Xiaomi Mi Band 2: test solidnej smartopaski nie tylko dla sportowców

Strona główna Lab Inne

O autorze

Na rynku mamy istny zalew smartzegarków. Urządzenia tego typu dzisiaj produkuje większość liczących się firm technologicznych, od Apple i Samsunga, przez LG i Huawei aż po inne marki, np. Withings. Chińczycy z Xiaomi w tej rywalizacji idą własną drogą i stawiają na inteligentne opaski: mniej spektakularne niż większość inteligentnych zegarków, wyposażone w mniejszą liczbę narzędzi, za to proste i przede wszystkim przydatne w codziennym zastosowaniu. Ich najnowszy produkt, czyli MiBand 2, ma wszelkie szanse na to, by pójść w ślady swojej poprzedniczki: opaski Mi Band pierwszej generacji i stać się sprzedażowym hitem, który skradnie serca wielu użytkowników.

Co znajdziemy w zestawie?

Już od pierwszych chwil przygody z opaską Mi Band2 widać, że Xiaomi stawia na prostotę. Sprzęt trafił do mnie w skromnym, jasnobrązowym pudełku z dyskretnym logo producenta. W środku znajdziemy samą kapsułkę z wyświetlaczem, silikonową opaskę, a także króciutki kabel do ładowania z wtyczką microUSB (zdecydowanie przeznaczony do tego, aby używać go podczas pracy z laptopem) i instrukcję obsługi. Ta ostatnia jest dostępna tylko w języku chińskim. Na szczęście można się obejść bez tłumacza (np. aplikacji na smartfona), dokument zawiera bowiem nie tylko tekst, ale też proste obrazkowe instrukcje, które krok po kroku objaśniają, jak skonfigurować opaskę od Xiaomi.

Sama opaska różni się od pierwszej edycji Mi Banda. Najważniejsza nowość to elektroniczny wyświetlacz OLED o przekątnej 0,42 cala, obsługujący dotyk i dodatkowo wyposażony w przycisk, który odpowiada za przełączanie pomiędzy poszczególnymi funkcjami opaski. W porównaniu z poprzedniczką, nowa wersja sprzętu Xiaomi doczekała się też lepszego, bardziej stabilnego mechanizmu mocowania kapsułki z elektroniką w silikonowej opasce, poprawiono też sposób zapinania paska. Nie jest to jednak najwygodniejsze rozwiązanie na świecie, zwłaszcza dla osób, które mają duże dłonie. Ale wrócę do tego wątku w dalszej części tekstu.

Sprzęt robi dobre wrażenie, jeśli chodzi o jakość wykonania. Wszystko dobrze do siebie pasuje, silikon jest wysokiej jakości i jest przyjemny dla dłoni, zgodnie z deklaracjami producenta kapsułka z elektroniką oraz ekranem dobrze wpasowuje się w opaskę. Ciekawie rozwiązano też kwestię ładowania urządzenia: gdy nadejdzie pora, by nakarmić akumulator, wystarczy wyjąć kapsułkę z paska, włożyć do specjalnego, kolistego uchwytu na dołączonym do zestawu kabelku i wpiąć go do ładowarki.

Imponująco wytrzymały akumulator

Ładowanie od 10 do 100 proc. zajęło nieco ponad godzinę. Warto jednak dodać, że używając opaski Mi Band 2, ładowanie nie będzie Was absorbowało zbyt często. Gdy otrzymałem opaskę do testów, akumulator miał ok. 80 proc. energii. Po pięciu dniach intensywnego użytkowania, kiedy sprawdziłem wszystkie możliwości oferowane przez urządzenie (także te, które wymagają stałej łączności Bluetooth), akumulator zatrzymał się na ok. 10 proc. Próbowałem rzecz jasna wycisnąć Mi Band 2 do ostatniej kropli, ale akumulator (litowo-jonowy o pojemności 70 mAh) okazał się być rywalem nie do zdarcia. Opaska jest też łaskawa dla akumulatora w smartfonie. Nawet, gdy była stale połączona przez Bluetooth z Motorolą X Play na stockowym Androidzie 6.0.1, zabierała między 2-3 proc. energii na jednym ładowaniu. To duży atut nowej smartopaski od Xiaomi i sądzę, że ten element może być magnesem dla tych, którzy rozważają zakup tego produktu.

