Gamescom 2010 okiem redakcji

Strona głównaGamescom 2010 okiem redakcji
25.08.2010 13:40
Redakcja
Redakcja

Gamescom 2010 w liczbach: ponad 254 tysiące odwiedzających, 505 wystawców z 33 krajów zachwalających swoje produkty, których debiut akurat na targach zaliczyło tym razem oto przeszło 200. Ogromny europejski (i światowy) sukces organizatorów, z miejsca zapowiedziana na 17-21 sierpnia przyszłego roku kolejna edycja imprezy, nawet pomimo pewnych kłopotów „gruntowych” – nie wiadomo było, czy wszystko dojdzie do skutku w tym samym miejscu. Ale dojdzie. Chciałoby się piać z zachwytu, lecz niestety nie można... Gamikaze w tym roku również oczywiście pojechało do Niemiec, aby przyjrzeć się tytułom różnym, ale tej edycji lepszą od 2009 nazwać nie możemy.

Wstęp TomisHa, bo ktoś zacząć musiNa pewne rozczarowanie składa się szereg rzeczy. Poginęły przykładowo listy na pokazy, przez co kilka produkcji mogło przejść nam koło nosa, niemniej prezentacje akurat prawie zawsze da się jakoś wyjaśnić, dograć, więc ostatecznie źle nie było. Gorzej, że zaszwankowała atmosfera. Ludzi masa, ale już nie tak obładowanych gadżetami i darmowymi próbkami, jak poprzednio, tłum mniej radosny. Nie wiem czemu, ale o tak zwane „fanty” w tym roku było niesłychanie trudno i jeśli ktoś liczył, że po prostu pójdzie na dane stoisko i coś dostanie był w wielkim błędzie. Wystarczy wspomnieć, że MiH, który ma "pieskie" oczy, a stąd wejdzie wszędzie i wszystko samo do niego leci do rąk (taki jego urok), teraz nazbierał… z 10 koszulek Portal 2. Plus jakieś bzdety. W końcu sporo euro wydał na zabawki (wielki, pluszowy Szalony Kłólik, drący głośno japę, rozkładał każdego na łopatki). Przebierańców także zabrakło, a co bardziej roznegliżowane panny chowały się gdzieś po kątach. Do tego na Street Fighter X Tekken wpuszczono raptem 400 osób, a kolejka ciągnęła się przez cały główny korytarz, zaś pojedyncze (a ważne) stoiska PC znaleźć można było w hali… Nintendo. Ktoś nie pomyślał.

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-Przeglad:32236" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32237" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32239" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32241" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32243" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-_Przeglad:32246" mode="thumb"]

Wzrost zainteresowania społeczeństwa (nie tylko niemieckiego) na pewno jest widoczny, bo teren targów pustkami już absolutnie nie świecił – jak pamiętacie, na to narzekałem poprzednio. Szacunek dla ekipy sprzątającej, która tym razem wywiązywała się ze swoich obowiązków wzorowo. Stoiska ponownie w większości nijakie, kwadratowe, „ciosane”, na większą różnorodność pozwoliły sobie znowu tylko pomniejsze firmy, próbujące zachęcić przybyłych do takiego, czy innego, promowanego przez siebie, darmowego MMO. Do boksów ważniejszych gier, kiedy ktoś nie miał „prasówki”, stało się i kilka bitych godzin. Co ciekawe, niektórzy wystawcy wzięli się na sposób, by nie zniechęcać ewentualnych nabywców ich produktów do bezproduktywnego sterczenia w kolejce – przed stoiskiem powiedzmy 15 osób, ale za drzwiami w środku „ślimaczek” przy ścianie i tam kolejnych 30… Perfidne na maksa.

Czy udało mi się przynajmniej ujrzeć w akcji to, co chciałem? W większości tak. Ogromną niespodziankę zrobił mi Bioshock: Infinite, bo po prezentacji tego tytułu stwierdziłem, że mogę już chyba wracać do domu, gdyż nic lepszego na Gamescom nie zobaczę… W sumie miałem rację, ale dobrze, że zostaliśmy, bo rozmowa z Adrianem Chmielarzem odnośnie Bulletstorm czy pokazywanie Edowi Boonowi kto rządzi w Mortal Kombat należały do przeżyć równie niezapomnianych. Żal po L.A. Noire pokazywanego w tajemnicy w boksie Rockstar (a założę się, że i Max Payne 3 był) zamazało po części sprawdzenie Marvel Vs. Capcom 3 oraz Dead Rising 2 u Capcomu. Tak, bo wiele firm (w tym i Sony) swe produkty pokazywało za halami, w pobliskich hotelach. Kto wiedział o tym, ten wiedział…

