Zaostrzenie ustawy jest bezpośrednim rezultatem sprawy modelki Chloe Madeley, której internauci grozili gwałtem za wypowiedź jej matki Judy Finnigan dotyczącą piłkarza i gwałciciela Chada Evansa. Historia Madeley wstrząsnęła opinią publiczną, w rezultacie czego rząd zapowiedział wzmożoną działalność mającą na celu ukrócenie trollingu w sieci.
Sekretarz Sprawiedliwości Chris Grayling użył mocnych słów, aby skomentować sprawę. Nazwał on internautów nadużywających swobody wypowiedzi „tchórzami, którzy zatruwają życie narodu”. Dodał on również, że „nikt nie pozwoliłby na takie zachowanie podczas prywatnych spotkań, dlatego trolling nie powinien mieć również miejsca w mediach społecznościowych”.
Obowiązująca ustawa dotycząca przemocy w sieci, czyli Malicious Communications Act została przygotowana ponad 10 lat temu. Osoby odpowiedzialne za wprowadzenie regulacji nie przewidziały jednak, że takie portale jak Twitter lub Facebook, staną się aż tak popularne. Portale społecznościowe w ostatnich latach stały się medium, które wykorzystywane jest do prześladowania innych. Użytkownicy często ukrywają swoje dane i publikują wpisy anonimowo, przez co bardzo trudno jest odnaleźć autora komentarzy. Brytyjczycy chcą dać więcej narzędzi służbom, które będą walczyły z przejawami dyskryminacji w Sieci.
Ustawa z pewnością rozpatrywana będzie jako niezwykle kontrowersyjna. Była członkini rządu Margaret Thatcher – Edwina Currie – twierdzi, że społeczeństwo powinno nauczyć się rozpoznawać emocje w internecie. O ile większość ludzi potrafi rozpoznać żartobliwe lub nieszkodliwe komentarze, to część społeczeństwa niepoprawnie zinterpretuje takie komentarze i uzna je za obraźliwe. Angielscy i Walijscy internauci mogą również zostać skazani na dwa lata za publikowanie nagich zdjęć swoich znajomych.