Uwagę na problem zwrócił Lukas "Kameeleon" Berć ze szwedzkiego zespołu Ninjas in Pyjamas. Berć zauważa, że oprogramowanie zostało pobrane ponad 23 tys. razy. Oczywiście w bezpośredni sposób przekłada się to na nasycenie oszustami podczas rozgrywek sieciowych.
Jak tłumaczy, chodzi o narzędzia, które już wcześniej były dostępne na rynku. Wymagały jednak uiszczenia opłaty licencyjnej w wysokości, odpowiednio, 30 euro lub 3 euro na miesiąc.
Prawdopodobnie jednym z wyciekłych cheatów jest "Xone Cheat", którego kod źródłowy w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach przed czterema miesiącami trafił na GitHuba. Teraz ktoś po prostu skompilował źródła i publicznie udostępnił binarkę.
Narzędzie umożliwia m.in.: automatyczne namierzanie przeciwników, widzenie przez ściany, usunięcie efektów granatu błyskowego czy nienaturalne skoki i ruchy postaci.
Valve ponoć już powoli pracuje nad zablokowaniem cheatów. Według spostrzeżeń na Twitterze, przynajmniej jeden z nich wykrywany jest przez zabezpieczenie VAC. Niemniej drugi cały czas pozostaje w pełni funkcjonalny i może zakłócać zabawę uczciwym graczom.
Cheaty to prawdziwy biznes
Tak, jak scena "Counter-Strike" jest kopalnią diamentów dla utalentowanych zawodników, tak też przynosi zyski nieuczciwym programistom. Handel cheatami to prawdziwy biznes.
Z oczywistych przyczyn nie ma żadnych oficjalnych statystyk na ten temat, ale liczba ofert sprzedaży cheatów do rozmaitych gier online okazuje się zatrważająca. Wystarczy wpisać w Google hasło "Counter-Strike private cheats", aby się o tym przekonać. Widać zarazem, że twórcy nie narzekają na brak chętnych, gdyż ceny subskrypcji nierzadko sięgają kilkudziesięciu euro za miesiąc.