Październikowa aktualizacja działa na niecałych 7 proc. komputerów z Windows 10

Strona główna Aktualności

O autorze

W internecie pojawiło się kolejne podsumowanie firmy AdDuplex związane ze statystykami wykorzystania rożnych wersji systemu Windows 10, które tworzone jest na podstawie wyświetlanych reklam w aplikacjach. Analiza zebranych danych pozwala szybko sprawdzić, czy wdrażanie nowej wersji systemu postępuje tak szybko, jak życzyłby sobie tego Microsoft. W tym przypadku zdecydowanie mogłoby być lepiej.

Jak się okazuje, październikowa aktualizacja, czyli Windows 10 w wersji oznaczonej numerem 1809 trafił dopiero do 6,6 proc. wszystkich komputerów z tym systemem. Warto przypomnieć, że od momentu pierwszego udostępnienia October Update minęły już prawie trzy miesiące, a od chwili wznowienia aktualizacji po jej wstrzymaniu w wyniku błędów – ponad 6 tygodni.

Mimo to, nowa wersja systemu tylko nieznacznie wyprzedziła udziałem ponad rocznego Windowsa 1709, czyli jesienną aktualizację dla twórców, która wciąż działa na 5,7 proc. komputerów z Windows 10. Najpopularniejszą odmianą pozostaje oczywiście kwietniowa aktualizacja, którą wciąż znaleźć można na prawie 84 proc. maszyn z „dziesiątką”.

AdDuplex udostępnił także statystyki związane z instalacjami nowego Windowsa na konkretnych urządzeniach z serii Surface. Jak się okazuje, październikowa aktualizacja działa już na ponad 20 proc. Surface'ów Pro 4, ponad 15 proc. Surface'ów Pro (2017), a także ponad 10 proc. Surface'ów Pro 3 i Surface'ów Go. Listę zamykają urządzenia Surface Studio i Studio 2, w przypadku których na najnowszego Windowsa 10 można trafić rzadziej niż w 1 proc. przypadków.

Wdrażanie październikowej aktualizacji przebiega więc naprawdę wolno, szczególnie jeśli porówna się je z innymi aktualizacjami Windowsa 10. Przykładem dobrego tempa wdrażania może być choćby kwietniowa aktualizacja, która po niespełna 3 miesiącach od premiery działała już na ponad 84 proc. komputerów z Windowsem 10. Oczywiście wtedy obyło się bez wycofania aktualizacji na kilka tygodni, toteż trudno oczekiwać podobnych wyników podczas porównania, ale nie zapominajmy, iż październikowa aktualizacja jest ponownie dostępna dla użytkowników już od połowy listopada.

Niskie tempo wdrażania wynika tym razem z szeregu innych, teoretycznie mniejszych usterek w systemie. Aby oszczędzić użytkownikom problemów, Microsoft zdecydował się konsekwentnie blokować możliwość aktualizacji tych komputerów, na których mogą pojawić się jakieś usterki. Co ciekawe, w czwartek informowaliśmy o wydaniu łatki, która powinna przyspieszyć wdrażanie – nie można więc wykluczyć, że od teraz najnowsza wersja Windowsa 10 będzie coraz szybciej trafiać do kolejnych użytkowników. O skuteczności wspomnianej łatki przekonamy się po udostępnieniu kolejnych statystyk.

© dobreprogramy