W patencie opisano przenośne, wielofunkcyjne urządzenie z jednym lub wieloma procesorami, pamięcią oraz ekranem dotykowym. Potrafi ono wyświetlać fragment strony internetowej w stacjonarnym okienku aplikacji. Ten fragment ma obejmować zwykłą treść oraz ramkę z częścią treści. Urządzenie ma wykrywać dotknięcie za pomocą N palców i uruchamiać translację głównej treści oraz ramki. Przy dotyku za pomocą M palców translacji (niekoniecznie takiej samej) ma podlegać tylko ramka. Przykładowe wartości N i M to 1 i 2. Opis ten bardzo pasuje np. do Google Maps, gdzie pojedynczym dotknięciem można przewijać stronę, a korzystając z dwóch palców można ustawiać poziom powiększenia mapy.
Co właściwie obejmuje przyznany patent? Trudno powiedzieć, jego przyznanie spotkało się z bardzo różnymi opiniami. Z jednej strony patent można uznać za dosyć ogólny i odnoszący się do wielu zastosowań wielodotyku. Z drugiej jednak jest dosyć szczegółowy, odnosząc się do stron internetowych i podziału na treść główną i ramkę. Wątpliwe jest aby Apple dzięki nowemu patentowi zaczęło pozywać wszystkie firmy produkujące urządzenia z dotykowym ekranem. Będzie jednak mogło pozwolić sobie na wymuszenie opłat licencyjnych od swoich konkurentów.