Głównym tematem sprawy jest niewystarczające, według pozywających, zabezpieczenie zapobiegające zakupom w aplikacjach. W 22-stronicowym pozwie przytoczona jest historia pewnego konsumenta, który postanowił sprawdzić jak działa bariera Google'a. Ustawił on zabezpieczenie w sklepie, pobrał aplikację Pet Hotel i dokonał jednorazowego zakupu za 99 centów tak jak mógłby to zrobić rodzic o miękkim sercu. Okazało się jednak, że przez 30 minut był on w stanie dalej kupować w aplikacji, bez autoryzacji, zanim Google Play nie poprosiło po raz kolejny o podanie hasła.
Nie jest to jedyny zarzut pozywających. Według nich gry z możliwością dokupowania elementów za realne pieniądze są specjalnie tworzone tak, by być jak najbardziej uzależniającymi i zachęcać dzieci do robienia zakupów, do tego za dużo wyższe kwoty.
Póki co, korporacja nie wydała żadnego oświadczenia i nie odniosła się w żaden sposób do oskarżeń. Prawdopodobnie będzie musiała wziąć przykład z Apple, które po styczniowym wyroku zmieniło swoje zasady. Obecnie AppStore wymaga od swoich klientów podawania hasła przy każdej próbie dokonania zakupu w aplikacji.