Wojna USA z Iranem może najpierw wybuchnąć w cyberprzestrzeni

Strona główna Aktualności
Wojna z Iranem może najpierw wybuchnąć w cyberprzestrzeni (fot. Pixabay)
Wojna z Iranem może najpierw wybuchnąć w cyberprzestrzeni (fot. Pixabay)

O autorze

Gdy świat z niecierpliwością i obawą czeka na informacje, czy Stany Zjednoczone rozpoczną interwencję militarną w Iranie, eksperci sugerują, że obiecana irańska "zemsta" może nadejść drogą cyfrową. Pogłoski na ten temat pojawiły się w wielu miejscach jednocześnie, ze wsparciem w postaci opinii szanowanych ekspertów, jak John Hultquist z FireEye, Ariane Tabatabai z RAND oraz Michael Daniel – doradca ds. cyberbezpieczeństwa u prezydenta Obamy. Jednak wszystkie formułowane opinie i prognozy są ogólne i lekko alarmistyczne. Czy naprawdę jest tu jakiś news?

Należy od razu podkreślić, że lekceważenie Iranu to błąd. Według eksperów, kraj ten w ciągu ostatniej dekady mocno rozbudował swoje możliwości operacyjne w zakresie ataków cyfrowych i choć jeszcze nie jest wymieniany jako zagrożenie tak często, jak Chiny, Rosja i KRLD, bezsprzecznie zbliża się do tego poziomu. Dzieje się tak wskutek efektów kampanii Stuxnet: złośliwego oprogramowania stworzonego celem sabotowania irańskiego programu nuklearnego.

Nikt nie zapomniał Stuxneta

Stuxnet korzystał z czterech nieznanych publicznie dziur w zabezpieczeniach systemu Windows i celował w oprogramowanie Siemens Step7 o wysokim poziomie wyspecjalizowania. Potrzebne było kilka długich lat i wycieków dokumentów oraz wiele zakłopotanych notatek prasowych, zanim udało się z dużą dozą pewności stwierdzić, że Stuxnet powstał jako efekt wspólnej pracy amerykańskich i izraelskich fachowców wywiadowczych. Szczególnie ten drugi kraj był wysoce zaniepokojony rozbudową (cudzego) programu jądrowego w swoim "balistycznym sąsiedztwie".

Wzrost zaplecza technicznego Iranu niekoniecznie przekłada się wyłącznie na działalność obronną: istnieją raporty o atakach skierowanych na amerykańską infrastrukturę oraz banki. Również Izrael informuje o udaremnieniu inicjatywy paraliżującej infrastrukturę telekomunikacyjną. Zarzuty pod adresem Iranu wystosowywały również Wielka Brytania oraz Turcja.

Dezinformacja: boty i dziennikarze

Poza atakami sieciowymi oraz złośliwym oprogramowaniem, Iran ma prowadzić również szeroko zakrojone kampanie w mediach społecznościowych. Sprawozdanie Przejrzystości Facebooka (dość oksymoroniczny termin) z 2019 informuje, że administratorzy zamknęli tysiące irańskich kont propagandowych. Podobnie jak Twitter.

Ariane Tabatabai, politolożka, powiedziała portalowi Wired, że opcja ataku cyfrowego ze strony Iranu jest teraz możliwa jak nigdy dotąd. John Hultquist podkreśla, że atak Iranu nie będzie katastrofalnie paraliżujący, ale dość uciążliwy (i wciąż niebezpieczny), a asymetryczna natura konfliktu na polu cyfrowym sprawia, że nawet "słabe" akty cyfrowej partyzantki są wciąż podejmowane.

NBC News uogólnia zagadnienie niemal całkowicie, uznając Iran za główne zagrożenie o dużych ambicjach, mierzących w destabilizację amerykańskiego społeczeństwa drogą cyfrową. A Fox News od dawna powtarza to samo, nawet gdy zupełnie nie ma o czym mówić.

Trudność w ocenie ryzyka

Bardzo trudno ocenić, na ile irańskie zagrożenie cyfrowe jest przeszacowane. Póki co nie słyszymy o spektakularnych efektach irańskiego odwetu. To dobrze. Słyszymy za to coś innego: setki pytań zadawanych przez dziennikarzy setkom ekspertów. Wysyca to narrację i buduje w opinii publicznej przekonanie, że cyfrowe zagrożenie ze strony Iranu uległo właśnie eskalacji.

Wyjście z takiej narracji jest trudne. Jej przeciwnicy są uznawani za naiwnych optymistów lub wręcz proirańskich agitatorów. Jej zwolennicy z kolei często słyszą na swój temat, że za wszelką cenę dążą do wojny, która dla niektórych jest całkiem intratnym biznesem (lub kampanią wyborczą).

Trudno w takich warunkach racjonalnie dyskutować. Zwłaszcza w towarzystwie botów propagandowych. Niestety, przychodzi nam żyć w ciekawych czasach i jeszcze nie udało nam się wynaleźć rozwiązania tego problemu. Co gorsza, wykorzystywanie rzetelnych opinii ekspertów w pytaniach zadawanych pod tezę negatywnie wpływa na szacunek dla społeczności eksperckich i naukowych. Na cały ten informacyjny szum patrzą zapewne w Teheranie z satysfakcją i politowaniem.

© dobreprogramy
s