Creative Zen X-Fi 3 – medytacja jednak nietrafiona

Creative Zen X-Fi 3 – medytacja jednak nietrafiona
24.10.2011 23:05
Creative Zen X-Fi 3 – medytacja jednak nietrafiona
Dominik Dałek
Dominik Dałek

Uwielbiam Creative, naprawdę. Mam wielki sentyment do produktów tej firmy: moja pierwsza karta muzyczna marki Opti była bardzo, bardzo marną kopią SoundBlastera Pro. Moja miłość do „jedynego słusznego” rozwiązania pozostawała bardzo długo nieodwzajemniona, a związek z firmą właśnie wkracza na nowy poziom: otrzymałem gigantyczny policzek. Sprawcą zamieszania jest z kolei przenośny odtwarzacz Creative Zen X-Fi 3 z 8 GB wbudowanej pamięci.

350012040615782337

Zen X-Fi 3 to kolejna próba podbicia rynku odtwarzaczy MP3, który został kompletnie zdominowany przez Apple. Chwila, wróć – tak naprawdę to już nie są odtwarzacze samego tylko MP3 a multimedialne cacka. No i ciężko mówić o dominacji Apple, raczej o nasyceniu rynku produktami tej firmy. Ale mniejsza o etykiety, mamy do czynienia z przenośnym urządzeniem zdolnym do odtwarzania plików audio (także FLAC, co się chwali), wideo (wyłącznie kontenery AVI i WMV), pozwalającym na przeglądanie grafik i odsłuch stacji radiowych, które dodatkowo może stać się dyktafonem i terminarzem (możliwa jest synchronizacja np. z MS Outlook). Czyli tak po prawdzie robi to wszystko, co Twój telefon potrafi już dzisiaj, albo nauczy się, gdy zmienisz go niebawem. W skrajnym przypadku nowy smartfon pozbawi Cię funkcji radia, ale to chyba wszystko.

Prawdopodobnie też Twój telefon nie będzie usiłował naśladować wyglądem najnowszego iPoda Nano, a tym charakteryzuje się Zen X-Fi 3. I tak, poprzednie wydanie było bliższe wyglądem Nano czwartej i piątej generacji, więc forma nie jest przypadkowa. W eleganckim etui obok kabla USB i słuchawek znajdziemy prosto ciosane urządzenie rozmiarów ciut większych od pudełka zapałek, które dla niewprawionego oka mogłoby uchodzić za kalkę produktu Apple. Niestety ten estetyczny gadżet o rozmiarach 46,5 x 63 x 14 mm jest i tak większy od iPoda Nano szóstej generacji. Przede wszystkim też jest od niego grubszy, więc w kieszeni spodni będzie wyraźnie dostrzegalny. Całość wykonana jest z przyjemnego w dotyku plastiku: matowego po bokach i piano black z przodu i z tyłu. Więc tak, Zen X-Fi 3 będzie się palcował. Szczególnie na brzegach frontu, gdzie umieszczono przyciski (wstecz, menu, przewijanie w obu kierunkach i start/pauzę). Niestety, podobnie do recenzowanego wcześniej ZiiSound D5x, wrażliwość przycisków dotykowych pozostawia wiele do życzenia.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Doskonale natomiast sprawdzają się przyciski od regulowania głośności umieszczone z boku, oraz przycisk zasilania zintegrowany w jeden suwak z blokadą klawiszy. Niestety tego samego nie można powiedzieć o slocie na karty Micro SD, którego zaślepka notorycznie odsłania wejście na kartę. Również złącze Mini-B USB jest wbudowane w nieprawidłową stronę: dołączony do zestawu pięciocentymetrowy kabel USB wymusza kładzenie odtwarzacza ekranem do dołu. Problemu tego nie miał starszy brat testowanego urządzenia, Zen X-Fi 2, który nie dość że jest cieńszy (choć odrobinę szerszy i znacznie dłuższy) i wyposażony w dotykowy ekran oraz całkiem przyjemnie animowanym interfejsie, to jeszcze nie wiesza się. Bo niestety Zen X-Fi 3 potrafi się zawiesić. W czasie nawigowania po menu z muzyką, przy starcie pliku wideo, praktycznie kiedykolwiek – pierwszy problem tego typu doświadczyliśmy po pięciu minutach spędzonych z urządzeniem. Można mieć nadzieję, że problem zostanie naprawiony wraz z aktualizacją oprogramowania, która póki co nie jest dostępna (urządzenia jeszcze nie ma w sprzedaży). Na szczęście przycisk reset jest łatwo dostępny.

