Empik Music: testowaliśmy i wiemy wszystko o polskim konkurencie Spotify

Strona główna Aktualności
Empik od teraz stał się konkurentem Spotify, fot. Empik
Empik od teraz stał się konkurentem Spotify, fot. Empik

O autorze

Koronawirus odmienia oblicze sprzedaży. Empik postanawia śmielej wkroczyć w rynek cyfrowy. Tak oto znany polski gigant uruchamia Empik Music, swoją aplikację do strumieniowania muzyki. Przyjrzałem się wstępnie, jak sobie radzi ten nowy konkurent Spotify, Tidala i Apple, który od dziś dostępny jest na Androidzie oraz systemie iOS.

Empik Music jest w zasadzie apką do muzyki, taką jak każda inna – zarówno w dobrym, jak i nieszczególnym tego słowa znaczeniu. W sensie – nie odbiega funkcjonalnością czy wyglądem o dużo bardziej znanych graczy, ale i też cięzko znaleźć coś, co ją wyróżnia. Nie ma jednak powodu do wstydu.

Empik Music - ile kosztuje abonament?

Empik Music, podobnie jak i konkurencja oferuje bezpłatny okres próbny. W tym przypadku darmowy dostęp to standardowo 30 dni. Posiadacze konta Empik Premium mogą go uzyskać aż na 60 dni.

Opłaty cykliczne

• 30 dni: 19,99 zł
• 3 miesiące: 59,97 zł
• 6 miesięcy: 104,99 zł (17,50 zł miesięcznie)
• 12 miesięcy 199,99 zł (16,67 zł miesięcznie)

Na początku naszej przygody z aplikacją zostajemy poproszeni o nakreślenie swojego gustu. Ich określenie wpłynie na to, co zobaczymy później na stronie głównej w zakładkach: Albumy polecane dla Ciebie, Playlisty polecane dla Ciebie i Wykonawcy polecani dla Ciebie. Oprócz tego poniżej tych kart znajdziemy również polecane przez Empik albumy, a także stworzone przez autorytety pokroju Wojciecha Manna playlisty.

Póki co, słuchanie bardzo dziwnej muzyki wcale nie sprawiło, że apka przestała polecać mi Imagine Dragons i Linkin Park (bo tak z grubsza definiuje alternatywę). Możliwe jednak, że te sugestie będą się wraz z użytkowaniem odświeżały i personalizowały.

Jakość muzyki można zmieniać w menu aplikacji, gdzie są trzy różne opcje – normalna (96 kbps), wysoka (160 kbps) oraz najwyższa (320 kbps). Reszta funkcjonalności, w tym kolejkowanie, czy dodawanie pojedynczego utworu by odtwarzać go jako następny bez rujnowania kolejki - dobrze jest znana od lat z innych apek tego typu.

Mamy także opcję pobrania muzyki i odsłuchiwania jej offline. Możemy również importować playlisty w .csv, a także naszą własną muzykę z urządzenia.

Biblioteka na razie nie jest imponująca, jeśli chodzi o ilość muzyki (o czym wspomnę szerzej w osobnym akapicie). Z biegiem czasu Empik ma jednak dodawać również podcasty i audiobooki ze swojej bazy. Te drugie mogą być czymś, co tę apkę wyróżnią.

Dwie główne wady

Empik Music jest dostępne tylko w formie aplikacji mobilnej. Odbiega zatem od bardziej znanej konkurencji, bo Spotify, TIDAL, Amazon, Deezer i inni oferują nie tylko aplikacje desktopowe na PC, ale i na konsole czy też Smart TV.

Druga rzecz, to rozmiar biblioteki. W tej chwili liczy sobie "kilka milionów" utworów. Wziąłem pod lupę Radiohead, jeden z najbardziej znanych zespołów alternatywnych na Ziemi, także szczególnie uwielbiany w Polsce. No i okazało się, że mamy jedynie jeden album Radiogłowych i jedno "the best of".

Z muzyką jeszcze bardziej alternatywną jest jeszcze większy problem, bo naprawdę niewiele tego jest. Dobre wieści są takie, że biblioteka ma być ciągle uzupełniania i wg Empiku codziennie dodawana jest nowa muzyka.

Najważniejszym pytaniem jest, dla kogo i po co stworzono Empik Music? Jeśli to reakcja firmy na nieuikniony zanik sprzedaży fizycznej płyt, to w sumie można to zrozumieć. Tylko warto zadbać o to, by aplikacja mogła się jednak wyróżniać czymś na polskim rynku. I chodzi mi o coś więcej niż polecajki Wojciecha Manna czy Zwierza Popkulturalnego.

Aplikację Empik Music na Androida i iOS-a możecie pobrać z naszego katalogu oprogramowania.

© dobreprogramy
s