GC'08: Empire: Total War

Strona głównaGC'08: Empire: Total War
25.08.2008 11:09
Redakcja
Redakcja

Kiedy na pytanie rzucone ze strony dwóch panów z The Creative Assembly: „Czy któryś z Was zaznajomiony jest z jakąś z gier z serii Total War?” padło gromkie „TAK!” składające się z pięciu zjednoczonych zapałem dziennikarskich głosów, wiadomo było, że konferencja nie skończy się bez kilkunastu różnych kwestii do wyjaśnienia. Nasz zapał udzielił się zresztą i prezentującym bitwy lądowe pracownikom studia. Po włączeniu znanego już wszystkim filmiku ze starciami morskimi szybko zapuścili pokazową wersję Empire: Total War. Żadna z wojen, przez które przeszliśmy w Shogunie, Rome i obu częściach Medieval nie przygotowała nas na to, co zobaczyliśmy.

Był piękny, letni dzień. XVII-wieczne miasteczko zagubione gdzieś wśród pól północnej Francji czekało z niecierpliwością. Zajęte jakiś czas temu przez brytyjskie wojska leżało akurat na drodze największej armii pruskiej, zmierzającej do opanowanego przez wyspiarzy Paryża. Prusacy nie zawiedli i stawili się na miejscu, ustawieni w formacje bojowe – piechota na środku, z przodu, kawaleria niedaleko artylerii, czekającej tylko na rozkaz. Podczas pokazu pracownik The Creative Assembly sterował wojskami atakującymi miejscówkę. Wyjaśnił nam, że w przeciwieństwie do poprzednich części serii, aby zająć miasto nie wystarczy po prostu dostać się do środka i wytrzymać na rynku przez 3 minuty.

Otóż teraz należy wojska przeciwnika z niego wypędzić. To nie będzie już takie proste, jak szybki atak na rynek kawalerią i zwyczajne czekanie. Podczas prezentowanej bitwy siły kierowane sztuczną inteligencją stanęły naprzeciwko naszym wojskom tuż za miastem. Poprzecinane niskimi murkami oraz ogrodzeniami pola wcale nie były najlepszym miejscem na bitwę dla naszego przeciwnika. Prusacy dysponowali znacznymi siłami kawalerii, a w liczbie dział artyleryjskich mocno przewyższali żołnierzy korony brytyjskiej. Prezenter wyjaśnił, że mimo mniejszych szans na zwycięstwo w polu Brytyjczycy wyszli poza mury miasta, aby zminimalizować jego zniszczenia. Sztuczna inteligencja w grze ma bowiem działać zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w Rome, czy Shogun.

350838798265109908

Wojska brytyjskie maszerowały w długiej kolumnie, żeby zmniejszyć straty od salw artyleryjskich. Kiedy tylko podeszły na odległość strzału, zaczęły chować się za osłoną. Rzecz będzie działać podobnie, jak miało to miejsce w Company of Heroes - nasi podwładni sami poszukają najlepszej ochrony przed ogniem przeciwnika. Brytyjski dowódca decyduje się na frontalny atak, ale najpierw próbuje odwrócić naszą uwagę uderzając z flanki naszą artylerię, którą zostawiliśmy z tyłu. Widzi, że do jej obrony oddelegowaliśmy tylko jeden oddział piechoty, więc szansę na wygraną ma całkiem sporą. Nie wie jednak, iż po naszej stronie mamy małą innowację – XVII–wieczny odpowiednik min.

[break/]Kawaleria rozpędza się przez równinę i jest już tuż naszych pozycji, kiedy wpada na pole wypełnione wybuchowymi zabawkami. Zarówno konie, jak i jeźdźcy wylatują w powietrze, ogłuszający ryk przeraża inne wierzchowce, które uciekają w panice, niosąc ze sobą swoich panów. Atak się nie udał. Za chwilę musimy szybko wrócić do naszego frontu, gdyż Brytyjczycy przypuszczają swój główny szturm. Cofnęliśmy kawalerię bliżej pozycji artylerii, aby chronić ją przed następną próbą wroga. Z zamontowanymi na broni bagnetami wyspiarze szarżują na nasze pozycje. Powietrze przecina huk wystrzałów, to nasze muszkiety uwalniają chmarę pocisków niszczących biegnące w naszą stronę szeregi wroga. Brytyjczycy urządzają odwrót na pozycje wewnątrz miasta.

