Zdalne nauczanie w Piasecznie. Rodzice zapłacą majątek za połączenia telefoniczne

Strona główna Aktualności

O autorze

Nawet 1300 zł rachunku za telefon komórkowy zapłacą niektórzy rodzice dzieci z III Liceum Ogólnokształcącego w Piasecznie. Dlaczego? Bo korzystając z zaproponowanej przez szkołę aplikacji do zdalnego nauczania, uczniowie godzinami dzwonili na numer w Stanach Zjednoczonych. A winnych nie ma. Co gorsza, jak udało się ustalić, podobne praktyki są stosowane również w innych placówkach edukacyjnych w Polsce.

– Dostałam prawie 680 zł rachunku za telefon córki i nie jestem jedyna. Wiem, że rodzice dziewczynki z innej klasy muszą zapłacić 900 zł, a czasem są to nawet sumy czterocyfrowe. Jeden pan dostał 1300 zł – żali się w rozmowie z dobrymiprogramami pani Monika (imię zmienione), mama jednej z uczennic III LO w Piasecznie. – Operator wyjaśnił na infolinii, że to sprawka częstych połączeń do USA, których koszt wynosi ponad 3 zł za minutę – dodaje.

Pani Monika nie ma wątpliwości, że winę ponosi szkoła. – Aplikacja do nauki zdalnej wymusiła te połączenia [do USA – przyp. red.], a szkoła o tym nie poinformowała – mówi. Tę wersję potwierdza jeszcze druga rozmówczyni, również matka uczennicy III LO.

Była opcja, nie było informacji

Uczniowie III LO w Piasecznie przez ostatnie tygodnie brali udział w lekcjach zdalnych, do których prowadzenia wykorzystywano aplikację Google Classroom. Pozwala ona na połączenie zarówno przez internet, jak i telefon.

Przy połączeniu przez internet lokalizacja nie ma znaczenia, ale w przypadku telefonu wymagane jest zadzwonienie na numer USA, o czym uczniowie – jak twierdzą ich rodzice – nie mieli pojęcia, gdyż nie zostali o tym poinformowani przez szkołę. Jak wiadomo, rozmowy międzykontynentalne nie są ujęte w pakietach i kosztują ekstra.

Według ustaleń redakcji, uczniowie otrzymywali od nauczycieli rozmaitych przedmiotów szablonową instrukcję dołączenia do lekcji wygenerowaną przez aplikację Classroom (widoczna powyżej).

Istotnie nie ma tam informacji o dodatkowych kosztach za połączenie telefoniczne. Jest natomiast wyraźnie widoczny numer kierunkowy do Stanów Zjednoczonych (+1), więc trudno mówić o próbie ukrycia lokalizacji.

Czy jednak uczniowie musieli o tym wiedzieć? Mecenas Grzegorz Choromański z kancelarii Pałucki Trusiński podaje taką tezę w wątpliwość. – Edukacja w publicznej szkole powinna być bezpłatna i nikt nie spodziewa się dodatkowych kosztów, jeśli nie zostanie o tym wprost poinformowany – komentuje w rozmowie z dobrymiprogramami. – Moim zdaniem odpowiedzialność leży po stronie szkoły, choć sprawa nie jest jednoznaczna – ucina.

Szkoła nie chce komentować zajścia

Redakcja próbowała skontaktować się z III LO w Piasecznie, prosząc o komentarz, jednak okazało się to niemożliwe. Pracownik sekretariatu odłożył słuchawkę, zanim zdążyliśmy się do końca przedstawić. Za to rozmawiał ponoć z bohaterką artykułu, panią Moniką – wskazuje zainteresowana, której udało się ponadto zamienić parę słów z wychowawczynią córki.

– Sekretariat twierdzi, że dyrektorka jest z niewyjaśnionych przyczyn niedostępna i tylko obiecuje przyjrzeć się sprawie. Wychowawczyni sprawia wrażenie roztrzęsionej całym zajściem, ale nikt jeszcze nie zaproponował konkretnego rozwiązania – słyszymy od pani Moniki.

W tej chwili rodzice uczniów wzajemnie gromadzą wszystkie faktury, by zbiorowo przedstawić je dyrekcji szkoły i operatorom. – Dla wielu rodzin niespodziewany wydatek kilkuset złotych to potężny cios finansowy, szkoła chociaż częściowo powinna pokryć rachunki – podsumowuje moja rozmówczyni, wyraźnie przygnębiona.

Nie tylko Piaseczno – to powszechna praktyka

Na nieszczęście rodziców dzieci w wieku szkolnym, problem III LO w Piasecznie nie wydaje się odosobniony. Sama pani Monika wskazała jeszcze jedną koleżankę, której dziecko nieświadomie nabiło ogromny rachunek za usługi telefoniczne. Uczęszcza ono do jednej ze szkół podstawowych na warszawskim Ursusie.

Znamienne jest również to, że z sytuacji zdają sobie sprawę operatorzy. Przyznaje to m.in. rzecznik prasowy Orange Polska, Wojciech Jabczyński. – Dostajemy reklamacje od rodziców, ale gdy ktoś intencjonalnie dzwoni do USA, mamy związane ręce. Sami ponosimy koszty takich połączeń – wyjaśnia Jabczyński. Niemniej obiecuje, że przynajmniej jego firma postara się znaleźć jakiś kompromis.

Mając tę świadomość, warto przestrzec swoje pociechy, aby nie dzwoniły na obce im numery. Zachęcić do korzystania z połączenia przez internet, a jeśli nauczyciel takiej opcji nie udostępnia – zgłosić problem do dyrekcji. Poza tym każdy krajowy operator pozwala zablokować połączenia zagraniczne. Wystarczy skontaktować się z infolinią.

© dobreprogramy
s