Kłopot HTC polega na tym, że nie tylko zysk leci na łeb, na szyję. Przyjęty rok temu plan oszczędnościowy nie spełnił swojej roli, a w wyniku zmniejszenia o niemal połowę nakładów na marketing ucierpiała sprzedaż urządzeń tajwańskiego producenta. W tej sytuacji zmalał całkowity przychód firmy — z 2,3 mld do 1,45 mld dolarów. Peter Chou, szef HTC, przyznał, że koncern musi ponownie zwiększyć budżet na promocję, by móc przystosować się do zmieniających się reguł rynku.
Czy możemy już zapomnieć o firmie, w której historii nie brakuje tak świetlanych wydarzeń, jak chociażby stworzenie pierwszego smartfona z systemem Android? Na to jest jeszcze zbyt wcześnie. Szef koncernu przekonuje, że kluczowy moment nastąpił w lutym tego roku, kiedy to został zaprezentowany HTC One. Za jego sprawą Tajwańczycy chcą znów stać się ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że będzie to spore wyzwanie — nie tylko dlatego, że koncern nie nadąża z produkcją modelu One, ale również z powodu zmniejszających się udziałów w rynku. Jeszcze dwa lata temu HTC odpowiadało za 10 proc. światowej produkcji smartfonów, dziś natomiast jest to zaledwie 4,2 procent. Mimo to Peter Chou wierzy, że firmie uda się wreszcie odbić od dna i w bieżącym kwartale zwiększyć przychody do poziomu 2,37 mld dolarów.