iPhone 12 może być piekielnie trudny do nabycia, a przyczynę tego oczywiście znacie

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Koronawirus paraliżuję branżę technologiczną. Epidemia zdążyła już doprowadzić do zamknięcia kilku fabryk i odwołania targów MWC 2020 w Barcelonie, a to ponoć dopiero początek. Teraz analitycy straszą problemami z dostępnością iPhone'ów kolejnej generacji.

Zasadniczo rzecz ujmując, problem ten może dotyczyć nie tylko iPhone'ów, ale wiadomo, że Apple to zdecydowanie najbardziej medialny producent smartfonów. Więc chętnie podaje się akurat tę firmę za przykład. Inni producenci spoza Chin, którzy wykorzystują jednak tamtejsze fabryki, mają równie twardy orzech do zgryzienia. A o co chodzi?

Jak raportuje DigiTimes, projekt iPhone'a 12 znajdzie się lada moment w fazie zatwierdzenia technicznego. Wymaga to odwiedzin fabryki przez amerykańskich inżynierów Apple'a i wykonania na miejscu stosownego audytu. Problem w tym, że spółka nie chce narażać swoich ludzi na koronawirusa. Ponoć zamierza odłożyć delegację w czasie.

Równocześnie mało prawdopodobne wydaje się, aby Apple zerwał z tradycją, nie przedstawiając nowego iPhone'a we wrześniu. A jeśli rozpoczęcie produkcji zostanie odwleczone, to dostępność sprzętu w pierwszych tygodniach po premierze rynkowej będzie naprawdę niska.

To de facto problem globalny

Oczywiście, jak już zostało wspomniane, to nie jest tylko problem Apple'a. Z dokładnie tymi samymi niedogodnościami musi zmagać się każdy producent, który korzysta z chińskich podwykonawców, a przy tym wydaje swoje urządzenia wedle ścisłego harmonogramu. I mowa tu również o innych niż smartfony gałęziach branży. Ot, choćby o laptopach i wyświetlaczach.

Oznaczałoby to, że opóźnień premier i problemów z dostępnością poszczególnych urządzeń możemy doświadczać przez cały 2020 r. Nie chcę tu złorzeczyć, ale to pociąga za sobą jeszcze wzrost cen. Nie ma co ukrywać, w świetle pojawiających się doniesień ciężko o optymizm.

© dobreprogramy
s