Wysokie koszty, malejące różnice
Analitycy zauważają, że sprzęt komputerowy z każdą kolejną generacją drożeje. Jednocześnie zmniejsza się ich zdaniem liczba argumentów przemawiających za wyborem peceta. Oprawa graficzna nie robi już takiej różnicy jak jeszcze w czasach PS3 czy Xboksa 360, które większość wymagających gier uruchamiały w rozdzielczości 720p lub niższej.
Ponadto, konsole mają wysokobudżetowe tytuły ekskluzywne, które przyciągają efektowną rozgrywką i równie dopieszczonymi kampaniami reklamowymi. W pecetowe produkcje więcej inwestuje tylko Microsoft i to wyłącznie za sprawą Xboksa i Windowsa 10, które siłą rzeczy musi promować. A sam Xbox de facto pozostaje zauważalnie tańszą alternatywą.
WIDEO
Dziesiątki różnych platform
Specjaliści z JPR zwracają także uwagę na fragmentację rynku, wywołaną wielorakością platform zakupowych. Każda konsola ma własny sklep, jedną listę znajomych i przejrzysty zestaw usług. Tymczasem pecetowiec, chcąc zagrać w każdą nowość, musi posiadać co najmniej pół tuzina różnych klientów: Steam, Epic, Uplay, Origin, Rockstar Social Club, Battle.net itd.
Według raportu, nie sprzyja to ani przywiązaniu do peceta jako systemu gier, ani prostocie obsługi, patrząc z perspektywy graczy niedzielnych. A tych jest de facto najwięcej.
Zyskać może także streaming
Wniosek? Agencja spodziewa się, że do roku 2020 liczba graczy konsolowych wzrośnie o co najmniej 20 mln. I mowa tu wyłącznie o osobach, które na rzecz konsoli porzucą peceta. Jednocześnie odpływ pecetowców ma być jeszcze większy, gdyż część z nich wybierze ponoć platformy streamingowe, takie jak Google Stadia, Microsoft xCloud czy Nvidia Grid.