Liberty Freedom Project zakładał uczynienie ze wszystkich komputerów w Kilton Libary węzłów końcowych sieci Tor. Motywacja była jasna – gdy dyskurs przenosi się do Sieci, konieczne jest zapewnienie internautom swobody wypowiedzi i myśli, bastionem których od lat są biblioteki.
Takie założenia zwróciły uwagę Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, który skonsultował sprawę z policją w Lebannon. Wspólnie doszli oni do wniosku, że darmowy i publiczny dostęp do sieci Tor może być wykorzystywany przez element przestępczy. Przedstawiciele lokalnej policji stwierdzili, że istnieje duże prawdopodobieństwo, ze Tor w publicznej bibliotece może być użyty na przykład do dystrybucji pornografii i handlu narkotykami. Stwierdzili oni także, że konieczne jest powiadomienie społeczności Lebanon o niepożądanych skutkach witanego dotychczas z optymizmem pomysłu.
Stanowisko w sprawie zajął Sean Fleming, dyrektor Kilton Libary. Stwierdził on, że w przypadku pierwszego takiego przedsięwzięcia jasne są wynikłe wątpliwości i zainteresowanie władz. Zwrócił on uwagę, że wiele bibliotek w USA jest zainteresowanych wzięciem udziału w Libary Freedom Project, nikt jednak nie chce zostać pionierem a pilotażowa rola zarządzanej przez niego biblioteki wiąże się z dużą odpowiedzialnością. W związku tym Fleming zdecydował się na tymczasowe zawieszenie wdrażania dostępu do sieci Tor, jest jednak daleki od całkowitej rezygnacji z udziału w przedsięwzięciu.