Złodzieje czy policja? Uczestnikom nocnych wyścigów wręczono zabawki z lokalizatorem

Strona główna Aktualności
Nocne wyścigi, atrakcyjna hostessa i zabawki z nadajnikiem lokalizującym – to nie scena z hollywoodzkiej produkcji, ale jedna z minionych nocy w Warszawie. Źródło: Depositphotos
Nocne wyścigi, atrakcyjna hostessa i zabawki z nadajnikiem lokalizującym – to nie scena z hollywoodzkiej produkcji, ale jedna z minionych nocy w Warszawie. Źródło: Depositphotos

O autorze

Jak donosi Niebezpiecznik, do bardzo nietypowej sytuacji doszło w nocy z 20 na 21 października, podczas spotkania Warsaw Night Racing, społeczności zrzeszającej miłośników – mówiąc eufemistycznie – szybkiej jazdy. Pewna niezidentyfikowana kobieta, podając się za przedstawicielkę wypożyczalni sportowych samochodów o wymownej nazwie 500koni, rozdawała uczestnikom zlotu zabawkowe autka. Okazuje się, że w niektórych z nich zaszyto nadajniki lokalizujące.

Niebezpiecznikowi, po konsultacji z użytkownikami, udało się ustalić, że w trefnych autkach umieszczono układ Teltonika TM2500 o wartości około 50 dol., służący często do lokalizacji prawdziwych samochodów, a także cały osprzęt niezbędny do jego praktycznego wykorzystania, wyceniany na około 30 dol. W tym znalazły się baterie i karta M2M polskiego operatora, w każdym przypadku zarejestrowana ponoć na dokładnie tę samą firmę.

Jednocześnie wątpliwości zaczęła wzbudzać wiarygodność samej marki 500koni, promowanej rzekomo wypożyczalni. Domenę przedsiębiorstwa zarejestrowano dopiero 16 października br., w dodatku na osobę prywatną, a na stronie próżno doszukiwać się informacji o przedstawicielach czy podmiocie prawnym – jest tylko zegar, odliczający czas do rynkowego debiutu.

Siłą rzeczy pojawiły się liczne teorie, próbujące racjonalizować próbę podrzucenia nadajników. Najbardziej oczywista wskazuje na udział złodziei. Jak wiadomo, entuzjaści motoryzacji nad wyraz często są zarazem posiadaczami drogich samochodów, które stanowią dla przestępców wymarzony łup. Nie wyklucza się jednak też działania policji, a właściwie służb specjalnych. Użyty w zabawkach moduł, obok funkcji lokalizacji, oferuje narzędzie do podsłuchu – wystarczy zadzwonić pod numer karty SIM. Tymczasem służby, co oczywiste, mogą wiązać któregoś z pasjonatów nocnych wyścigów z nielegalną działalnością wykraczającą poza łamanie Kodeksu ruchu drogowego.

Tylko trzeba pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Mianowicie mało prawdopodobne wydaje się, by ktoś tygodniami woził ze sobą gadżet otrzymany w ramach promocji. Tym bardziej, że nie chodzi tu o akcesorium samochodowe w pełnym tego słowa znaczeniu, jak chociażby odkurzacz ręczny czy skrobaczkę do szyb. W większości przypadków zabawka zapewne błyskawicznie trafiłaby pod strzechę, a trzymanie samochodu bezpośrednio przy domu nie jest żadną regułą. Zresztą, tak samo jak to, że właściciel drogiego pojazdu koniecznie musi mieć liczne kosztowności w mieszkaniu.

A jeśli nie chodziło o tracking i kradzież, lecz podsłuch, to jedynymi potencjalnie zainteresowanymi pozostają służby. Przy czym równie dobrze cała historia może skończyć się w znacznie mniej hollywoodzkim stylu: sprytni marketingowcy przygotowali prowokację, licząc na wiralową promocję nowej marki w internecie. W końcu znana sentencja PR-owa głosi, że nieważne jak o tobie mówią, ważne żeby mówili. Przyciągnięcie uwagi zaś udało się bardzo dobrze.

*
Fotografie w publikacji pochodzą z serwisu Niebezpiecznik.

© dobreprogramy