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32292" mode="normal"]Top 3 - słabizna:Arcania: Gothic 4 - po ograniu zacząłem szperać w opcjach, szukając ustawień graficznych, bo produkcja prezentowała się słabo, jak na obecne standardy. Okazało się, że wszystko jest na maksa, włącznie z ustawioną rozdzielczością... Crysis 2 - można było sprawdzić w akcji tryby zabawy wieloosobowej, a tutaj tytuł niestety nie poraża ani oprawą (praktycznie zerowe możliwości niszczenia otoczenia, ledwie 30 klatek na sekundę), ani rozgrywką. Ufam, że można lepiej. Spider-Man: Shattered Dimensions - kamera wariuje, Pająk nie potrafi wejść ze ściany na sufit, zabawa jest nieintuicyjna i nawet kilka "modeli" Spidera rzeczy nie zmienia - a wręcz pogłębia zagubienie. Jednym słowem niestety gniot.

Top 3 - moc:BioShock: Infinite - To jest BioShock, ale nie w Rapture. To się czuje. To jest piękne. To zaskakuje. To co chwila uderzało po głowie czymś nowym i coraz cięższym. To będzie hit i co do tego nie mam żadnych (całkiem!) wątpliwości.Mortal Kombat - tego smocza seria potrzebowała, powrotu do przeszłości, do krwawego, bezpardonowego ukazania akcji i przede wszystkim - szybkości. Jest dobrze, czekam aż twórcy ujawnią pełną listę postaci. Liu Kang musi być!Castlevania: Lords of Shadow - prezentuje się przepięknie, chociaż potrafi przyciąć. Jak God of War z wampirami i wilkołakami oraz umiejętnie wplecionymi sekwencjami QTE. Może za dużo wstawek, ale też Kojima przy tym siedzi...[break/]A teraz Jedaszek...Cały wyjazd zaczął się niebanalnie, gdyż ledwo przekroczyliśmy granicę niemiecką, a tu łapie nas Policja. Niestety mundurowi nie mają na wyposażeniu tablic z językiem polskim, więc dopiero po kilku minutach i zręcznym zastawianiu nam drogi przez radiowóz, zorientowaliśmy się, że panowie chcą, abyśmy zjechali na pobocze. Ot, kontrola rutynowa, a że nas było pięciu... Czas postoju upłynął na wymianie nieufnych spojrzeń i "polewaniu" ze zdjęcia w dowodzie MiHa. Dalej wcale nie było łatwiej - na Gamescom wybraliśmy się bez zestawu GPS. Prawdę mówiąc, gdyby teraz dokładnie prześledzić naszą trasę, wyglądało by to jak na kreskówkach, gdzie pojazd zatoczył milion kółek zanim dotarł do celu. Ale kierowca stanął na wysokości zadania i w końcu dotoczyliśmy się do wynajętego hotelu.

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-Przeglad:32251" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32279" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32295" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32304" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32306" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-_Przeglad:32316" mode="thumb"]

Na drugi dzień pobudka z samego rana i wizyta w Koelnmesse, które zostało otwarte wyłącznie dla prasy. Tu prawdę mówiąc niewiele się pozmieniało od zeszłego roku - wystawców mniej więcej porozrzucano po tych samych halach, więc nie było trudno się odnaleźć. Brawa dla organizatorów, że po ostatnich targach dorzucili dodatkowe "mostki", dzięki czemu przynajmniej w pokoju dla prasy nie uświadczyliśmy większych problemów z netem. Niestety niedługo dane nam było tam siedzieć, gdyż niemal co godzinę mieliśmy umówione spotkanie z deweloperami. Maraton między kolejnymi wystawcami w centrum biznesowym to fantastyczny trening łydek. Takie Sony miało dwa punkty - dla anglojęzycznych i niemieckojęzycznych dziennikarzy, a miejsce THQ oraz Electronic Arts odkryliśmy późno, gdyż znajdowało się w mało widocznym, skrytym wręcz miejscu...

Odnośnie gier - pojechałem do Kolonii głównie, by sprawdzić, jak sobie radzą Square Enix i Eidos przy tworzeniu kolejnej gry Deus Ex. Byliśmy na zamkniętym pokazie i to, co ujrzeliśmy sprawiło, że jesteśmy już całkowicie spokojni o nadchodzące przygody cybernetycznego Adama. Zaraz obok tego, nie mogło zabraknąć między innymi Ghost Recona: Future Soldier oraz Assassin's Creed: Brotherhood od Ubisoftu, czy wyczekiwanego The Force Unleashed 2 i Call of Duty: Black Ops na stoisku Activision. Pozycje od Electronic Arts sprawdziliśmy też chyba wszystkie. "Wbiliśmy" do tego na samych twórców gier, jak choćby Josh Olie z Treyarch, czy panowie z Sucker Punch, którzy doskonale pamiętali pokaz pierwszego InFamous we Wrocławiu.... Zgrzyty? Miejscami specjaliści PR się nie popisali, z czego było sporo problemów. Nic jednak nas nie powstrzymało.