Nie wszystko jednak tutaj zgrzyta. Obok typowych funkcji tego typu urządzeń, Creative pozwala nam także na wykorzystanie Zen X-Fi 3 w roli dyktafonu. Jakość dźwięku rejestrowanego przez wbudowany mikrofon nie powala, ale wystarczy by zamienić to przenośne urządzenie w głosowy notes. Obok wbudowanego radia jest to w sumie jedyny powód, by nosić przy sobie coś więcej, niż tylko telefon. Urządzenie może stać się także czytnikiem audiobooków integrującym się z Audible (do odtwarzacza dołączona jest broszurka pozwalająca na pobranie darmowej książki z tego serwisu) i źródłem dźwięku Bluetooth dla urządzeń takich, jak wspomniany wcześniej ZiiSound D5x. Ale to potrafi prawie każdy smartfon. Smartfon pozwoli nam także na jednoczesne słuchanie muzyki i przeglądanie zdjęć, czego Zen X-Fi 3 nie potrafi. Ale nie każdy smartfon ma wbudowany fatalnej jakości głośnik, dzięki któremu właściciel może męczyć pasażerów w autobusie najnowszą składanką Disco Polo! A Zen X-Fi 3 ma...

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Głównymi atutami tego zestawu, obok wsparcia dla FLAC, które zaspokoić ma prawdziwych audiofilów, mają być: technologia X-Fi oraz dołączone douszne słuchawki EP-630. Samo X-Fi sprawdza się całkiem nieźle poszerzając głębię słuchanych utworów. Z pewnością też nie psuje wrażeń słuchowych, do czego ma tendencję wbudowany, dostępny z poziomu menu korektor dźwięku. Dostępne w nim ustawienia (Rock, Pop,… – standardowy zestaw) kompletnie psują słuchane audio, a największym oprawcą dla naszych uszu jest ustawienie dedykowane muzyce rockowej. X-Fi na szczęście można z czystym sercem polecić… pod warunkiem, że nie słucha się muzyki przy użyciu dołączonych słuchawek. Jestem świadom tego, że EP-630 mają znakomitą opinię, ale coś tutaj wybitnie nie zagrało: o ile jakość dźwięku bez jakiejkolwiek korekty jest jak na douszne pchełki zadowalająca, o tyle aktywowanie systemu poprawy dźwięku X-Fi, bez względu na ustawienia wartości Crystalizer i Expand, prowadzi do okropnego charczenia i zniekształceń. Dzieje się tak wyłącznie z dostarczanymi z urządzeniem słuchaweczkami (czy raczej: nie zaobserwowaliśmy tego z innymi typami słuchawek, np. zausznym Koss KSC75).

Ktoś tu się zatem chyba wygłupia: za około 450 zł otrzymujemy bardzo proste urządzenie multimedialne, które czasem działa. Napakowane po nakrętkę nowoczesnymi technologiami (X-Fi, osławione EP-630,…) nie spełnia niestety podstawowych wymagań podobnego sprzętu: nie można na nim polegać, jeśli chodzi o odtwarzanie audio i wideo. Niedoskonały firmware może jeszcze ulec zmianie, ale na start nie jest dostępne wsparcie z poziomu Creative Centrale (aplikacji służącej do katalogowania i synchronizacji multimediów), a współpracujący z urządzeniem Windows Media Player nie pozwala przykładowo na konwersję wideo w locie. W efekcie przeniesienie filmików na pokład urządzenia jest bardzo utrudnione (dziewiąte z rzędu podejście do ustawień ffmpeg pozwoliło mi na konwersję wideo do akceptowanego przez urządzenie formatu). Brak wielozadaniowości, ubogi w porównaniu z poprzednikiem interfejs, grubość i cena skłaniają mnie do odradzenia Zen X-Fi 3 wszystkim potencjalnym nabywcom. Poprzednik, Creative Zen X-Fi 2, sprawdzi się znacznie lepiej, a jeśli ktoś potrzebuje prostego odtwarzacza przenośnego z ekranem, powinien rzucić okiem na Zen Style M300. Obsługa FLAC, jedyna prawdziwa nowinka tego modelu, nie jest warta swojej ceny.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)