Łączymy opaskę ze smartfonem

Proces wstępnej konfiguracji sprzętu jest bardzo prosty. Wystarczy uruchomić sprzęt, a następnie pobrać aplikację Mi Fit na Androida lub iOS i rozpocząć parowanie urządzeń. Urządzenie obsługuje Bluetooth LE, należy więc włączyć Bluetootha na smartfonie. Podczas dosłownie kilku chwil, które zabiera łączenie obu urządzeń, opaskę lepiej położyć tak blisko smartfonu, jak to możliwe. Gdy opaska zostanie wykryta, na jej ekranie wyświetli się prośba o dotknięcie przycisku, co potwierdzi połączenie.

Gdy urządzenia zostaną połączone, możemy zabrać się za konfigurowanie współpracy opaski od Xiaomi ze smartfonem. W pierwszym kroku należy założyć konto, które posłuży do gromadzenia naszych danych, np. o liczbie przebytych kroków. Do tego celu można użyć numeru telefonu lub adresu e-mail. Konieczne będzie też podanie płci, wzrostu i wagi: aktualnej i docelowej. Ten proces, podobnie jak parowanie urządzeń, jest prosty i nie zabiera zbyt wiele czasu. Po wszystkim możemy skorzystać z dwóch możliwości: wyłączyć Bluetooth w smartfonie i używać opaski bez synchronizacji danych między urządzeniami, robiąc to okazjonalnie albo pozostawić połączenie i zacząć przekopywać się przez ogrom opcji, które pozwolą na optymalne skonfigurowanie współpracy między Mi Band 2 a smartfonem. Tutaj kluczową rolę odgrywa aplikacja mobilna Mi Fit.

Aplikacja Mi Fit (ze sklepu Google Play i App Store lub nieoficjalna)

Centrum sterowania opaską na smartfonie to aplikacja MiFit. Pełni ona dwie role: po pierwsze, zbiera, podsumowuje i archiwizuje dane, które przesyła opaska Mi Band 2. Na ekranie głównym wyświetla dużą, czytelną informację o liczbie kroków, przebytym dystansie oraz kaloriach, które dzięki temu spaliliśmy. Ponadto, znajdziemy tam dane o ostatnim śnie (po kliknięciu, wyświetli się szczegółowa analiza o czasie snu i podziale na płytki oraz głęboki, a także o godzinie pobudki i czasie, którego potrzebowaliśmy na przebudzenie). Mi Fit na ekranie głównym pokazuje też wykres prezentujący zmianę wagi użytkownika, tutaj jednak trzeba zadbać o ręczne aktualizowanie danych. Możemy również uruchomić pulsometr, ale pod warunkiem, że opaska jest połączona ze smartfonem przez Bluetooth. Listę możliwości, które program dostarcza już na ekranie głównym, zamyka wykres, który informuje o tym, jak często w ostatnich dniach udało nam się zrealizować dzienny cel, czyli ustaloną wcześniej liczbę kroków. Jako cel możemy ustawić również docelową wagę, którą chcemy osiągnąć.

Aplikacja ma też propozycję dla tych, którzy lubią analizować dane. Mi Fit dostarcza wykresów (dziennych, tygodniowych oraz miesięcznych), obrazujących liczbę przebytych kroków, czas aktywności, pokonany dystans oraz liczbę spalonych kalorii.

Po drugie, pozwala skonfigurować powiadomienia oraz alarmy, które otrzymywać będziemy na urządzeniu ubieralnym. Tutaj możliwości do wyboru jest sporo. Możemy sprawić, że podczas przychodzącego połączenia telefonicznego opaska zacznie wibrować. Możliwe jest też skorzystanie z narzędzia, za pomocą którego na ekranie opaski wyświetlane będą ikony powiadomień o SMS-ach, e-mailach lub wiadomościach z Google Hangouts, Facebook Messengera lub WhatsApp. W ustawieniach aplikacji znajdziemy listę zainstalowanych programów, z których powiadomienia mogą lądować na ekranie opaski Mi Band 2. Tutaj jednak producent przewidział dość istotne ograniczenie: możemy wybrać tylko pięć programów.