W dni otwarte dla wszystkich też spotkało nas spore zaskoczenie. Oto przepustki prasowe wcale nie otwierały wszelkich drzwi. Na domiar złego, dało się odczuć, że wystawcy nie są już tak rozrzutni z przeróżnymi fantami, jak w latach poprzednich. Cieszę się, że i tym razem udało się zaznać nieco czasu wolnego, więc po wyczerpujących wywiadach i pokazach my także mieliśmy okazję po prostu "rekreacyjnie" przejść się po kolejnych boksach. Uwieńczeniem całego wyjazdu była awaria Gamikazomobilu na autostradzie. W zeszłym roku odpadł bliski naszemu sercu kołpak, a teraz przy 140 km/h złapaliśmy gumę (opona eksplodowała). Na szczęście, dzięki czujnemu kierowcy, nic się nam nie stało. Ze swojej strony chciałbym na końcu dodać, że pomimo tego, iż zabrał się z nami świeży nabytek redakcji, raz jeszcze atmosfera dopisała. Było dzielenie się fantami, wygłupy, strojenie sobie żartów z właściciela hotelu oraz (co najważniejsze) kupa zabawy w doborowym towarzystwie.

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32319" mode="normal"]Top 3 - słabizna:Fallout: New Vegas - przełknąłem trzecią część, która mocno bazowała na patentach z Obliviona, ale ten tytuł jeszcze bardziej razi wtórnością. Bethesda chce najwyraźniej zarobić łatwo pieniądze na wypuszczeniu samodzielnego DLC...F.3.A.R. - Day 1 Studios najwyraźniej nie śledzi tego, co dzieje się obecnie na rynku. Trzeci S.T.R.A.C.H. mało kogo przerazi, a sporo osób zniechęci, pomimo trybu kooperacji. Gra jest brzydka, zaś rozgrywka nie wprowadza nic nowego.Fable III - dobrze, że się na grę nie napalałem. Już "dwójka" szybko mnie odrzuciła, a że najnowsza odsłona niewiele wnosi w sumie nowego do zabawy... Rozbudowane Bowerstone zrobi wrażenie jeno na fanach Piotrka bajkopisarza.

Top 3 - moc:Deus Ex: Human Revolution - świetna oprawa, zaskakujące rozbudowanie i skomplikowanie. Właśnie te elementy, których idzie szukać ze świecą w innych grach, zdecydowanie przekonają publikę, że Eidos potrafi jeszcze robić "swoje".Hunted: The Demon's Forge - niemałe zaskoczenie. Po pierwszych materiałach spodziewałem się raczej gniota, lecz szybka partyjka udowodniła, że byłem w błędzie. Fajna kooperacja i mnóstwo przedmiotów do zbierania.Halo: Reach - zostałbym zlinczowany, gdybym tytułu nie uwzględnił... Widać, że Bungie chce wpompować do swojej gry mnóstwo bajerów. Niestety o ile zabawa w dalszym ciągu stoi na wysokim poziomie, tak grafika jest przeciętna.

[break/]Merczandajs fajw tajms, pliz - czyli Gamescom okiem Mr. MiHa Normalnie czyste szaleństwo z tymi targami. Tłumy maniaków toczących bratobójcze starcia o darmowe smyczki i nalepki, hostessy polujące na najsłabsze owieczki w stadzie gapiów, a do tego panie w recepcjach pilnujące wejścia na zamknięte pokazy z większą zaciekłością oraz agresją, niż samica niedźwiedzia grizzly własnych młodych... No dobra, może lekko przekoloryzowałem, ale muszę przyznać, że dopiero w takiej atmosferze naprawdę czuję, że żyję pełnią swojej zbzikowanej egzystencji. To nieustanne uczucie walki ludzi o "ogień", ich szaleńczy pęd w poszukiwaniu gadżetów, zamieniający niby cywilizowany tłum w nieokrzesane poczwary wykrzykujące jednogłośnie „meeerczendaaaaajs!” plus wszechogarniające poczucie bycia jedynym w swoim rodzaju ucieleśnieniem fuksa, gdy już uda się wtargnąć na prywatną prezentację wyczekiwanej od miesięcy gry. To bodajże moja trzecia z kolei impreza w Niemczech - niestety, ale zawiodła ze względu na odczuwalną „oszczędność” wystawców, jak również z powodu dosyć zaskakująco małej liczby urywających głowę z jelitami produkcji...

