Z raportu dowiadujemy się, że polskie służby w 233 przesłanych do Facebooka nakazach domagały się ujawnienia informacji o 158 użytkownikach. Jednak większość z nich nie przedarła się przez gęste sito weryfikacji — po analizie każdego nakazu pod kątem spełniania litery prawa i wymogów określonych w regulaminie serwisu, dodatkowo uzupełnionej o konieczność szczegółowego opisu merytorycznych i prawnych podstaw, okazało się, że w zaledwie 9 proc. przypadków przekazano niezbędne dane. Podważamy wiele nakazów i odrzucamy je w przypadku wykrycia braków prawnych. Zawężamy też zakres zbyt ogólnych lub niejasnych nakazów. Gdy jesteśmy zobowiązani do wypełnienia konkretnego nakazu, często udostępniamy tylko podstawowe dane użytkownika, takie imię i nazwisko — deklaruje Colin Stretch, radca prawny Facebooka.
Ze statystyk wynika, że Polska niezbyt aktywnie poszukuje na Facebooku informacji w związku z prowadzonymi śledztwami. Najwięcej wniosków wysyła się w Stanach Zjednoczonych (ok. 11-12 tys. w ciągu pół roku), które przodują także pod względem liczby osób wymienionych w nakazach — według raportu było ich nawet 22 tysiące. Pod kątem skuteczności najlepiej wypada natomiast Tajwan, którego skuteczność w uzyskiwaniu informacji o 329 użytkownikach wyniosła 84 procent. (Jeszcze lepsze wyniki osiągnęły Hongkong i Islandia, ale stuprocentową skuteczność zawdzięczają temu, że wysłały po zaledwie jednym wniosku).