparcia dla technologii Optimius. Podczas wymagającej pracy z maksymalnie obciążonym procesorem i kartą graficzną zanotowaliśmy maksymalnie 230 W, czyli tyle, ile teoretycznie jest w stanie dostarczyć maksymalnie zasilacz dołączony do zestawu. W przypadku jeszcze mocniejszej konfiguracji kupujący może na szczęście wybrać nieco mocniejszy model oferujący odpowiedni zapas mocy. W trakcie testów nie zanotowaliśmy żadnych problemów związanych z zasilaniem, podczas gry w wymagające tytuły pobór prądu wynosił około 160-180 W, a więc wartość w pełni bezpieczną.

Komputery gamingowe nie są stworzone do pracy mobilnej, ale to wciąż laptop, postanowiliśmy więc sprawdzić, jak radzi on sobie w sytuacji, gdy nie będziemy grać, a w ruch pójdą narzędzia biurowe i przeglądarka. Przy zbilansowanym planie zasilania jasności ustawionej na 35% i połączeniu z siecią Wi-Fi bateria wystarczyła na minimalnie ponad 2 godziny pracy. Biorąc pod uwagę jej pojemność wynoszącą 82 Wh jest to wynik słaby, ale nie zapominajmy, że do pracy cały czas jest zaangażowana wydajna karta graficzna od Nvidii. Poza tym, oficjalna specyfikacja mówi o czasie pracy około 130 minut – sklepowi należy się plus za to, że dane są zgodne z rzeczywistością i nikt nie starał się ich zawyżać.

Podczas gry jesteśmy przykuci do zasilacza i tutaj pojawia się pewien problem - przewód dostarczony w zestawie jest bardzo krótki, zarówno ta część prowadząca od zasilacza do gniazdka, jak i do komputera (której nie możemy już zamienić na inną). Zasilacz jest natomiast olbrzymi, może więc zajmować na biurku dodatkowe miejsce, które byłoby wolne, gdyby przewód był nieco dłuższy. Na plusik można zaliczyć niewielkie podkładki antypoślizgowe, które zostały na nim umieszczone.

Samochód, czy może laptop gamingowy?

Test XNOTE P75 pokazał, że dzięki cyklicznemu zmniejszaniu procesu technologicznemu i zmianie architektury na bardziej energooszczędną jak np. Maxwell od Nvidii możliwe jest stworzenie laptopa jeszcze mobilnego, a oferujące wydajność na niesamowitym poziomie. Jedyny problem to oczywiście cena. Testowana przez nas specyfikacja kosztuje ponad 10 tysięcy złotych, a wcale nie jest to wariant najmocniejszy. W sklepie Xnote.pl możemy stworzyć konfigurację złożoną z jeszcze mocniejszego procesora, karty graficznej przeznaczonej dla profesjonalistów i kilku dysków SSD, której cena osiągnie astronomiczne 25 tysięcy złotych. Samochód, a może laptop gamingowy? Wszystko zależy od zasobności naszego portfela.

© dobreprogramy