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-Przeglad:32310" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32313" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32320" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32322" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-Przeglad:32336" mode="thumb"][image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010-_Przeglad:32344" mode="thumb"]

Powoli męczący dla mnie staje się fakt, że najwięksi "zawodnicy" w branży, pokroju Electronic Arts, Sony i Microsoftu, przyjmują denerwujący zwyczaj otwierania Gamescom na własną rękę, czyniąc to dzień przed oficjalnym startem tego wspaniałego widowiska. Nie każdemu jest w smak tułać się wcześniej do krainy kiełbasą i piwem płynącej tylko po to, żeby zobaczyć całą śmietankę naszego biznesu biegającą radośnie po scenie w trakcie swoich własnych konferencji prasowych. Ale z drugiej strony jest to o tyle dobre, że przynajmniej widać zaangażowanie z ich strony wychodzące poza granice E3 - w przeciwieństwie do takiego Konami, które nie popisało się niczym szczególnym, za wyjątkiem kilku dat.

Dobrze, że po zeszłorocznej eskapadzie człowiek błyskawicznie odnajdywał się teraz w kolejnych halach Koelnmesse, tym bardziej, iż wiele firm "zabunkrowało" się na tych samych miejscach. Po szybkim rzucie okiem na prowizoryczny "rozkład zajęć", ekipa dynamicznie rozpierzchła się w kierunku wyznaczonych pozycji, po drodze mimochodem starając się uszczknąć darmowych gadżetów. Wylaliśmy morze potu i schodziliśmy się przez bite kilkanaście godzin. Ale tam - możliwość ujrzenia w akcji przyszłych szlagierów, takich jak Deus Ex: Human Revolution, BioShock: Infinite, Spec Ops: The Line, Vanquish, Castlevania: Lords of Shadow, czy też Dead Space 2 bez dwóch zdań uczyniły ze mnie lepszą istotę...

Summa summarum, pomimo zgrzytów, o których pisali już inni, więc nie będę się powtarzał, Gamescom 2010 ponownie napełnił mnie pozytywną energią na kolejne miesiące. I mam przeczucie, że już zaczyna się cisza przed burzą, jaka nastąpi na ziemi niemieckiej przyszłego lata. Może to wina tego, że nadmierne wpompowanie energii producentów w wihajstry pokroju Move, czy Kinect troszkę za bardzo „skażualowało” i przyćmiło prawdziwe perełki, szykujące nam się na najbliższe kwartały? Najbardziej żałuję, iż moja szaleńcza gorączka redaktorska przyczyniła się do pominięcia tak istotnego faktu, jak pstryknięcie sobie chociaż jednej fotki... No ale cóż - wróciłem przynajmniej do domu z kilkoma łupami, wśród których znalazł się pluszowy królik z Raving Rabbids, przypominający mi o nieopisywalnym słowami fenomenie minionego wyjazdu wymownym „DAAAAAH!”

[image source="Galerie/Inne/Gamescom_2010_-_Przeglad:32318" mode="normal"]Top 3 - słabizna:Fable III - Molyneux znany jest z obiecywania gruszek na wierzbie, dlatego sceptycznie podszedłem do trzeciej odsłony jego wiecznie wyolbrzymianego RPG. Gra wygląda brzydko, nie powala mechaniką, a ratuje ją tylko solidny dubbing.Raving Rabbids: Travel in Time - projekt królików to dla mnie jeden z najgenialniejszych w swej prostocie tworów Ubisoftu, nie zmienia to jednak faktu, że szalone gryzonie powoli zaczynają zamęczać temat mini-gierek na śmierć.Knights Contract - Namco Bandai próbuje swoją oryginalną marką uszczknąć trochę z tortu nadzianego kolejnymi Kratosami, Dantymi i podobnymi im twardzielami. Ich twór póki co prezentuje się średnio i bez polotu - zginie w tłumie...

Top 3 - moc:BioShock: Infinite - tak jak zwiastun najświeższego tworu Irrational Games nie zrobił na mnie wrażenia, to już zaprezentowany właściwy fragment gry sprawił, że długo zastanawiałem się, gdzie pogubiłem części twarzoczaszki...Deus Ex: Human Revolution - wpierw genialnie nastawiający do tego projektu filmik, a potem „żywy” dowód na boskość gry. W przyszłym roku gatunek RPG zadrży u podstaw, gdy tytuł trafi do sklepów. Zamówienie przedpremierowe jak nic.Spec Ops: The Line - zdewastowany i pogrzebany w piasku Dubai, historia czerpiąca garściami z Czasu Apokalipsy - taki cichy killer? Niezłe efekty wizualne i ciekawie zapowiadające się wybory moralne mogą uczynić z tej gry szlagier.

Strona z wszelkimi materiałami z Gamescom 2010: >>KLIK!

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)