W aplikacji Mi Fit możemy też uruchomić też tzw. alert o bezczynności. Po ustawieniu godzin, w których będzie obowiązywał, opaska zacznie delikatnie wibrować, gdy przez godzinę nie wykażemy aktywności fizycznej. To dobre rozwiązanie np. dla osób, które pracują w biurze i spędzają sporo czasu przed komputerem. Wibracje będą nam towarzyszyć także wtedy, gdy nastanie pora budzenia, którą wcześniej ustawimy w aplikacji mobilnej. O wskazanej porze Mi Band 2 zacznie nas upominać drżeniem, że nastała najwyższa pora, aby zwlec się z łóżka.

Kolejna funkcja aplikacji Mi Fit powinna przypaść do gustu miłośnikom aktywnego trybu życia. To tryb Sport, który pozwala ustawić docelowe tempo, w którym chcemy biec. W tym trybie Mi Band 2 będzie stale mierzył nasze tętno, informując nas na bieżąco i alarmując, jeśli zaczniemy zbytnio się forsować. Opaska zacznie też wibrować, gdy nasze tempo będzie niższe od tego, które sobie założyliśmy na początku treningu. Tutaj jednak zaznaczam, że nie sprawdziłem tej funkcji w praktyce, bo podczas testów temperatury we Wrocławiu pozwalały co najwyżej smażyć jajka na rozgrzanym asfalcie. O bieganiu w takich warunkach nie było mowy.

Warto też dodać, że urządzenie jest wodoodporne i posiada certyfikat IP67. Podczas testów ochoczo sprawdziliśmy, czy deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością. Urządzenie zdało test pomyślnie: nawet pod strumieniem wody z prysznica opaska zachowuje się tak, jak powinna. Dzięki temu opaska może stać się dobrym kompanem dla osób, które trenują na świeżym powietrzu i nie boją się deszczu. Ćwicząc z MiBand 2, nie ma powodów do obaw, że strugi wody odprawią opaskę Xiaomi na cmentarz elektroniki.

Z samą aplikacją Mi Fit wiąże się ciekawa kwestia. Otóż, w polskim Google Play znajdziemy wydanie z datą 24 kwietnia br. Natomiast w źródłach internetowych z plikami APK można znaleźć nowsze wersje tego oprogramowania, które ma inne funkcje niż oficjalnie dostępny program. Z kolei wersja na iOS w polskim App Store została zaktualizowana 24 czerwca br. Kto wie, być może użytkownicy Androida także doczekają się nowej wersji aplikacji Mi Fit na swoje urządzenia, bez uciekania się do pobierania plików z innych źródeł. Na dziś jednak sytuacja jest co najmniej dziwna: użytkownicy starszej wersji oprogramowania mają dostęp do funkcji, które w nowszych wydaniach nie są już dostępne, np. do inteligentnego alarmu, za pomocą którego opaska budzi użytkownika delikatnymi wibracjami zanim wybije godzina, na którą ustawiliśmy pobudkę. Z nowej wersji programu zniknęła też możliwość zintegrowania z usługą Google Fit. Działało to nieźle, ale Xiaomi z nieznanych przyczyn uznało, że już nie chce dzielić się informacjami z Google. A szkoda, bo dla użytkowników google'owej usługi dla miłośników aktywności fizycznej było to bardzo przydatne rozwiązanie. W nowej wersji oprogramowania dla Mi Band 2 znajdziemy tylko możliwość dzielenia się danymi na WeChat, QQ i Sina Weibo. Tylko najzupełniej poważnie: czy w Polsce ktokolwiek korzysta z tych usług?