350838798265306516

Tutaj na chwilkę się zatrzymujemy, a prezenter opowiada o sytuacji na polu bitwy. Brytyjczycy co prawda wycofali się, lecz ciągle trzymają w swoich imperialnych szponach miasto. Trzeba je odbić. Przeciwnicy wiedzą dobrze, że aby to zrobić, musielibyśmy wejść w wąskie uliczki, a tu nie pomoże już nam kawaleria. Zawsze możemy zrównać miejscowość z ziemią, ale wtedy należałoby je odbudować, jeśli miałaby się na coś przydać. Nasze wojska podchodzą do rogatek. Artyleria i kawaleria zostają z tyłu. Brytyjczycy wykorzystują nowość w serii, możliwość zajmowania budynków. Oddział elitarnej piechoty pakuje się do budowli na rogu ulicy i zaczyna ostrzał naszych pozycji. Musimy się trochę wycofać, a do walki wkraczają działa. Po chwili dom się rozsypuje. Wąskimi uliczkami Prusacy biegną w kierunku kościoła, gdzie grupują swoje siły przed ostatecznym atakiem. Brytyjski generał rozdziela oddziały i atakuje z lewej flanki, potem z prawej. Walka nie trwa długo, przytłoczeni wcześniejszą porażką w polu wyspiarze uciekają z miasta. Prusacy tryumfują.

350838798265437588

Tak wyglądała bitwa pokazana nam na Games Convention 2008 przez The Creative Assembly. Podczas prezentacji mogliśmy zobaczyć wiele elementów, które dawno obiecali graczom twórcy. Podobnie jak miało to miejsce w Medieval 2 nasi dzielni wojacy różnią się miedzy sobą wyglądem, dzięki czemu nie wypadają jak armia klonów. Podobnie jest z animacją postaci - oddziały przeskakują przez płotki nieregularnie oraz biegną od siebie oddzielnie, co wygląda naprawdę niesamowicie. Wynajdując nowe technologie uzyskamy dostęp nie tylko do nowych rodzajów broni, ale i formacji bojowych. Warunki pogodowe będą miały ogromny wpływ na przebieg bitwy, o wiele większy niż miały w erze miecza i łuku. Jeśli mocno świeci słońce i ziemia jest twarda, kule armatnie odbiją się od niej, by polecieć dalej. Ponoć taką taktykę lubił wykorzystywać Napoleon. Kiedy pada deszcz nasze muszkiety zaś zwyczajnie zamokną. Jeszcze gorszych rzeczy możemy spodziewać się zimą – wtedy walka wręcz będzie lepszym pomysłem niż ostrzeliwanie wroga z dalekich pozycji.

[break/]Po raz pierwszy w serii sztuczna inteligencja przeciwnika odpowiadająca za bitwy w czasie rzeczywistym i posunięcia na mapie turowej ma ze sobą współpracować. A raczej ta druga będzie wydawać rozkazy tej pierwszej. Może się na przykład okazać, że jakiś generał zaatakował nas tylko po to, aby zadać nam jak największe straty, zaś następnie uciec, kiedy zupełnie osobna armia podejdzie nas z innych pozycji. Podobnie wypadnie niszczenie miast. Jeśli gracz komputerowy będzie odpowiednio zdesperowany, niejednokrotnie po prostu zacznie niszczyć własne budynki. Z pięćdziesięciu frakcji w grze przyjdzie nam walczyć jedną z dwunastu. O wiele ważniejsze będą zaniedbane wcześniej elementy, takie jak handel oraz dyplomacja. Zbudujemy więc nasze imperium na intratnych szlakach handlowych i ochronimy je za pomocą sprawnej siatki szpiegowskiej, napuszczającej naszych przeciwników na siebie. Twórcy obiecali, że jeśli ktoś nie będzie chciał walczyć, to dadzą mu oni inne narzędzia nacisku, którymi obronimy naszą ojczyznę.

350838798265634196

Konferencja skończyła się ogromną ilością pytań, którymi zarzucili prowadzących dziennikarze. I tak wiatr w bitwach morskich zmieniać się ma co jakiś czas, podobnie jak pogoda. Będziemy musieli się wtedy przystosować i zmienić odpowiednio naszą strategię. Opcje gry wieloosobowej zostaną znacznie rozszerzone, choć na poruszoną kwestię odnośnie możliwości jednoczesnego ścierania się na mapie turowej twórcy uśmiechali się jedynie, stwierdzając, że nie mogą tego w żaden sposób skomentować.

350838798265765268

Wygląda na to, że zapowiedziany na 9 lutego 2009 roku Empire: Total War będzie produkcją jeszcze lepszą, niż jej poprzedniczki. Dodana zostanie specjalna kampania dla pojedynczego gracza, w której poznamy historię Stanów Zjednoczonych: od założenia Jamestown przez Brytyjczyków do amerykańskiej wojny o niepodległość. W tej historii będziemy mieli o wiele bardziej konkretne cele, niż tylko podbój świata. Tytuł graficznie prezentuje się naprawdę niesamowicie. Każdy z naszych żołnierzy wypada szczegółowo, a walki z bliskiej odległości pomiędzy uzbrojonymi w bagnety szeregowymi to istny majstersztyk. Już w Medieval 2 otoczenie było niezłe, a teraz jest jeszcze lepiej. Nie wiem, jak uda nam się wytrzymać następne pół roku - Empire śnić się nam będzie w redakcji chyba co noc.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)