Choć urzędnicy uznali, że 21 rozwiązań zawartych w patencie nr 7,884,915 zostało już wcześniej zastrzeżonych w innych wnioskach, ich decyzja nie oznacza, że pierwotne orzeczenie przestaje obowiązywać. Proces unieważnienia dzieli się na wiele etapów i może ciągnąć się latami. Nie ulega też wątpliwości, że Apple odwoła się od wstępnego werdyktu i — zgodnie z procedurą — wniesie o ponowne rozpatrzenie dokumentów z 2007 roku. Patent natomiast pozostaje w mocy tak długo, aż zostanie wydana ostateczna decyzja w tej sprawie. Próba unieważnienia go to jednak tylko część kłopotów koncernu z Cupertino, bo jak bumerang powrócił także temat rekordowego odszkodowania zasądzonego podczas rozprawy z Samsungiem.
Rzecznicy prasowi Apple'a i Samsunga nie chcieli wypowiedzieć się w sprawie patentu, ale nie ulega wątpliwości, że południowokoreańska firma będzie starać się o zmianę sierpniowego werdyktu. Koncern rzekomo dostarczył już sędzi Lucy Koh odpowiednie dokumenty i czeka na decyzję o ponownym rozpatrzeniu sprawy. Na początku tygodnia sędzia oddaliła wniosek złożony z powodu podejrzeń wobec przewodniczącego ławy przysięgłych.