Cichy i dyskretny towarzysz codzienności

Trwająca kilka dni przygoda z Xiaomi Mi Band 2 nakreśliła ciekawy kontrast między tym urządzeniem a smartzegarkiem Moto 360 pierwszej generacji, z którego od ponad roku używam na co dzień. Pierwsza i kluczowa różnica jest taka, że opaska od Xiaomi jest sprzętem znacznie bardziej dyskretnym, chwilami wręcz nieodczuwalnym. Opaska dobrze leży na dłoni, nie powoduje dyskomfortu nawet w trakcie upałów. Tak na dobrą sprawę, jeśli nie uruchomimy opcji wyświetlania treści ekranu urządzenia po obróceniu nadgarstka w stronę oczu, można zapomnieć, że ma się na ręku to urządzenie. Wszystko dzięki bardzo małej wadze urządzenia, raptem 15 g. Smartzegarek rzuca się w oczy znacznie bardziej, jest też cięższy, bardziej majestatyczny. Także wibracje, które włączają się na Moto 360 podczas rozmowy przychodzącej, są znacznie bardziej odczuwalne niż te, które odczujemy nosząc Xiaomi Mi Band 2.

Ujmująca jest też prostota wzornictwa opaski i skromna liczba informacji, które znajdziemy na wyświetlaczu. Sprawdzimy jedynie aktualną godzinę, liczbę kroków, pokonany dystans i liczbę spalonych kalorii, włączymy też pulsomierz. Gdy zaś przekroczymy dzienny cel, opaska wyświetli okolicznościową ikonę i będzie wibrować przez kilka sekund. W porównaniu ze smartwatchem pracującym np. pod kontrolą systemu Android Wear, na którym możemy odczytywać ogromną liczbę informacji oraz powiadomień, minimalizm Xiaomi Mi Band 2 jest bardzo odświeżający. To duży atut tego urządzenia. Muszę jednak uczulić na jedną wadę: treści wyświetlane na ekranie urządzenia są praktycznie niewidoczne w pełnym słońcu. Z tym ograniczeniem trzeba się liczyć, planując zakup nowej opaski od Xiaomi.

Mi Band 2: będzie kolejny hit od Chińczyków?

Xiaomi idzie własną drogą na rynku tzw. wearables. Gdy producenci smartzegarków ścigają się, kto zaoferuje lepszy design, lepszy procesor wewnątrz urządzenia lub tzw. ogólny feeling towarzyszący używaniu go, opaski Mi Band są wręcz do bólu proste i minimalistyczne. Dla wielu osób może to być kluczowy atut: smartzegarki kosztują nieraz tyle, co solidny zegarek od renomowanego producenta, a mają podstawową wadę, czyli konieczność ładowania ich co kilka dni. Xiaomi zaś oferuje produkt, który działa płynnie, sprawnie i długo na jednym ładowaniu akumulatora, wygląda nieźle (choć, rzecz jasna, to już kwestia indywidualnego gustu), jest praktycznie nieodczuwalny w codziennym użyciu. A przede wszystkim dostarcza skromny, ściśle określony zestaw informacji. To sprawia, że Mi Band 2 jest urządzeniem, na który uwagę zwrócić mogą nie tylko miłośnicy sportu.

Rzecz jasna, Mi Band 2 ma swoje wady. Są w nim elementy, które można bardzo łatwo zarysować, mechanizm wkładania kapsułki do silikonowego paska jest toporny, a zapinanie opaski to koszmar dla osób, które mają duże dłonie. Także synchronizacja danych między opaską a smartfonem na życzenie użytkownika trwa dość długo. Na minus trzeba też zaliczyć nie tylko chaos w dostępności oficjalnego oprogramowania do obsługi opaski, ale też jej fatalne spolszczenie, które miejscami wygląda tak, jakby stworzył je domorosły tłumacz z języka chińskiego po zażyciu środków rozweselających.

Nie ma jednak róży bez kolców, a opisane wyżej wady Mi Band 2 w żaden sposób nie obniżają komfortu codziennego obcowania z nową opaską Xiaomi. I trudno nam się oprzeć wrażeniu, że księgowi chińskiej firmy już zacierają ręce na myśl o tym, jak urosną im słupki wskazujące dochody. Bo opaska Mi Band 2 ma wszelkie szanse na to, by powtórzyć sprzedażowy sukces swojej poprzedniczki. A przy okazji widać, że Xiaomi idzie własną drogą po sukces na rynku wearables.

Smartopaskę Xiaomi Mi Band 2 możecie obecnie kupić w sklepie Geeksbuying za 44 dolary.

© dobreprogramy